Translate

środa, 23 października 2013

"U-Kiss Me" part XI

Kiseop Lee
Krótka informacja: opowiadanie na zamówienie dodam w środę/czwartek a kolejną część "U-Kiss Me" prawdopodobnie w weekend. Chyba, że zajmę się pisaniem innego opowiadania na mojego drugiego bloga (http://korean-paradise.blogspot.com/) lub będę siedzieć przy photoshopie.
Bądźcie proszę cierpliwi i wyrozumiali :)



- Sunbae! - Zawołałam wesoło i od razu ich uściskałam na powitanie. Miła niespodzianka w ciągu dzisiejszego dnia. - A wy czemu nie u rodziny? - Zapytałam z ciekawości. 
Chłopcy wymienili spojrzenia utrzymując powagę. Od razu uśmiech zszedł mi z twarzy widząc ich miny.
- Coś... coś się stało? - Spytałam niepewnie.
- Eli... leży w szpitalu. - Powiedział Kiseop drapiąc się za uchem.
- Co?! Co mu się stało? Jak dawno tam jest? - Patrzyłam na nich martwiąc się o głównego rapera zespołu.
- Wczoraj wieczorem zawieźli go do szpitala. Otruto go wybielaczem, który wlano mu do napoju. - Odezwał się SooHyun. - Właśnie do niego idziemy.
- Mogę iść z wami? - Zapytałam, choć i tak nawet gdyby mi nie pozwolili to bym poszła odwiedzić Eliego. Na szczęście oboje kiwnęli głowami i razem udaliśmy się do szpitala. Przeczuwałam, że to sprawka saesangów, bo kto inny mógłby to zrobić?
Eli leżał w pokoju i rozmawiał z managerem, więc nie chcieliśmy im przeszkadzać. Jak można uwielbiać swojego idola i tak go potraktować? Przecież to jest chore. Wstrętne małolaty bez mózgu i żadnych uczuć ani rozsądku. Najgorsze w tym wszystkim było chyba to, że nawet nie można było nikogo zaciągnąć do sądu by odpowiedział za ten wyczyn.
- Przecież to mogło skończyć się znacznie gorzej. - Powiedziałam, kiedy manager opuścił Eliego i teraz stał ze mną na korytarzu. Nie mogłam przepuścić takiej okazji do rozmowy. - Trzeba jakoś ukarać te gówniary.
- Nic nie możemy zrobić. To są fani. Nieletnie w dodatku. - Odpowiedział mężczyzna, który sam zapewne niewiele mógł zdziałać w tej sprawie.
- Za takich fanów to ja bym podziękowała. W ogóle jakim cudem ktoś mógł dodać wybielacza do napoju Eliego? - Zapytałam zdenerwowana, że winnemu ujdzie to na sucho i takie wypadki nie skończą się tak szybko.
- Fani wysyłają do nich napoje czy jedzenie okazując w ten sposób troskę o nich. To nic złego...
- Pod warunkiem, że nie ma tam trucizny... - Przerwałam mu i spojrzałam na rapera, który leżąc wciąż w łóżku patrzył na nas i aż szkoda mi się zrobiło, że niewinna osoba musi cierpieć przez czyjś niedorozwinięty mózg. 
- Fani to fani. Dzięki nim zarabiamy. Nie możemy im nic zrobić, bo tracąc ich grupa może się rozpaść. - Rzekł manager i odszedł dając do zrozumienia, że nie można nic zrobić jak tylko dbać o Eliego i wciąż się uśmiechać jakby nic się nie stało.
Westchnęłam cicho i weszłam do pokoju patrząc smutno na rapera. Nawet nie chciałam pytać o to, jak się czuje, bo uważałam, że to raczej nie na miejscu.
- Mam nadzieję, że szybko wyzdrowiejesz... - Powiedziałam cicho i odgarnęłam mu kilka kosmyków, które opadały na jego czoło i wchodziły mu do oczu.
- Spokojnie. Nic mi nie będzie. - Odparł delikatnie uśmiechając się do mnie chcąc pokazać, że ma jeszcze siłę.
Posiedziałam jeszcze jakiś czas z Elim, rozmawiając i wspierając go, po czym niestety musiałam opuścić szpital, bo czas odwiedzin dobiegł końca. Pożegnałam się również z SooHyunem i Kiseopem, którzy pojechali taksówką do swojego dormu.
Szłam akurat ulicą, gdy dostrzegłam już z oddali KyuWona - mojego nowego szefa, który siedział pod moim blokiem na jednej z większych walizek. Zmarszczyłam lekko brwi zastanawiając się, co on też tu robi.
- A ty...co? - Zagadnęłam podchodząc do niego i patrząc badawczo na bagaż Azjaty.
KyuWon spojrzał na mnie i przełknął ślinę.
- Nie mam gdzie spać... - Odparł cicho.
- Co? Dlaczego?
- Dziewczyna wyrzuciła mnie z mieszkania. - Dodał patrząc na mnie jak zbity pies wyrzucony z własnej budy, do której nie mógł wrócić.
- Nie masz... znajomych? Przyjaciół? Rodziny, u których mógłbyś przenocować? - Zapytałam.
- No e... nie. Nie chcąc mnie widzieć. A znajomi... zawsze jest ktoś, kto się nie zgodzi przenocować człowieka.
- A hotel? Cokolwiek?
- Nie mam tyle kasy... - Mruknął pod nosem patrząc na mnie jak szczeniaczek. Myślałam, że zaraz zacznie piszczeć jak piesek, abym tylko pozwoliła mu przenocować u siebie.
Westchnęłam cicho szybko podejmując decyzję. Nie mogłam go tak zostawić i pozwolić by spał na ulicy.
- Jak dasz radę sam wnieść swoje rzeczy do możesz u mnie nocować. - Powiedziałam wyciągając klucze by otworzyć drzwi do klatki schodowej.
KyuWon wziął wszystkie swoje bagaże uginając się pod ich ciężarem, ale dumnie szedł za mną po schodach, dopóki nie dotarliśmy do mojego mieszkania.Wpuściłam go do środka i jedynie, gdy tylko przekroczył próg rzucił wszystkie swoje bagaże na podłogę, a sam położył się wyczerpany na kanapie.
- Przyzwyczaj się, bo to dziś będzie twoim łóżkiem. - Powiedziałam z delikatnym uśmiechem zamykając za sobą drzwi. - Herbaty? Soku? Wody? - Zapytałam ściągając buty i kurtkę, po czym udałam się do kuchni chcąc przygotować coś do picia i jedzenia.
- Wody... - Wysapał KyuWon rozkładając się na kanapie. - Ładne mieszkanko. - Dodał rozglądając się po pokoju. - A tam, co jest? - Wskazał na pokój gościnny.
- Zakaz wstępu dla ciebie. - Odparłam zerkając na niego. Chwilę potem postawiłam szklankę wody i talerzyk z ciasteczkami na stole.
- A tak serio?
- To było serio... - Odpowiedziałam ze śmiertelną powagą chcąc trochę się z nim podroczyć i sprawdzić na ile mogę sobie pozwolić. - Napij się, zjedz ciastka a ja zaraz wrócę. Tylko mi tu nie grzeb po szufladach, bo strzelę po łapach. - Dodałam idąc do pokoju, który niedawno wskazał szef.
- Yah! Jesteś niemiła dla starszego! Trochę szacunku! - Zawołał za mną i duszkiem wypił całą szklankę wody.
W pokoju gościnnym przygotowałam łóżko dla szefa i zajrzałam do wszystkich szuflad i szafek sprawdzając, czy przypadkiem niczego tam nie zostawiłam. Parę minut później wyszłam do salonu, ale ku mojemu zdziwieniu KyuWona nie było, a drzwi do łazienki były otwarte, więc od razu dostrzegłam, że i tam go nie ma. Ruszyłam powoli do swojej sypialni  i stanęłam w progu. Szef już leżał na moim łóżku przykryty kołdrą. Chciałam już się odezwać, ale chrapnął cicho, co znaczyło, że zasnął. Nie chciałam go budzić, zatem wzięłam tylko swoją piżamę i zamknęłam za sobą drzwi zostawiając Koreańczyka samego w pokoju.
Sama poszłam wziąć prysznic a potem tylko już położyłam się spać.

sunbae - zwrot grzecznościowy do starszej osoby

Ah... Przepraszam, że tak długo nic tu nie dodawałam. Brak czasu, chęci i pomysłu na ciąg dalszy, ale na szczęście postój pisarski mam już chyba za sobą. Jednak teraz jedynie będę potrzebowała czasu na dodawanie kolejnych notek. Jak wiecie szkoła jest, prace domowe, sprawdziany i późne wracanie do domu nie sprzyja pisaniu.
Mam nadzieję, że się spodobało i wybaczcie jeśli notka jest za krótka. Liczę na Wasze komentarze.

A i jeszcze jedno: Ktoś by chciał opowiadanie ze swoim biasem w roli głównej? Tylko z k-popu, tylko mężczyźni. Jeśli tak - zostaw komentarz ^^
Pozdrawiam :)
Hwaiting~!