Translate

wtorek, 6 sierpnia 2013

"U-Kiss Me" part X

Kyu Won Nam
Nie wiedziałam, co się stało, że szef zabrał mnie do pracy w terenie bym mu towarzyszyła. Coś nowego, ale cieszyłam się gdyż dzięki temu wiedziałam, że będę coraz bliżej awansu na dostanie cięższych zadań. 
Odwiedziliśmy kilka miejsc by wyciągnąć jakieś informacje na temat gangu, który ostatnio sprawiał coraz więcej problemów. Była to świeża grupa przestępcza nieźle rzucająca się w oczy. Nie to, co inne gangi, po których śladu praktycznie nie było. Już myślałam, że obędzie się dzisiaj bez żadnych kłopotów, kiedy to padły strzały, tuż po naszym wyjściu z jednego z klubów. Chonyung pociągnął mnie za samochód, wyciągając w tym czasie broń i zaczął strzelać do przeciwników. Ponieważ mi jeszcze nie wydano broni z powodów mojego młodego wieku, bo w Korei jeszcze nie jestem do końca pełnoletnia, jedynie mogłam rozglądać się by w razie czego chronić mojego szefa.Całe szczęście, że miałam chociaż przy sobie nóż, kunai i kilka szurikenów. W takich chwilach walka w ręcz nie wchodziła w grę a jak miałam pomóc nie mając pistoletu? 
Wcale się nie bałam o to, że mogę jakimś cudem zostać postrzelona. To nie był mój pierwszy raz znajdując się w takiej sytuacji. Denerwowało mnie jednak ta bezradność, choć bardzo kusiło mnie by użyć swojego daru, ale jednak powstrzymałam się, bo nie chciałam wpaść w jakiekolwiek kłopoty. W pewnej chwili dostrzegłam za nami jakiegoś młodego faceta wyciągającego dość spory nóż, którym chciał zaatakować mojego szefa. Natychmiast zareagowałam podbiegając do niego i mocno łapiąc za jego nadgarstek, który wykręciłam, aby wypuścił z dłoni broń. Gdy to mi się już udało jeszcze przez chwilę się z nim szarpałam i dałam cios w gardło, po którym facet padł łapiąc się za szyję. Zaraz potem kopnęłam go w głowę a ten upadł na ziemię nieprzytomny. Niestety nie miał żadnej broni przy sobie, którą mogłabym 'wypożyczyć'.
- Temari! - Usłyszałam krzyk swojego szefa. Odwróciłam się natychmiast, a Chonyung wskazywał na młodego mężczyznę uciekającego po drugiej stronie ulicy. Nie musiał już nic więcej mi mówić. Od razu ruszyłam biegiem za nim omijając jadące samochody na ulicy, które zatrzymywały się z piskiem opon. Przed oczami miałam tylko jeden cel: dopaść faceta. Był przede mną jakieś kilkanaście metrów, ale to z czasem się zmieniało i dystans dzielący nas powoli się zmniejszał. Biegłam ile sił w nogach, aby tylko go dorwać, kiedy ten wbiegał już na pasy i nagle z dużą prędkością potrącił go samochód dostawczy. Mężczyzna odbił się od maski i upadł z jakieś trzy metry na asfalt. Podbiegłam do niego i sprawdziłam puls. Nie żył. Westchnęłam cicho niezadowolona, że to musiało się tak akurat skończyć. Teraz nici, aby go przesłuchać i być może dowiedzieć się czegoś.
Niedługo potem przyjechały radiowozy i karetka, która zabrała ciało już nieboszczyka. Rozglądałam się dookoła szukając wzrokiem swojego szefa, ale nigdzie nie mogłam go dostrzec. Wróciłam na miejsce strzelaniny i tam również stała karetka i kręciło się kilku policjantów. Mój szef trafił paru wrogów, którzy zostali przewiezieni do szpitala. Wszystkich pytałam, czy nie wiedzieli Chonyunga, aż w końcu dowiedziałam się, że jego również zabrała karetka. 
Wróciłam do firmy by złożyć raport, a potem pojechałam do szpitala by odwiedzić szefa, jednak ponieważ nie byłam z rodziny to nie mogłam zobaczyć jak się czuję. Jedynie dowiedziałam się, że wszystko z nim w porządku i za jakiś czas zostanie wypisany ze szpitala.

Następnego dnia zostałam wezwana do pracy. Zdziwiło mnie trochę, że szefa tak szybko wypuścili i pozwolili wrócić do pracy, ale on był twardy i wiedziałam, że nie będzie leżał sobie w szpitalu i się obijał.
Ruszyłam do jego gabinetu i już w oddali dostrzegłam jak ktoś grzebie w rzeczach Chonyunga. Weszłam do środka mierząc wzrokiem młodego mężczyznę i przystanęłam w progu. Pierwszy raz widziałam go w firmie, więc od razu byłam do niego wrogo nastawiona.
- Szuka pan czegoś? - Zapytała chłodno. Odwrócił się do mnie napięcie i uśmiechnął się delikatnie. - Zadałam pytanie. - Powiedziałam, kiedy przez dłuższą chwilę po prostu milczał.
- Tak, szukam dokumentów. - Odparł i znów zaczął wertować stos teczek położonych na biurku mojego szefa.
- A ma pan prawo w ogóle przebywać w tym pomieszczeniu?
Znów się uśmiechnął zerkając na mnie z lekkim rozbawieniem. Patrzyłam na niego w oczekiwaniu na jakąś odpowiedź, ale ten wciąż czegoś szukał, aż w końcu wyciągnął teczkę zaraz do niej zaglądając.
- Ty jesteś Temari, prawda? - Zapytał przenosząc wzrok na mnie. - Chonyung mówił mi o tobie.
- O mnie? Nie rozumiem. Kim pan jest? I czego pan tu szuka?
- Już znalazłem to czego szukałem. - Zamknął teczkę wpatrując się we mnie ze swoim lekkim uśmiechem. - Dwie rzeczy za jednym zamachem. 
- Gdzie jest Chonyung? - Zapytałam chłodno nie rozumiejąc jakim prawem ten koleś grzebie w rzeczach mojego szefa. Nikt nie miał do nich dostępu.
- Myślałem, że wiesz. Jest w szpitalu i trochę tam pobędzie. - Odparł i ruszył do wyjścia, ale ja go tak łatwo nie przepuściłam.
- Wiem to. Myślałam...
- ...że już wrócił? - Dokończył za mnie patrząc mi w oczy. - Przykro mi, że cię rozczarowałem. 
- Ty? - Zdziwiłam się, a ten przemknął obok i szedł już korytarzem do windy. - Yah! - Ruszyłam za nim.
- To ja wezwałem cię tutaj. Chciałem z tobą porozmawiać. - Powiedział wchodząc do windy, a ja musiałam wejść za nim. Czego on ode mnie chciał?
- O czym?
- O tym, że zastępuję twojego szefa na czas jego nieobecności. - Rzekł patrząc na mnie z tym swoim drwiącym uśmieszkiem. - Witaj partnerko.
Spojrzałam na niego unosząc lekko brwi. To chyba jakiś żart?
- Partnerko? Że niby.. my razem mamy pracować?
- Tak. - Odparł, kiedy wtem drzwi widny rozsunęły się i ruszył do wyjścia z firmy. Chcąc nie chcąc poszłam za nim. - Jakiś problem? - Odwrócił się do mnie. - Sprawa już w sumie jest załatwiona, więc... nic raczej z tym nie zrobisz.
Spojrzałam na niego niezadowolona wychodząc za nim z budynku i dotrzymując mu kroku. Nie wiedziałam, gdzie zamierza iść, ale musiałam jeszcze z nim porozmawiać. Dlaczego tak szybko znaleziono mi partnera? 
- Chwila. To znaczy... że z Chonyungiem jest aż tak źle?
- No... powiedzmy, że trochę potrzebuje czasu by wyzdrowieć, a nie możesz zostać bez szefa, bo kto będzie ci zlecał zadania? - Odparł przechodząc przez pasy, po czym zatrzymał się przed jakąś kawiarenką. - Nie jesteś jeszcze pełnoletnia w tym kraju.
- Nie do końca! -Wtrąciłam z oburzeniem kładąc ręce na biodrach.
- Musisz mieć przewodnika, opiekuna, nauczyciela... zwał jak zwał. - Otworzył drzwi chcąc bym weszła do środka. - Sama na pewno nie będziesz prowadzić żadnej sprawy. Nie masz na to zezwolenia.
Zmrużyłam nieco oczy i niechętnie przekroczyłam próg wchodząc do kawiarenki. 
- Co my tu właściwie robimy? - Zerknęłam na niego pytająco. Mężczyzna przeszedł obok mnie i zamówił sobie kawę a dla mnie wziął sok pomarańczowy, po czym usiadł przy stoliku. Podążyłam za nim zajmując miejsce na przeciwko niego. - Powinniśmy teraz tu siedzieć?
- I tak nie masz nic do roboty. - Zaśmiał się krótko i wziął łyk kawy, po czym otworzył teczkę. Od razu dostrzegłam swoje zdjęcie. Tam były moje dane! - Temari Collins. Lat 18...
- Prawie 19! - Wtrąciłam z oburzeniem.
- Masz wysokie kwalifikacje i dużo doświadczenia jak na tak bardzo młody wiek. Nic dziwnego, że cię przyjęli. - Odezwał się w końcu wertując kartki, gdzie miał wszystkie informacje o mnie. - Jak to możliwe? - Spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Nie twoja sprawa. - Wytknęłam język i upiłam parę łyków soku.
- Ale to jest zadziwiające. Dziewczyna po przejściach? Nieźle cię szkolili, co? - Uśmiechnął się lekko i znów spojrzał w teczkę. - Aikido, kung fu...
- Jujitsu. - Dodałam za niego. - Czemu wertujesz w moich aktach? 
- Muszę wiedzieć coś o tobie.
- Może jeszcze zapytaj o ulubiony kolor, bo tego tam nie ma. - Rzekłam ironicznie rozglądając się po kawiarence. - A czemu ja nie mogę przejrzeć twojej teczki? Nawet nie wiem jak się nazywasz. To nie fair!
Mężczyzna zaśmiał się i spojrzał na mnie uśmiechając się.
- Kyu Won Nam. - Przedstawił się. - Były partner Chonyunga. 
- Były? - Zdziwiłam się.
- Uhm. - Kiwnął głową. - Przydzielili mi kogoś innego, kiedy cię przyjęli. Więc zastępujesz mnie. - Uśmiechnął się lekko.
- Więc dlatego... teraz jesteś moim partnerem? Bo kiedyś pracowałeś z Chonyungiem? - Zapytałam, na co mężczyzna pokiwał głową pijąc kawę. Teraz już wszystko rozumiałam. - Nie jesteś... zbyt młody na zajmowanie się... stażystką? - Odezwałam się trochę niepewnie.
- Pół roku temu dostałem awans i zdobyłem kwalifikacje na to stanowisko, więc bez obaw. Uznali, że wzięcie cię pod swoje skrzydła będzie dla mnie dobrym doświadczeniem jak na początek. - Odparł pogodnie.
Po jakimś czasie, kiedy już chyba wiedziałam prawie wszystko i nie miałam żadnych wątpliwości ani pytań do mojego nowego partnera/szefa, wyszliśmy z kawiarenki. Kyu Won musiał jeszcze wrócić do firmy, ale ja na szczęście mogłam już wrócić do domu. Ruszyłam przed siebie i chciałam już skręcić w następną uliczkę, kiedy nagle wpadłam na kogoś. Spojrzałam na kogo wpadłam i od razu uśmiechnęłam się pogodnie.
- Sunbae...!




Podobało się? Zostaw komentarz! :)
Jak myślicie, na kogo wpadła Temari? 
Przepraszam, że tak trochę późno dodaje posta, ale nie miałam weny no i chciałam trochę skorzystać z lata, póki ładna pogoda ^^ I dziękuje za Wasze komentarze. Motywują do dalszego pisania.
Pozdrawiam!

Hwaiting~!

5 komentarzy:

  1. Hm..Przeczytałam całe. Ogólnie ok.. Ale za mało się dzieje.. I na twoim miejscu dodałabym więcej dialogów i polskie imiona. I za często stawiasz trzy kropki. Za dużo opisów, które są nudne jak flaki z olejem!!!
    Plus za coś oryginalnego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam caluteńkie. Według mnie bardzo fajne. Musisz dodać więcej dialogów, ponieważ prawie cały czas są opisy. To z gangiem bardzo oryginalne.

    zapraszam i liczę na rewanż

    www.thebest2000.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie tylko może trochę więcej emocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Staraj się budować emocje ! Lubię opisy, ale może chyba stać się jakaś akcja ?
    Po mimo to ślicznie piszesz + obserwuję i liczę na komentarz i rewanż u mnie:
    http://vicki-pisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog został nominowany do The Versatile Blogger więcej informacji tutaj:http://bestlifeofall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wasze pozytywne komentarze są dla mnie motywacją do dalszego pisania, jednak proszę byście najpierw przeczytali notkę i dopiero wtedy skomentowali post.
Dziękuje :)