Translate

poniedziałek, 29 lipca 2013

"U-Kiss Me" part VIII

Jaeseop Kim (AJ - drugi raper)
Tego wieczora jakoś ciężko mi było zasnąć. Nie wiedziałam, czy to przez ten całus w czoło od Eliego czy może po prostu z jakiegoś innego powodu. Nie rozmyślałam tak nad tym... no dobra, może trochę. Przecież takie zachowanie nie bierze się z niczego. Azjaci zawsze mają jakiś powód do takich gestów. Tylko, co niby miało by za nim stać? 
Kręciłam się w łóżku jakbym miała w tyłku jakieś robaki, ale w zasadzie rzadko, kiedy leżałam spokojnie. Przysnęłam dopiero gdzieś nad ranem, jednak zbyt długo sobie nie pospałam, bo zaraz obudził mnie budzik. Jak już wstałam to po prostu tęskniłam za tym ciepłym i wygodnym łóżkiem, do którego z chęcią bym wróciła. Niestety nie mogłam. Dziś U-KISS wyruszali w trasę koncertową. Za jakieś dwie godziny mieliśmy już być na lotnisku skąd polecimy do Tajlandii, potem odwiedzimy Hong Kong, Japonię i Koreę na koniec. 
Czułam się jak zombie. Oczy mi się prawie same zamykały. Starałam się wyszykować najszybciej jak tylko mogłam, ale już samochód czekał na nas na dole razem z managerem. Nawet śniadania nie zdążyłam zjeść, ani nic zabrać ze sobą by choć w drodze coś przegryźć. Chłopcy mimo iż ich tempo wyglądało na ślimacze to jednak byli przede mną. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale ostatnia wsiadłam do auta. Do tej pory jakoś mijałam się z Elim, więc nawet nie miałam zbytnio z nim styczności. I całe szczęście. Nie chciałam by doszło do kolejnej niezręcznej dla mnie sytuacji. Byłam ich ochroną a w moich zasadach jak i w pracy nie było miejsca na jakieś amory, choć bardzo ich lubiłam to jednak wciąż byli nieosiągalni. Z resztą... za kilka dni ich opuszczę i już raczej nie będziemy się widzieć. 
O czym ja w ogóle myślę?! Pabo Temari!
Droga na lotnisko tak bardzo mi się dłużyła, że o mało nie zasnęłam, a bałam się nawet zamknąć oczy na chwilę, bo zaraz pewnie bym zasnęła. Chłopcy mogli się zdrzemnąć z tyłu, choć słyszałam, że niektórzy to rozmawiali i śmiali się. Ziewnęłam przeciągle i na całe szczęście w końcu dotarliśmy na lotnisko, gdzie niestety czekały już fanki na swoich idoli. Westchnęłam cicho wysiadając z auta, po czym razem z resztą ochroniarzy pilnowaliśmy by zespołowi nic się nie stało.
Przeszliśmy przez odprawę i mogliśmy w końcu wsiąść do samolotu. Po kilku minutach zajęłam swoje miejsce obok Eliego, a przy nim siedział jeszcze Kevin. Praktycznie z nikim nie rozmawiałam podczas lotu. Eli zawsze czuł się senny w samolocie i zasną zaraz po starcie, Kevin tak samo. Nie wiedziałam jak tam reszta, bo nie miałam ich w zasięgu wzroku. Co prawda nie było tu żadnych fanek, ale i tak nie mogłam zasnąć. Nie płacą mi za spanie tylko chronienie ich wszędzie, gdzie tylko będą. 
W Tajlandii odwiedziliśmy jeszcze po przylocie salę koncertową. Kilka prób, a potem do hotelu by już następnego dnia przed południem spotkać się z fanami, wystąpić przed fotoreporterami i dać krótki wywiad. Jeszcze przed osiemnastą za kulisami przed koncertem krótkie próby, przygotowania i w końcu chłopcy mogli wyjść na scenę i dać z siebie wszystko. Zaśpiewali swoje najlepsze kawałki i oczywiście najnowszą piosenkę z mini albumu. 
Obserwowałam ich zza kulis i podziwiałam ciężką pracę jaką wkładali oraz serce. Byli niesamowici i tacy pewni siebie, kiedy śpiewali. Zwłaszcza SooHyun. On to jakby urodził się na scenie. Był wspaniały i miał piękny głos.
Po koncercie pojechaliśmy prosto do hotelu, gdzie chłopcy od razu zmęczeni poszli spać. Ja też nareszcie mogłam odpocząć i tym razem bez problemu zasnęłam.
Podróż do Hong Kongu szybko zleciała. I było prawie tak samo jak w Tajlandii. Próby, spotkania, wywiady, koncert i hotel a potem lot do Japonii. Tam chłopcy mieli dać aż trzy koncerty. W Tokyo, Osace i Kioto.
To nie był mój pierwszy raz, kiedy byłam w tym pięknym Kraju Kwitnącej Wiśni. Na szczęście tu U-KISS mieli 'trochę' więcej czasu wolnego. Nie wiedziałam, jak wytwórnia czy managerowie sporządzają im grafik, ale mogliby im również wcześniej dać więcej wolności, a nie tylko w Japonii. No, ale cóż... dobre i to. Przynajmniej dla nich.
Im bliżej byliśmy koncertu w Korei tym bardziej czułam smutek wiedząc, że już niedługo będę musiała ich opuścić. Z nimi człowiek się ani nie nudził ani nie potrafił smucić. Choć ciężko pracowali i wiadomo, że w każdej grupie bywały i zgrzyty to mimo wszystko atmosfera była bardzo przyjazna.

W końcu nadszedł ostatni dzień mojej pracy a dla nich był to ostatni koncert w Korei by promować swój mini album. Czułam lekkie zdenerwowanie, gdyż nie wiedziałam jak mam się z nimi pożegnać, bo zawsze przy takich sytuacjach płakałam mimo wszystko. Nie lubiłam żegnać się z kimkolwiek na już na dłuższą metę czy w tym przypadku - już na zawsze.
Wczesnym popołudniem przyjechaliśmy na salę koncertową. Kilka godzin wcześniej przed występem i jak zwykle nie obyło się jeszcze bez kilka prób. Jakąś godzinę później chłopcy zostali zawołani by poszli do garderoby, aby zostać przygotowanym do koncertu. W pewnej chwili dostrzegłam, że brakuje jednego. Rozglądałam się dookoła szukają lidera, ale nigdzie go nie dostrzegłam. W końcu manager kazał mi bym go poszukała, więc zaczęłam odwiedzać wszystkie pomieszczenia, w których mógł być, a było ich wiele.
Skręcając w kolejny korytarz dobiegł mnie dźwięk pianina z któregoś pomieszczenia. Stanęłam w progu wreszcie znajdując SooHyuna, który grał z widoczną pasją. Cicho podeszłam do niego nie chcąc by przerywał, ale nagle odwrócił się do mnie trochę zaskoczony.
- Temari...
- Zniknąłeś. Manager kazał mi cię poszukać. - Wyjaśniłam, delikatnie się uśmiechając do chłopaka. - Grasz przed koncertem?
Kiwnął głową. Dostrzegłam, że jego dłonie lekko drżą.
- Stało się coś? - Zapytałam zmartwiona siadając obok niego. Wcześniej nie widziałam, by mu trzęsły się ręce. - Sunbae...
- Nic. Trochę... się denerwuję. - Odparł uśmiechając się ciepło, ale nie spojrzał na mnie. Wlepiał swój wzrok w klawisze nieco zamyślony. Patrzyłam na niego troskliwie, nie wiedząc jak by dodać mu otuchy i pewności siebie. Zawsze byłam kiepska w pocieszaniu, bo nigdy nie wiedziałam, co mam mówić.
- Zagraj coś. - Powiedziałam chcąc przerwać tą ciszę. Lider spojrzał na mnie wyrwany ze swoich myśli.
- Huh?
- Zagraj coś. - Powtórzyłam uśmiechając się przyjaźnie. Może to mu pomoże w odzyskaniu pewności siebie i złagodzi jego nerwy. - Albo zaśpiewaj. Albo jedno i drugie.
Patrzył na mnie jeszcze przez chwilę w osłupieniu, ale zaraz położył palce na klawiszach i zaczął grać piękną, wolną melodię. Jednak po chwili nagle przerwał i westchnął cicho.
- SooHyun... Co jest? - Zapytałam coraz bardziej zmartwiona jego stanem.
- Zaśpiewasz ze mną? - Spojrzał na mnie, a jego oczy mówiły, że bardzo potrzebuje czyjegoś wsparcia. I choć piosenkarką nie byłam, to dla niego bez dłuższego zastanowienia się zgodziłam się kiwając lekko głową.
- Którą piosenkę? - Spytałam, a starszy w tym czasie wertował kartki by znaleźć jakiś tekst dla mnie.
- Może tą? - Pokazał mi kawałek papieru, na którym widniały nuty i słowa piosenki.
- Okay. To graj. - Powiedziałam cicho zachęcając go.
Znów położył swoje palce na klawiszach i zaczął grać, a ja trochę obawiałam się, kiedy przyjdzie czas na rap, ale miałam nadzieję, że z pomocą SooHyuna jakoś damy radę. Jeszcze ułatwieniem dla mnie było, że to piosenka w japońskiej wersji, gdyż ten język jakoś łatwiej mi było czytać a tym bardziej po romanizacji.
W końcu zaczęłam śpiewać razem z sunbae.

~ Yume o mita ano hi kara
Shoonen no mama kawarazu
Otona ni natta ima mo
Soba ni kimi o kanjite iru

Sukoshi fuan ni natte
Uchi konda rishita toki ni wa
Egao de itsumo 'Que sera sera' to
Utatte kureta yo ne

[ref]
Koko ni iru yo
Kikoeru kai?
Don'na ni tooku hanarete shimatte mo
Koe no kagiri chikara no kagiri kimi ni todoketai
Hikari abite... kagayaku tame

[rap]
Hare no hi wa kimi to warai aitai
Ame no hi wa futari katari aitai
You are the only one
Son'na son zai hoka ni wa inai.

[rap]
Aserazu ni yukkuri
Beacuse we share one dream
Itsuka kitto sekai juuni
Tada step by step like one, two, three

Shinjirarenaku natte
Nigedashitaku naru to hitori
Kimi no chisana gattsu poosu o
Sotto omoidasu nda

[ref]
Koko ni iru yo
Kikoeru kai?
Kon'na ni tooku kite shimatta keredo
Yume no tsuzuki akiramezu ni kimi todoke to negau
Itsu no hi ni ka (itsu no hi ni ka)
Mata aeru yo

[rap]
Kujike-soo demo again and again
No pain no gain mirai e tsunage
Namida wa itsuka niji ni kawari
Tsubomi kara o hana ga mebaeru

Moo naki goto nante iwanai
Tachidomatteru hima wa nai
Hora, mata aratana kyoo ga... hajimaru

Kikoeru kai don'na ni tooku hanarete shimatte mo
Koe no kagiri chikara no kagiri kimi ni todoketai

Kikoeru kai kon'na ni tooku kite shimatta keredo
Yume no tsuzuki akiramezu ni kimi ni todoke to negau
Itsuno hi ni ka (itsu no hi ni ka)
mata aeru yo....

Ooooh  ooh ooh
Whoaaa, whoaah~



U-KISS - A shared dream  (japan version)
(słowa wzięte z tekstowo.pl)


Mam nadzieję, że się podobało. Jeśli tak - zostaw komentarz! Będę bardzo wdzięczna, bo nie wiem, czy mam dalej pisać :( 
I oczywiście dziękuje Wam za wszystkie komentarze!
Pozdrawiam! ^.^


Hwaiting~!

sobota, 27 lipca 2013

"U-Kiss Me" part VII

Yeo Hoon Min

Westchnęłam cicho mocniej tuląc się do czyjegoś ciepłego ciała o miłym zapachu perfum. Czułam jak ktoś jeszcze tuli się do moich pleców, ale nie chciało mi się otworzyć oczu . Im bardziej byłam przytomna tym bardziej odczuwałam niemiłosierny ból głowy. W pewnym momencie przypomniało mi się, że wczoraj graliśmy w 'grę śmierci', a ostatnie co świtało w mojej głowie było to, jak piłam szósty kieliszek soju, a potem... czarna dziura. Nic nie pamiętałam, co działo się dalej. 
Uniosłam powoli powieki i spojrzałam na kogoś, do kogo tuliłam się mocno. Z początku nie wiedziałam kim on jest, ale już po chwili dostrzegłam, że to Eli. Przetarłam oczy by spojrzeć jeszcze raz na śpiącego chłopaka, bo nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Byłam ciekawa jak w ogóle do tego doszło. Kątem oka spojrzałam za siebie i dostrzegłam Kevina, który przytulał się do mnie i do swojego misia, bez którego nie zasypiał. Zawsze miał go przy sobie. 
Czułam się jak w tym filmie "Kac Vegas", bo nic nie pamiętałam, a głowa bolała niemiłosiernie. Nawet nie miałam siły, aby się podnieść i strasznie kręciło mi się w głowie. To był mój pierwszy raz, kiedy się tak upiłam. To wszystko przez Eliego, który zaproponował całą tą zabawę. Następnym razem skopię im tyłki jeśli znów będą kazać mi w to grać. 
Spojrzałam jeszcze raz na śpiącego rapera i coś  przyszło mi do głowy. Wiedziałam, że mają mocny sen, więc tak szybko się nie obudzą. Musiałam jedynie jakoś uwolnić się z uścisku Kevina i jego misia, wstać i cicho przemknąć do swojego pokoju.
Kiedy już mi się to udało, wyciągnęłam ze swojej kosmetyczki kredkę do oczu i błyszczyk o najciemniejszym kolorze jaki posiadałam choć i tak był jasny w porównaniu jakie mogły być w sklepach. Nie robiąc zbytnio hałasu wróciłam do sypialni Eliego i Kevina, po czym zaczęłam malować po twarzy Eliego. Najpierw kredką pomalowałam mu brwi i zrobiłam by wyglądał jakbym je miał zrośnięte. Dorysowałam wąsy i różne dziwne wzorki na jego policzku. Na koniec użyłam błyszczyka do jego pełnych ust. Spojrzałam na moje 'arcydzieło' i zaśmiałam się cicho pod nosem. Chciałam to samo zrobić Kevinowi, ale ten akurat przebudził się i spojrzał na mnie nieco nieprzytomnym wzrokiem.
- Temari...? - Wyszeptał, a ja od razu przyłożyłam palec do ust chcąc mu pokazać, aby był cicho.
- Śpij, śpij. - Szepnęłam i wyszłam jak gdyby nigdy nic z ich pokoju. Nie wiedziałam, co stało się z resztą grupy, ale ponieważ łazienka była wolna, postanowiłam skorzystać z tej okazji i poszłam wziąć prysznic. 
Przyjemnie było czuć gorące krople wody spływające po swoim trochę obolałym ciele. Odprężyłam się nieco, ale ból głowy nie ustępował niestety. Będę musiała zażyć tabletki, które choć trochę powinny pomóc. Umyłam włosy i zaraz potem wyszłam spod kabiny prysznicowej owijając się ręcznikiem. Ubrałam się, umyłam zęby i w mokrych włosach wyszłam z łazienki. W pokoju zrobiłam sobie delikatny jak na mnie makijaż, po czym udałam się do kuchni. Tam natknęłam się na Hoona, który już przygotowywał sobie śniadanie. Widząc mnie w progu uśmiechnął się delikatnie, ale ciepło i przyjaźnie. Chyba ze wszystkich członów U-KISS był najbardziej dojrzały i spokojny. 
- Dzień dobry. - Przywitał mnie. - Co ci zrobić na śniadanie?
- Nie, nic. Dziękuje. Sama coś zrobię. - Uśmiechnęłam się i zaczęłam szukać jakichś tabletek na ból głowy. - Wiesz... co może wczoraj się potem działo? No wiesz... kiedy wypiłam soju? Nic nie pamiętam... - Zapytałam patrząc z ciekawością na chłopaka mając nadzieję, że od niego dowiem się czegoś.
Hoon spojrzał na mnie siedząc przy stole i uśmiechnął się nieco szerzej. Zmrużyłam oczy czując, że coś wie a ja obawiałam się, że wczoraj się musiałam nieźle wygłupić.
- Nic nie pamiętasz? - Zapytał chłopak z nutą rozbawienia w głosie.
- Nie. - Pokręciłam głową i łyknęłam tabletkę popijając ją zaraz wodą. - Powiedz mi, co zrobiłam? - Zapytała będąc coraz bardziej zdenerwowana i przerażona, że mogłam zrobić coś niestosownego. Usiadłam na przeciwko chłopaka patrząc na niego w oczekiwaniu na jakieś wyjaśnienia.
- No cóż... Trochę wypiłaś, zaczęłaś gadać jakieś głupoty... - Zawahał się zerkając na mnie niepewnie. - No i... zaczęłaś przystawiać się do Eliego. 
- Co?! - Zawołałam przerażona.
- O mało nie porwałaś mu koszulki. Potem na chwilę przysnęłaś, a jak cię zabieraliśmy to śpiewałaś w drodze do domu. Przy wyjściu zaczęłaś gadać do kwiatka. - Zaśmiał się cicho. - A jak dotarliśmy już tu, to się uczepiłaś Eliego i trzymałaś się jego kurczowo mówiąc, że go nie puścisz i chcesz spać z nim.
Jęknęłam głośno i przeciągle nie mogą uwierzyć, że coś takiego mogłam odwalić. Więc dlatego spałam przytulona do rapera, a za mną Kevin. On pewnie też był nieźle wstawiony, zatem zbytnio mu to nie przeszkadzało. 
- Powiedz, że żartujesz. Powiedz, że żartujesz...! - Jęknęłam zdruzgotana patrząc na starszego.
- Nie. Mieliśmy ubaw, zwłaszcza jak o mało nie porwałaś mu koszulki. No i... prawie, że go pocałowałaś.
- Słucham? - Spojrzałam na niego z jeszcze większym przerażeniem.
- No... to było... lekkie muśnięcie. Tak na sekundę tylko delikatnie dotknęliście się wargami. - Powiedział chłopak i zaraz zaczął jeść swoje śniadanie by już chyba więcej nic nie mówić o moim wczorajszym pijackim zachowaniu.
Nigdy więcej nie zagram z nimi w 'grę śmierci'. Nigdy! Mam nadzieję, że zapomnieli o tym. Może wypili tyle, że teraz już nic nie pamiętają i mają taki sam ból głowy jak ja? Oby...!
- Niemożliwe... - Jęknęłam znowu i zaczęłam lekko uderzać głową o stół. - Pabo, pabo, pabo...
- Yah... przestań. - Rzekł Hoon podstawiając mi pod nos talerz ze swoim jedzeniem, że w razie gdybym znów chciała to zrobić miałabym jedzenie na twarzy. - Nikt tego nie brał na poważnie. No, nie wiem jak Eli....
- Sunbae...! Nie dobijaj mnie jeszcze. - Odparłam błagalnie ukrywając twarz w dłoniach. Akurat usłyszałam jak ktoś wchodzi do mieszkania. Już po głosie, a właściwie po śmiechu mogłam rozpoznać tego kogoś.
- Dzień dobry. - Przywitał nas SooHyun z szerokim uśmiechem. - Jak się spało? 
Zmierzyłam go wrogim spojrzeniem. Głupie pytanie.
- Wspaniale, jak już musisz wiedzieć. - Wytknęłam do niego język, no co lider tylko się zaśmiał krótko i zaczął przygotowywać jakieś danie dla siebie. - O której macie występ w telewizji? - Zapytałam patrząc na Hoona. 
- O trzynastej, ale musimy tam być przed dwunastą. - Odparł chłopak kończąc powoli swoje śniadanie. - I lepiej żeby zaraz reszta wstała, bo zanim wszyscy się zbiorą to minie trochę czasu.
- Uhm. - Kiwnęłam lekko głową i chciałam już wstać, gdy niespodziewanie lider z powrotem posadził mnie na krzesło stawiając przede mną talerz z jedzeniem. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Najpierw śniadanie. - Powiedział łagodnie, ale stanowczo. Usiadł obok mnie ze swoim posiłkiem i zaczął jeść. - Jedz. Będziesz później głodna.
Jeszcze patrzyłam na niego przez chwilę, ale zaraz wzięłam pałeczki i zaczęłam jeść razem z nim. 

Pół godziny przed występem w telewizji chłopcy byli już w studio. Trochę, a może nawet bardzo się spóźnili, ale ponieważ oni zawsze dbają o wygląd, potrzebowali jedynie szybkiej i krótkiej poprawki włosów i trochę kobieta przypudrowała im czoła oraz nosy. Potem mogli już wejść na plan i zaczęli nagrywać show. Niektóre pytania jakie dostawali od fanek były tak głupie i bezsensowne, że U-KISS nie wiedzieli z początku jak na nie odpowiedzieć tak, aby nie zrujnować sobie reputacji. 
Podczas, gdy zespół odpowiadał na pytania, ja zostałam zawołana przez managera. Chciał ze mną chwilę porozmawiać, a ja coś przeczuwałam, że to nie będzie miła rozmowa.
Okazało się, że po ich trasie koncertowej chłopcy będą mieli dwa tygodnie wolnego, a ponieważ przycichła sprawa z saesangami, wytwórnia zrezygnowała z mojej współpracy. Zatem po powrocie do Korei przyjdzie czas się z nimi pożegnać. Przyznam, że zrobiło mi się smutno. Zdążyłam się już do nich przyzwyczaić i zaprzyjaźnić, ale w sumie wiedziałam, że któreś dnia będę musiała wrócić do swojego dawnego życia. 
Po krótkiej rozmowie z managerem, wróciłam na swoje miejsce obserwując chłopców. Za niecałe dwa tygodnie będę musiała opuścić ich. Manager obiecał, że nic im nie powie o tym, że po powrocie do kraju zostaną już sami. Ale myślę, że nawet zbytnio nie będą tęsknić. W końcu mieli wokół siebie dużo ludzi, znajomych a ja jedynie przez jakiś czas u nich pracowałam.
Po nagraniu wywiadu ruszyliśmy do samochodu by pojechać na kolejny wywiad. Tym razem do radia. Oczywiście nie obyło się bez ich wygłupów i śmiechów. Nawet na antenie.
Dopiero wieczorem wróciliśmy do dormu. Chłopcy wciąż tryskali energią i dobrym nastrojem siedząc w salonie. A ponieważ mało, co jedli w ciągu dnia, postanowiłam zrobić im jakiś posiłek. Nawet wygoniłam Kevina i Eliego, kiedy chcieli mi w tym pomóc. Może i było to trochę niegrzeczne, ale chciałam sama coś dla nich przygotować. Oni ciężko pracują i nie mają zbyt dużo wolnego czasu, dlatego póki byłam mogłam im choć trochę pomóc, aby choć przez chwilę zajęli się sobą. 
Po kilkunastu minutach nakryłam do stołu i zawołałam chłopców, którzy przyszli siadając i zaraz po podziękowaniu mi za posiłek, zabrali się do jedzenia. 
- A takie pytanie - odezwał się Eli. - Kto mnie dziś rano pomalował? - Zapytał i spojrzał po kolei na każdego, nie pomijając przy tym również i mnie. Zrobiłam niewinną minę i udałam, że nie wiem, o co mu chodzi. 
- Co ty chcesz? Wyglądałeś ślicznie! - Zaśmiał się SooHyun podkradając jedzenie Dongho, który nawet nie zareagował tylko patrzył się, co lider mu zabiera. 
- Jak człowiek z jaskini o błyszczących ustach. - Dodał Kiseop uśmiechając się delikatnie do kolegi. 
Słysząc "o błyszczących ustach" przypomniało mi się, co powiedział Hoon dzisiejszego ranka. Jak mogła prawie, że pocałować Eliego? Miałam nadzieję, że nie zaczną rozmawiać o wczorajszym wieczorze. Szybko dokończyłam posiłek i umyłam swój talerz.
- Wybaczcie. Pójdę wziąć prysznic, żeby potem wam nie przeszkadzać. - Ukłoniłam się lekko wychodząc z kuchni. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie, ale nic nie powiedzieli tylko pokiwali głową. 
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w swoją piżamę i wsunęłam się pod kołdrę włączając zaraz potem swojego laptopa i szukając czegoś ciekawego do czytania, by zając się po prostu czymś. W pewnej chwili usłyszałam pukanie do drzwi a zaraz potem wszedł Eli. Był trochę skrępowany, ale zamknął za sobą drzwi i przysiadł na skraju łóżka. Patrzyłam na niego zastanawiając się, co go tu skierowało.
- Temari... Chyba... nie unikasz mnie z powodu... wczorajszego... wieczoru? - Zapytał nieśmiało drapiąc się z tyłu głowy. Tego właśnie się bałam. Czemu musi wspominać o tym?
- Ja...? Nie...! - Odparłam uśmiechając się delikatnie. - Nawet nic nie pamiętam.
- Ale Hoon mi mówił... że wiesz, co...
- Tak, wiem! - Przerwałam mu. - I przepraszam za to. To pierwszy raz, kiedy się tak upiłam. Nie wiedziałam, co robię. Przepraszam. To się więcej nie powtórzy. - Zapewniłam go czując się głupio rozmawiając z nim o tym. 
- No... nic takiego wielkiego... się nie stało. Dobrze, że nie zdarłaś ze mnie koszulki. - Zaśmiał się, a ja ukryłam twarz w dłoniach. Było mi tak głupio... - Nie przejmuj się tak. Nie jestem na ciebie zły czy coś. - Zmierzwił lekko moje włosy śmiejąc się cicho. Rozchyliłam palce by przez nie spojrzeć na rapera. - Głowa do góry! - Rzekł wesoło uśmiechając się uroczo. - Następnym razem jeśli nie będziesz chciała grać, to się za tobą wstawię. Zgoda?
- Następnym razem? - Zapytałam bardzo cicho i od razu nieco posmutniałam. Dobrze, że zakryłam twarz. Przynajmniej nie mógł dostrzec mojego smutku. 
- Co się stało? - Zapytał troskliwie.
- Nie. Nic! - Od razu uśmiechnęłam się udając, że jestem wesoła. Dobrze mi to wychodziło i nikt nie mógłby odgadnąć, że coś jest nie tak. A tym bardziej Eli. 
- To dobrze. A teraz idź lepiej spać. Jutro rano trzeba wcześnie wstać. - Rzekł pogodnie mierzwiąc znów moje włosy.
- Uhm. - Kiwnęłam głową uśmiechając się przyjaźnie i ciepło. Niespodziewanie Eli przysunął się do mnie i delikatnie pocałował mnie w czoło. Zamarłam. Co się z nim dzieje? Czułam jego miękkie i ciepłe usta na swojej skórze. Po moim ciele przeszedł mały dreszcz. Przyjemny, co prawda, ale nie wiedziałam jak mam na to zareagować.
- Dobranoc. - Wyszeptał i wyszedł z pokoju. Patrzyłam na drzwi ze zdumieniem i tysiącem pytań w mojej głowie. 
- Branoc... - Wychrypiałam, choć tego chłopak nie mógł już usłyszeć. - Co to było? - Zapytałam cicho sama siebie.


pabo - głupek
sunbae - zwrot, który używa się do starszej osoby

Podobało się? Zostaw komentarz! ^^ 
Tak, jednak zmieniłam tytuł, ale mam nadzieję, że się nie gniewacie i to Wam nie przeszkadza :)
Bardzo dziękuje za wszystkie Wasze komentarze! Motywują mnie do dalszego pisania. Wpadajcie, czytajcie i komentujcie. 
Pozdrawiam! =^.^=


Hwaiting~!

środa, 24 lipca 2013

"U-Kiss Me" part VI


Wieczorem siedzieliśmy wszyscy w salonie rozmawiając i śmiejąc się. Kiseop bawił się dużym misiem, maknae jedynie trzymał drugą maskotkę przy sobie jako taką poduszkę, SooHyun siedział w rogu kanapy opierając się ramionami, przez co wyglądał jak król czy władca mieszkania lub kanapy. AJ akurat brał prysznic a Hoon siedział na podłodze przed telewizorem i oglądał sobie jakąś dramę. Ja natomiast pomagałam Eliemu i Kevinowi w przygotowaniach do kolacji.
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Ponieważ jeszcze się nie odwdzięczyłam Kiseopowi za jego ostatni niewypalony numer postanowiłam zrobić dwie miski z jedzeniem dla niego. Jedną z czymś specjalnym a drugą normalnie przyrządzoną. Eli i Kevin przyglądali się moim poczynaniom jak dodawałam ostre przyprawy, keczup i pieprz. Jeszcze pomagali mi przy tym! Wymieszałam to wszystko tak, żeby ładnie wyglądało i zadowolona popatrzyłam na jego posiłek. 
Gdy wszystko było już przygotowane zanieśliśmy kolację do salonu, gdzie postawiliśmy miski na stoliku. Usiadłam obok Kiseopa, który od razu wziął swoją miskę z moją niespodzianką i teraz tylko czekałam na jego reakcję. Próbowałam powstrzymać swój śmiech zaczynając powoli jeść swój posiłek. Chłopak wziął do buzi dość sporo jedzenia, ale zaraz szybko odstawił miseczkę. Widzieć jego wyraz twarzy w tym momencie - bezcenne! Nie wiedział, co zrobić, aż w końcu pobiegł do kuchni. Zaczęłam się cicho śmiać, a reszta (oprócz oczywiście Eliego i Kevina, którzy również się śmiali) patrzyli za Kiseopem nie wiedząc, co z nim jest.
- Na stole masz drugą miskę! - Krzyknęłam do niego nie przestając się uśmiechać. - Nie bój się. Tamta jest bez niespodzianek! - Zachichotałam patrząc jak chłopak łapczywie pije wodę.

Następnego ranka obudził mnie głośny śpiew SooHyuna, który brał prysznic. Ostatnio coraz częściej śpiewał, kiedy brał kąpiel. Widocznie już nie krępowała go moja obecność. Miał ładny głos i nic by nie było, gdyby nie ta wczesna pora! Niechętnie uniosłam powiekę i spojrzałam na zegarek. Dochodziła siódma rano a ten wył jak do księżyca. Westchnęłam cicho opadając na poduszkę.
- SooHyun... - Jęknęłam cicho zakrywając sobie uszy. Wiedziałam, że lubi śpiewać i dbać w ten sposób o swój głos, ale no dajcie spokój. Schowałam głowę pod poduszkę, ale i to nic nie dało. 
Zabiję go...
W końcu nie wytrzymałam i wstałam, po czym stanęłam przed drzwiami do łazienki czekając z oburzeniem aż wreszcie wyjdzie. Trochę, co prawda sobie postałam, ale kiedy usłyszałam, że woda już przestała lecieć zapukałam głośno do drzwi.
- Mógłbyś ściszyć swoje gardło? Ludzie jeszcze chcą trochę pospać! - Powiedziałam nieco chłodno, ale nie znosiłam jak mnie coś budziło z samego rana. Wtedy byłam wulkanem złości.
Drzwi nagle się otworzyły i przede mną stanął lider w samym ręczniku owiniętym w pasie a do tego jeszcze nawet nie wytarł ciała przez, co kropelki wody spływały z niego. Dodatkowo te mokre włosy... Pierwszy raz odkąd tu jestem poczułam jak moje policzki lekko pieką z zawstydzenia. Nie zmieniłam wyrazu twarzy choć tak bardzo chciałam nie myśleć o tym, że stoi przede mną pół nagi przystojny facet.
- Obudziłem cie? - Zapytał z lekkim uśmieszkiem.
- Nie pogrywaj sobie ze mną. - Odparłam chłodno mrużąc oczy i łypiąc na niego groźnie. - Do łazienki ubierać się i nie śpiewać tak głośno! - Pchnęłam go lekko do środka, po czym zamknęłam mu drzwi przed nosem i pomaszerowałam do swojego pokoju kładąc się zaraz na łóżku. Westchnęłam cicho i za wszelką cenę chciałam pozbyć się tego widoku SooHyuna mokrego w samym ręczniku.
- Aigoo~ - Westchnęłam ciężko i schowałam głowę pod poduszkę próbując znów zasnąć, ale nici z moich planów. Jedynie przeleżałam godzinę i dopiero wtedy wstałam znowu. Słyszałam, że chłopcy również zaczęli powoli się zbierać, więc głupio mi było zostać w tyle. 
W dzisiejszym grafiku U-KISS mieli próbę do zbliżającego się koncertu by promować swoją nową piosenkę. Ciężko pracowali na scenie, aby potem wyszło wszystko idealnie. Obserwowałam ich siedząc na widowni.
Nim wszystkie próby się skończyły było już późne popołudnie, a chłopcy byli wykończeni, choć nie chcieli się do tego przyznawać. Poszłam za kulisy razem za managerem, który powiedział swoje uwagi i pochwalił ich za dobrą i ciężką pracę, ale raczej zrobił to od niechcenia. Jednak aby jakoś zrekompensować zespołowi i odprężyć ich po próbach i przed koncertem, dał im wolny wieczór. To i tak coś w porównaniu z tym, że mają bardzo napięty grafik i naprawdę bardzo mało czasu wolnego.
Chłopcy jeszcze zanim wyszliśmy z sali koncertowej zagłosowali, dokąd się wybiorą i wyszło w końcu, że pójdą na karaoke. Eli jakoś nie bardzo był z tego zadowolony, ale zrezygnowany szedł za przyjaciółmi. W środku budynku wynajęliśmy niewielką salę z karaoke, gdzie była plazma, oczywiście mikrofony, niewielki stolik i sofa. Chłopcy od razu zamówili sobie soju a ja jedynie sok. Wolałam nie ryzykować i nie pić alkoholu zwłaszcza, że to było podobne do wódki, jedynie nieco słodsze. 
Na początku usiedliśmy na sofie czekają aż przyniosą nam picie, ale SooHyun od razu zabrał się za wybieranie piosenki, którą chciał śpiewać. W połowie jego poszukiwań natknął się na ich piosenkę "Stop girl". Zaraz wcisnął przycisk potwierdzający i rozległa się muzyka w sali. Lider uwielbiał śpiewać i dbać o swój głos wszędzie, gdzie tylko był zawsze coś podśpiewywał. Zaraz do niego dołączył Kevin i Kiseop biorąc w dłonie mikrofon i zaczęli śpiewać. Nawet nie potrzebowali zbytnio tekstu, gdyż dobrze już go znali na pamięć. Patrzyłam na nich z delikatnym uśmiechem lekko kiwając głową w rytm muzyki i stukając palcami o swoje kolano. 

~Stop girl, in the name of love
 Stop girl, in the name of love Eh Eh
 Stop girl, in the name of love
 kkumeun anil kkeoya
 I know your love isn’t real~

Do następnej ich piosenki dołączył się AJ, Hoon i Dongho. Śpiewali i tańczyli oczywiście śmiejąc się przy tym oraz popijając soju. Eli nie przepadał za karaoke, więc jedynie siedział, pił i obserwował swoich przyjaciół. A ja razem z nim. Co jakiś czas zasłaniałam usta dłonią by ukryć swój uśmiech, kiedy któryś albo się pomylił w tańcu albo pogubił się w tekście i zaczął śpiewać całkiem coś innego.
W pewnej chwili SooHyun, Kevin i Kiseop złapali mnie za ręce i zaciągnęli na środek sali pomimo mojego sprzeciwu. Wręczyli mi mikrofon, wybrali "Stop girl" w wersji angielskiej i nie mając innego wyjścia zaczęłam śpiewać oczywiście chłopcy pomagali mi na przykład AJ i Dongho, kiedy nadchodziła kwestia rapu. Próbowałam z nimi i nawet nadążałam, ale i tak było dla mnie trochę trudno jak na pierwszy raz karaoke. Wymyślałam sama swoją choreografię do tej piosenki. Nie bałam się, gdyż uwielbiałam tańczyć i przede wszystkim potrafiłam się nieźle ruszać. 
Świetnie się z nimi bawiłam. Tańczyłam i śpiewałam kolejne piosenki, nawet jeśli leciały po koreańsku i nie znałam zbytnio tekstu. Co jakiś czas jedynie upijałam parę łyków soku i znów wracałam do wygłupiania się z chłopakami. 
W pewnej chwili postanowiliśmy iść gdzieś, aby zjeść zmęczeni po tych wszystkich wygłupach. Po drugiej stronie ulicy znajdował się przyjemny bar. Usiedliśmy przy jednym stole i zamówiliśmy sobie różne dania oraz soju. Tym razem chłopcy nie pozwolili mi pić soku, gdyż Eli zaproponował 'grę śmierci', w której musiałam też uczestniczyć. Jednak dałam warunek, że zagramy dopiero, kiedy zjemy, bo nie tylko ja miałam już pusty żołądek, a picie alkoholu w tym przypadku raczej nie było dla mnie dobrym pomysłem.
Podczas posiłku zaczęliśmy rozmawiać na przeróżne tematy, aż w końcu ktoś zadał pytanie: "Gdybyś był dziewczyną z kim byś się umawiał z grupy?". Co prawda zatkało mnie trochę, bo nie spodziewałam się, że może paść takie pytanie, ale z zaciekawieniem czekałam na wypowiedz członków zespołu.
- Zaczynamy od maknae. Z kim byś się umówił? - Zapytał lider, a wszyscy spojrzeli na Dongho, który zmieszał się trochę, że to on pierwszy musi odpowiadać.
- Uhm... Jeśli miałbym wybierać to chyba wolałbym się umawiać z Elim. - Powiedział najmłodszy z zespołu i przetarł oko. - Jest męski.
- Nasz Pigeon! - Zawołał wesoło SooHyun, który poklepał po ramieniu rapera. - A Gołąbek z kim by poszedł na randkę?
Eli uśmiechnął się od razu i podrapał po policzku spoglądając na wszystkich po kolei.
- Nie wiem. Może Kevin...? - Rzekł i zaśmiał się cicho, po czym przygryzł wargę. W tym momencie przyniesiono nasze dania. Na sam widok talerza pełnego jedzenia zrobiłam się jeszcze bardziej głodna i od razu wzięłam pałeczki by w końcu zapełnić swój pusty żołądek.
- Ja na pewno nie chciałbym spotykać się z SooHyunem. - Powiedział AJ, który nie dostrzegał jak lider podkrada mu jedzenie. Zasłoniłam swój uśmiech ręką, bo ten złodziej jedzenia tak śmiesznie spoglądał na przyjaciela i szybko wziął do buzi to, co ukradł. - Z was wszystkich tu obecnych wybrałbym Temari, bo jako jedyna jest prawdziwą dziewczyną.
- Ale ja nie należę do grupy! - Zaśmiałam się spoglądając na AJ'a.
- Ale teraz jakby należysz do nas. Mieszkasz z nami, więc... - Dodał Dongho, na co reszta przyznała mu rację. Miło było, bo ja uważałam ich za swoich starszych braci i już zdążyłam się przyzwyczaić.
- Tak jakbyś była naszą młodszą siostrą. - Wtrącił Hoon uśmiechając się do mnie delikatnie.
- Dziękuje. Jesteście mili. - Powiedziałam czując to przyjemne ciepło, którym mnie darzyli. Takich braci to mogłam mieć. Byli wspaniali.
- Dobra! - Klasnął w dłonie SooHyun. - Gramy! 
Zaczęłam się trochę denerwować, bo nie chciałam to grać, ale nie mogłam ich przekonać żadnymi argumentami. Byli tacy uparci...
- Temari, pamiętaj, że ty też grasz. - Przypomniał mi lider, a ja od razu spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. To wcale mi się nie podobało. - Gotowi? 
Wszyscy kiwnęli głową. W duchu modliłam się by na mnie tylko nie wypadło. Nie chciałam iść na pierwszy ogień.
- Han, dul, set! - Zawołał lider i od razu każdy patrzył, na kogo jest większość palców wskazanych, aby pił. 
- Kevin! - Krzyknął Eli, zadowolony klaszcząc w dłonie.
"Wybraniec" wcale się nie ucieszył, ale mimo to z godnością podjął się zadania. Kelnerka przyniosła kilka butelek soju, a Kiseop, który siedział obok chłopaka tylko polewał mu każąc pić, dopóki ten, nie będzie dobrze wcięty. 
Z lekko otwartymi ustami patrzyłam ile ten najdrobniejszy chłopak z zespołu może wypić. To było coś niemożliwego. W końcu przestał wlewać do siebie alkohol i uśmiechnął się promiennie jak jeszcze nigdy dotąd. Chciał sięgnąć po kolejnego kieliszka, ale Hoon szybko go zabrał sprzed jego nosa. Kevin natychmiast zrobił szczenięce oczy do kolegi, wydał wargę i trzepotał swoimi rzęsami.
- Hyung. No proszę... daj jeszcze jednego. - Kevin przymilał się do Hoona, by dostać kieliszek z soju, ale ten tylko pokręcił głową śmiejąc się cicho.
- Nie. Wystarczy ci. - Odparł i poklepał chłopaka po ramieniu.
Kevin odwrócił się do Kiseopa wyciągając do niego ręce chcąc się przytulić, co mu poniekąd się udało, ale zaraz potem próbował dotknąć jego bioder.
- Yah! Kevin! Zabieraj te łapy! - Zawołał Kiseop odsuwając się od przyjaciela, który zrobił smutną minę. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu z resztą jak cała reszta. 
Dopiero po kilku chwilach nabijania się z pijanego Kevina zaczęliśmy głosować na kolejną osobę.
- Han, dul, set!
Zamarłam. Większość głosów padła na mnie. 
- Aniyo! - Jęknęłam niezadowolona, ale wyjścia nie miałam. Hoon i Eli przygotowali dla mnie kieliszek i butelkę soju. Bałam się, że będę mogła zwymiotować już po trzech kieliszkach, gdyż nie byłam przyzwyczajona do takiej ilości alkoholu. Mało piłam i to jedynie szampana czy wino, ale nie wódkę. Wzięłam kieliszek, zamknęłam oczy i zaczęłam pić. Pierwszy, drugi, trzeci jakoś przeżyłam, ale po czwartym już mi się zaczęło kręcić w głowie. Powiedziałam sobie, że wypiję jeszcze dwa i koniec, bo inaczej bym chyba nie dała rady.



aniyo - nie
hyung - zwrot, który używa chłopak do starszego chłopaka; oznacza "starszy brat"



Mam nadzieję, że się podobało ^^ 
Jesteście ciekawi, co się potem zdarzyło? Kolejny part już niedługo :) Zapraszam!

Dziękuje bardzo za Wasze komentarze! Wiele dla mnie znaczą i dają motywację do dalszego pisania :) Oczywiście wzięłam pod uwagę wszystkie opinie. Postaram się robić tak, aby Wam się podobało i dobrze czytało, przede wszystkim.
Jeśli macie jakieś uwagi, sugestie czy pytania - śmiało pisać! 


Pozdrawiam! ^.^

Hwaiting~!!

poniedziałek, 22 lipca 2013

"U-Kiss Me" part V

Woo Sung Hyun (Kevin)
Wszyscy razem poszliśmy na miasto w dobrym nastroju, śmiejąc się i żartując. Udaliśmy się na plac, gdzie była ogromna fontanna i małe dzieci biegały wszędzie całe mokre od wody, która tryskała z ziemi. Co prawda było gorąco i człowiek sam z chęcią by się przebiegł, aby trochę się zamoczyć i ochłodzić, ale jakoś nie chciałam potem wyglądać tragicznie, zwłaszcza, że miałam dziś nieco mocniejszy makijaż niż zazwyczaj. Chłopcy jednak nie musieli się tym przejmować i natychmiast niemalże zaciągnęli Kevina na sam środek placu. Jednakże zanim tam dotarli cała czwórka była już mokra, a potem śmiejąc się powrócili do nas. SooHyun co chwila śmiał się swoim specyficznym śmiechem, który rozbawiał mnie jak nic innego. Tak się nim wyróżniał...! 
Kevin wrócił cały mokry i trochę niezadowolony wyciskał wodę z koszulki.
- Jesteście niemili. - Mruknął pod nosem i przeczesał swoje mokre włosy chcąc doprowadzić je jakoś do ładu. 
- Wyschniesz! - Rzekł Hoon powstrzymując śmiech. Sam był mokry.
Chwilę potem usiedliśmy na trafie. Chłopcy, którzy wzięli 'kąpiel' zdjęli koszulki i buty, które położyli obok siebie na słońcu, aby wyschły. Przyznam, że trochę mnie peszyło, że normalnie się przy mnie rozebrali, a mieli czym się pochwalić. Widać nieźle trenowali, skoro mieli takie torsy. No, może oprócz Kevina, który był nieco chudszy od reszty.
Usiadłam obok nich obserwując bawiące się dzieci i nastolatków biegających tam i z powrotem przez fontannę. Nawet nie zauważyłam, kiedy zniknął Eli, SooHyun i AJ, którzy wrócili po jakimś czasie rozdając wszystkim lody. Wzięłam jednego od Eliego zadowolona, że dostałam o smaku czekoladowym i od razu zaczęłam go jeść.
- Aigoo~ - Jęknął ktoś. Spojrzałam, który to już marudzi. Oczywiście Kiseop już ubrudził koszulkę lodem. SooHyun zaśmiał się i kiedy jego przyjaciel chciał ugryźć (tak, ugryźć, nie polizać), to szturchnął jego rękę, że ten miał na twarzy lód. - Hyung! - Zawołał, nie wiedząc, czym się wytrzeć.
Pokręciłam głową wyciągając chusteczkę i podałam ją chłopakowi, który podziękował i zaczął się wycierać. 
Kiedy chłopcy trochę się już wysuszyli ruszyliśmy dalej i w pewnym momencie Dongho dostrzegł dwa gołębie.
- Patrzcie! Rodzina Eliego! - Zaśmiał się wskazując na ptaki. Reszta uśmiechnęła się i zaraz zaczęli naśmiewać się z rapera.
- Nie, to raczej Eli i jego dziewczyna! - Zażartował SooHyun.
- Nie wiedziałem, że masz dziewczynę Eli! Urocze z was gołąbki! - Roześmiał się AJ.
- Gratuluję wybranki! - Uśmiechnął się Kevin lekko obejmując przyjaciela ramieniem.
- Yah! Dajcie spokój...! - Odparł Eli odsuwając się od chłopaka.
- Czemu mówicie na niego gołąb? - Zapytałam z ciekawości patrząc na resztę czekając na odpowiedź.
- Bo to Pigeon. - Odparł lider śmiejąc się. - Pokaż Eli swoją naturę. - Dodał do przyjaciela poklepując go po ramieniu. 
Eli przystanął na chwilę, odwrócił w moją stronę, zamknął oczy i zaczął udawać gołębia. Roześmiałam się głośno zasłaniając usta dłonią. Naprawdę nieźle mu wychodziło udawanie gołębia! Śmiesznie poruszał głową a jego chód trochę przypominał mi kurczaka, ale i tak to było genialne. Nie mogłam przestać się śmiać.
- Aha. Rozumiem. - Powiedziałam nie przestając się naśmiewać z rapera, który chwilę potem pokazał jak udaje słonia. 
Wszyscy się śmiali, ale i tak najlepszy i najgłośniejszy w tym był lider. 
- Nie myślałam, że jesteś taki utalentowany Eli. - Zażartowałam patrząc na jego nieco speszoną minę. Teraz wyglądał naprawdę uroczo. 
- Woah!! Patrzcie! - Krzyknął AJ wskazując na niewielkie wesołe miasteczko, gdzie stał 'straszny dom'. - Idziemy?! Idziemy! Chodźcie! - Zawołał i ruszył na przód, reszta ruszyła za nim.
- Nie chce iść tam... - Mruknął smutno Kevin. - Tam jest strasznie. - Dodał i wydął wargę.
Mimo próśb Kevina i Kiseopa, poszliśmy do wesołego miasteczka od razu idąc do 'strasznego domu'. Zapłaciliśmy za wejścia i już parę dziewczyn rozpoznało U-KISS zatrzymując się przed wejściem i robiąc im zdjęcia.
- Hwaiting! - Krzyknął AJ zadowolony i jako pierwszy wszedł do środka.
SooHyun krzyknął, ale zaraz to przerodziło się w jego 'małpi' śmiech. Kevin i Kiseop udawali, że płaczą. W środku domu było strasznie ciemno. Praktycznie nic nie widziałam. Trzymałam się blisko Eliego i gdy tylko rozległ się głośny huk wszyscy krzyknęli przerażeni, ale zaraz potem zaśmiali się cicho. Co chwila któryś krzyczał natykając się na jakieś dziwne rzeczy, albo kiedy niespodziewanie gdzieś głośno huknęło czy strzeliło. 
Nagle rozległ się pisk i krzyk Kevina, Kiseopa i jeszcze kogoś, ale nie mogłam ani zobaczyć ani rozpoznać po głosie a właściwie krzyku. Na oślep udałam się do nich, ale ci zaraz zaczęli uciekać w pośpiechu piszcząc, krzycząc a zarazem się śmiejąc. Nie wiedziałam, na co się natknęli. Gdy poszłam tam, gdzie jeszcze przed chwilą byli chłopcy w tym mroku dostrzegłam jakąś kobietę wyglądającą jak z horroru. Ciemne włosy, jasna szata i ten wyraz twarz, którego nie mogłam do końca dostrzec. Palcem dotknęłam jej dłoni, a ta nagle się ruszyła i złapała moją rękę.
- YAH!!! - Wrzasnęłam przerażona wyrywając się z uścisku. Kobieta mnie puściła i zaraz potem zaczęła mnie gonić. Krzyczałam przerażona i rozbawiona zarazem uciekając przed nią. Minęłam chłopaków biegnąc dalej. Zaraz potem i oni zaczęli krzyczeć i uciekać. 
Wbiegliśmy do innego pomieszczenia wystraszeni, ale zaraz zaczęliśmy się śmiać z samych siebie. Nim mogliśmy złapać oddech ktoś wybiegł dosłownie ze ściany krzycząc i trzymając zakrwawiony nóż w dłoni. Wszyscy oprócz Eliego i SooHyuna zaczęli krzyczeć (w przypadku Kevina był do to raczej pisk albo dziewczęcy krzyk). Lider śmiał się na cały głos, ale kiedy nieznajomy mężczyzna podchodził do nas to się odsuwał. 
Ruszyliśmy dalej i w pewnym momencie weszłam w pajęczynę. Natychmiast zaczęłam skakać i machać rękoma jak szalona, bojąc się, że jakiś pająk może akurat chodzić gdzieś po moim ciele. Dopiero po chwili się uspokoiłam i sama z siebie zaczęłam się śmiać. AJ i Eli pomogli mi pozbyć się pajęczyny z twarzy i włosów (oczywiście musiała być sztuczna, ale i tak była jak prawdziwa). 
W końcu doszliśmy do kolejnego pomieszczenia, gdzie były cztery przejścia przysłonięte czarnymi zasłonami.
- I gdzie teraz? - Zapytałam rozglądając się i zastanawiając się, do którego przejścia ruszyć.
Kevin podszedł do jednej zasłony i po chwili znikł za nią, ale zaraz szybko wybiegł z niej piszcząc i uciekając. Schował się za kolegami oddychając ciężko. Wszyscy spojrzeliśmy na niego rozbawieni.
- No doprawdy... - Jęknął cicho. - Chce już wyjść!
Zaśmiałam się razem z liderem i ruszyliśmy w głąb ciemnego korytarza. Oczywiście i tam nie obyło się bez krzyków, bo co chwila rozlegał się huk albo coś gdzieś wyskakiwało nagle tuż przed nami. Ale koniec i tak był najlepszy.
Doszliśmy w końcu do drzwi prowadzące do wyjścia z tego domu. Szłam na czele grupy więc musiałam otworzyć drzwi. Widząc, co wisi za drzwiami od razu wrzasnęłam i cofnęłam się o kilka kroków. W moje ślady podążyli i chłopcy.
Za drzwiami wisiała sama głowa, a z niej sączyła się sztuczna krew. Wyraz twarzy tego 'mężczyzny' była przerażająca. Oczy o mało nie wyszły mu z orbit. To wszystko wyglądało jak prawdziwe.
- To jest okropne! - Jęknęłam, ale mimo to na mojej twarzy zawitał uśmiech. Byłam już zmęczona tymi wszystkimi niespodziankami wrzeszczeniem, co chwila. Szybko przemknęłam pod tą zwisającą głową i w końcu mogłam odetchnąć świeżym powietrzem.
Reszta grupy, a przede wszystkim Kevin i Kiseop odetchnęli z ulgą czując już się wolni i bardziej bezpieczni.
Powoli zbliżał się wieczór, więc ruszyliśmy do dormu śmiejąc się z dzisiejszych wydarzeń.




Mały słowniczek, bo może nie wszyscy wiedzą, co oznaczają niektóre wyrazy, które się tu pojawiają.

hyung - zwrot, który używa chłopak do starszego chłopaka; oznacza 'starszy brat'
hwaiting - okrzyk w stylu 'walcz!', 'powodzenia!' itp.
maknae - najmłodszy członek zespołu, grupy
sunbae - zwrot, który używa się do osoby starszej
yah - coś w stylu 'ej!'
aigoo - coś w stylu 'aww' lub 'ugh' w zależności od sytuacji
aish - taki okrzyk, np. kiedy coś boli 
saesang - fanki-prześladowczynie, które nie znają zahamowań. Chcą np. podarować idolowi swoją bieliznę lub jak w przypadku innego koreańskiego zespołu zdarzało się, że niektóre wysyłały swoją krew z miesiączki. Nie wiem, czy to prawda w 100% ale z czegoś to się musiało wziąć.
oppa - zwrot, który dziewczyna używa do starszego kolegi/chłopaka (oznacza 'starszy brat' po prostu)
pabo - głupek, idiota


Mam nadzieję, że się podobało. ^^ Jeśli widzicie jakieś błędy, albo macie drobne sugestie - śmiało pisać! :)
Zachęcam do komentowania, bo wtedy wiem, czy mam dalej pisać :)
Od jutra niestety rzadziej będę wstawiać posty, ale i tak macie, co czytać, jeśli nie zaczęliście od pierwszego postu lub tego nie nadrobiliście jeszcze. :)
Pozdrawiam!

sobota, 20 lipca 2013

"U-Kiss Me" part IV

W końcu przyszedł czas na nakręcenie nowego teledysku U-KISS. Wczesnym rankiem pojechaliśmy na plan, chłopacy zostali wizualnie przygotowani do zdjęć, dostali instrukcję od reżysera i mogli zaczynać kręcić MV'ke. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu podczas nagrywania, ale według mnie i tak zachowywali się bardzo profesjonalnie. Ciężko pracowali i dawali z siebie wszystko. Na sam koniec dnia zaczęli kręcić teledysk z tańcem, a mieli kilka scenerii zatem dużo się napracowali. Nie wspominając, że mieli kilkanaście powtórek. Musiało być idealnie. 
Dopiero późnym popołudniem skończyli pracę, zmęczeni i wykończeni, ale zadowoleni. Niewielka grupka fanek jakimś cudem dowiedziała się o miejscu nagrywania i teraz stały wołając "U-KISS!". Miałam nadzieję, że nie będzie żadnych saesangów, ale niestety... Trzy dziewczyny były tak nachalne, że za wszelką cenę chciały zbliżyć się do choćby jednego członka zespołu. Chłopcy jak przystało, machali do fanek z uśmiechem. Nie mogli zrujnować sobie reputacji i przejmować się zbytnio saesangami. 
- Eli! - Krzyknęła jedna i zaczęła biec do swojego idola. Natychmiast zareagowałam i w połowie drogi zatrzymałam ją mocno ściskając ramię dziewczyny, po czym zaczęłam ciągnąc ją do wyjścia. Strasznie się ze mną szarpała, ale miałam znacznie więcej siły niż te rozwydrzone chucherko.
Przed wyjściem zgromadził się większy tłum fanek jak i saesangów, ale nie było innego wyjścia by dotrzeć do samochodu. Z pomocą managerów i kilku ochroniarzy, zrobili przejście dla zespołu. Fanki piszczały i krzyczały chcąc za wszelką cenę przebić się przez 'bramkę'. U-KISS szybko przemknęli do samochodu, choć nawet wtedy nie byli bezpieczni. Szłam za nimi jako ostatnia, gdy nagle dostałam czymś ciężkim w głowę. Zatoczyłam się lekko i przez chwilę zakręciło mi się w głowie, ale na szczęście nie straciłam przytomności. Czułam jedynie silny ból głowy. Natychmiast Eli i SooHyun wyskoczyli z samochodu, wzięli mnie pod ramię i zaprowadzili do samochodu. Wszyscy na raz zaczęli mówić a ich słowa zlewały się w jeden wielki szum.
Czując ciepłą ciecz spływającą mi od skroni po policzku, dotknęłam palcami głowę i syknęłam cicho z bólu. Lider wyciągnął chusteczkę i zaczął wycierać krew z mojej twarzy.
- Nie lubię krwi... - Jęknął Kevin z tyłu samochodu. 
- Nie marudź. To nie ty jesteś ranny. - Odparł chłodno SooHyun.
Uśmiechnęłam się delikatnie do nich chcąc pokazać, że jakoś się trzymam i nic mi nie będzie. Akurat manager wsiadł za kierownicą i ruszył by jak najszybciej oddalić się od fanek.
- Musimy jechać do szpitala. - Powiedział mężczyzna, co chwila zerkając we wsteczne lusterko.
- Nic mi nie jest. - Odparłam cicho czując pulsujący ból głowy. To nie pierwszy raz, kiedy jestem ranna. Bywały gorsze sytuacje i jakoś z nich wychodziłam.
- Już majaczy. - Stwierdził Kiseop na, co się uśmiechnęłam delikatnie.
Czułam na sobie wzrok wszystkich w tym samochodzie. SooHyun nie przestawał wycierać mojej krwi, a Eli patrzył na mnie troskliwie. Nie chciałam by się przejmowali mną. Przecież to nic wielkiego. 
Po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się przed szpitalem. Lider i raper nie odstępowali mnie ani na krok trzymając mnie mocno bym w razie czego nie upadła. Reszta szła za nami komentując całe zdarzenie. Dzięki managerowi przyjął nas a właściwie mnie jakiś lekarz, który wykonał kilka podstawowych badań. Po prawie godzinie dopiero pozwolili mi opuścić szpital. Założyli mi dwa szwy na czole i tyle. Wiedziałam, że to nic takiego, a wszyscy od razu panikowali. Nie tak łatwo było mnie załatwić. Byłam tylko ciekawa czym dostałam i od kogo.
Powrót do dormu strasznie mi się dłużył. Co chwilę któryś się pytał jak się czuję, nie przestawali komentować zdarzenia, a ja nie chciałam się nawet do tego włączać. Czułam zmęczenie. Powoli zamykałam oczy, choć tak bardzo nie chciałam zasypiać. Niestety, zmęczenie i ból wzięło nade mną górę i zaraz przed moimi oczami pojawiła się ciemność.
Przebudziłam się jedynie czując jak ktoś bierze mnie na ręce i niesie do mieszkania, gdzie położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą. Byłam czujna nawet, kiedy przysypiałam, więc czułam mniej więcej, co się ze mną dzieje, jednak czując miękkość na jakiej leżałam i ciepło kołdry prawie natychmiast zasnęłam głębokim snem.
Miałam dziwne i przeróżne sny, ale kiedy się ocknęłam dokładnie pamiętałam ostatni, który mi się przyśnił. Był dziwny, ale miły i z uśmiechem otworzyłam oczy. Słońce przedzierało się przez zasłony, ale drobny strumień świecił mi prosto w twarz. Przeciągnęłam się leniwie i syknęłam cicho czując lekki ból głowy. No tak... zapomniałam już, że zostałam lekko ranna. Rozejrzałam się po pokoju i moją uwagę przykuła taca będąca na szafce obok łóżka, a na niej były owoce, sok i jakieś koreańskie danie, którego jeszcze nie znałam. Uśmiechnęłam się na ten widok. Chłopcy byli naprawdę kochani. Podźwignęłam się do siadu, oparłam o ścianę kładąc sobie tacę na nogi i zaczęłam jeść. Danie było pyszne, choć miałam drobne trudności z użyciem pałeczek, ale dałam radę! Na koniec zostawiłam sobie owoce i sok. 
Gdy wszystko na tacy świeciło pustkami, wstałam z łóżka, które zaraz pościeliłam. Byłam jeszcze w swoich wczorajszych ciuchach, więc bez obaw mogłam wyjść z pokoju by zanieść tacę do kuchni. Tam z szerokim uśmiechem przywitał mnie Kevin i Hoon. Gdy tylko postawiłam tacę na blacie natychmiast mnie oboje przytulili.
- Jak się czujesz? - Zapytał Kevin patrząc na mnie z troską.
- Jesteś głodna? - Spytał Hoon.
- Dobrze i nie, nie jestem głodna. - Odparłam łagodnie uśmiechając się do nich przyjaźnie. - Śniadanie, które przygotowaliście wystarczyło mi. Dziękuje bardzo. - Ukłoniłam się nisko w podzięce za ich troskę i opiekę.
- To nic takiego. - Odparł Kevin obejmując mnie lekko ramieniem nie przestając się uśmiechać promiennie. - Ważne byś się dobrze czuła.
- Jesteś pod naszą opieką. Musimy o ciebie dbać tak, jak ty o nas. - Dodał Hoon i lekko zmierzwił moje i tak nieco rozczochrane włosy. Przecież nic takiego nie zrobiłam, a moim zadaniem było chronić ich przed saesangami. 
- O, nasza królewna już wstała? - Usłyszałam za sobą pogodny głos lidera. Odwróciłam się do niego a chłopak przytulił mnie delikatnie.
- Tak i ma dużo siły by cię walnąć jak jeszcze raz powiesz 'królewna'. - Odparłam z uśmiechem chcąc się trochę z nim podroczyć. 
- Widać wróciłaś do zdrowia.
- A byłam chora? - Zapytałam z chytrym uśmieszkiem i wytknęłam do niego język, na co lider uszczypnął mnie lekko w talii. - Yah! Mówiłam, żebyś więcej tego nie robił? - Pogroziłam mu palcem. Chłopacy się tylko śmiali cicho.
- Może pójdziemy dzisiaj gdzieś na miasto? Jest ładna pogoda a świeże powietrze dobrze zrobi Temari. - Powiedział wesoło Kevin. Taki pogodny i uroczy z niego chłopak.
SooHyun zastanowił się przez chwilę, bo od niego poniekąd zależała decyzja. On musiałbym pójść potem do managera i przekonać go do dnia wolnego i wypadu na miasto.
- Nie jest taki zły pomysł. Tym razem my będziemy cię ochraniać. - Rzekł lider obejmując mnie ramieniem z ciepłym uśmiechem. Czułam się jakoś dziwnie stojąc tak i będą obejmowaną przez lidera dosyć długo, co prawda. Trochę mnie to krępowało, ale zarazem było miło poczuć znów, że ktoś silny jest przy mnie.






Podobało się? 
Jakieś błędy? 
Zostaw komentarz! :)

piątek, 19 lipca 2013

"U-Kiss Me" part III


Shin SooHyun (lider)
Minęły dwa tygodnie odkąd zaczęłam pracować w ochronie U-KISS. Bardzo ich polubiłam a oni mnie. Opiekowali się mną jak młodszą siostrą a ja traktowałam ich jak starszych braci. No, może poza Dongho, który był z mojego rocznika choć w tu w Korei był rok starszy ode mnie. Trochę mieli dziwny system ustalania wieku, ale mi to niezbyt przeszkadzało. Jeszcze zanim się tu przeprowadziłam wiedziałam sporo o ich kulturze i obyczajach więc już mało, co mnie zadziwiało.
Z każdym dniem powoli zbliżałam się z zespołem i dowiadywałam się o nich coraz więcej. Lubiłam każdego z nich, bo każdy miał coś w sobie, że po prostu nie dało się go nie lubić.
Pewnego razu musiałam zostać w mieszkaniu razem z liderem, kiedy reszta zespołu miała przydzielone zadania na mieście. Siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy na różne tematy, aż w pewnym momencie zaburczało mu w brzuchu. Spojrzałam na niego nieco rozbawiona zakrywając dłonią swój delikatny uśmiech.
- Chcesz coś zjeść? - Zapytałam patrząc na trochę skrępowanego chłopaka uśmiechającego się przepraszająco.
- No... coś by się zjadło. - Zaśmiał się swoim specyficznym śmiechem i oboje w tym samym momencie wstaliśmy by udać się do kuchni. - Na co masz ochotę? - Zapytał zacierając ręce i patrząc na mnie lekko zaciskając usta.
- Hm... nie wiem. - Wzruszyłam lekko ramionami. Nie bardzo nadawałam się do kuchni jeśli chodziło o gotowanie. 
- To przygotujemy... może... Bibimbap? - Spojrzał na mnie, a ja nie bardzo wiedziałam, co to za danie.
- O-okay? I do tego może naleśniki? - Zapytałam lekko unosząc brwi.
Nie zwlekając ani chwili dłużej zabraliśmy się za przygotowanie posiłku. SooHyun mówił, co mam robić i jak na przykład przygotować wołowinę i warzywa. Sam zaś zajął się ryżem i pastą z papryczek chili. Na mój wzgląd nie dodał zbyt dużo pasty, bo wiedział, że nie jestem przyzwyczajona do ostrych potraw.
Mieliśmy przy tym dużo zabawy. SooHyun wciąż mnie rozśmieszał, a jego specyficzny śmiech jeszcze bardziej sprawiał, że na mojej twarzy malował się szerszy uśmiech.
- Jesteś marną kucharką. - Zaśmiał się lider nakładając danie do naczynia.
W odpowiedzi nie za mocno uderzyłam go w ramię udając oburzenie.
- A ty jesteś niemiły! - Odparłam i wytknęłam do niego język. - Ale przynajmniej nie zostawiłam cię i pomogłam w przygotowaniach. Nie jestem kucharką!
Lider zaśmiał się cicho zerkając na mnie rozbawiony.
- No tak. Grzeczna i pomocna dziewczynka. - Pogłaskał mnie po głowie wciąż się śmiejąc.
- Sunbae! - Spojrzałam na niego z wyrzutem. Nie lubiłam jak ktoś nazywa mnie 'dziewczynką' tylko dlatego, że byłam od kogoś młodsza. I to nie dużo! - Bo zaraz sk... - Nie mogłam dokończyć zdania, bo SooHyun wręcz siłą wepchnął mi do buzi kawałek mięsa. Warknęłam na niego cicho zasłaniając usta dłonią by nie widział z jakim trudem przeżuwam ten ogromny kawałek wołowiny jakim mnie 'poczęstował'.
- I jak? Dobre? - Zapytał i sam nabrał trochę porcji Bibimbap pałeczkami i spróbował, po czym pokiwał głową. - Nawet niezłe. Tylko mało pikantne. - Stwierdził i spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem.
Niespodziewanie kciukiem otarł kącik moich ust. Znieruchomiałam patrząc na niego ukrywając swoje zaskoczenie.
- Jesz jak świnka. - Zaśmiał się, na co musiałam tym razem mocniej go walnąć w ramię mrużąc przy tym oczy z wrogim spojrzeniem. - Aish! Powinnaś mnie ochraniać a nie jeszcze bić! - Odparł śmiejąc się.
- Bije, bo sobie zasłużyłeś! - Wytknęłam język opierając ręce na swoich biodrach. - Jesteś jedynie liderem grupy, a ja tu dowodzę i wy macie mnie słuchać.
- A co jeśli nie będę się podporządkowywał? Nic mi nie zrobisz. - Wytknął język i lekko uszczypnął mnie w talii, a ponieważ ja miałam łaskotki i od razu na takie 'zaczepki' reagowałam podrygując z cichym piskiem.
- Yah! Przestań! - Pogroziłam mu palcem, ale to był mój błąd. Chłopak od razu przystąpił do 'ataku'. I choć byłam dobrą w sztukach walki to łaskotki były moim słabym punktem. Próbowałam złapać jego ręce, ale nie mogłam. Jedynie zginałam się w pół śmiejąc się i popiskując cicho, błagając by przestał. - SooHyun!
Chłopak tylko się śmiał, ale w końcu się ulitował nade mną i przestał mnie łaskotać.
- Nie wiedziałem, że masz takie łaskotki.
Zmroziłam go wzrokiem łapiąc się za brzuch i wydęłam wargę.
- Nawet się nie waż więcej tego robić. - Odparłam stanowczo i trochę chłodno, ale lider nawet na chwile nie przestawał się uśmiechać.
- Oj... no już. Nic się nie stało. - Pogłaskał mnie po głowie i wtem reszta zespołu weszła do mieszkania.
- Mmm... Czuję jakieś jedzenie! - Odezwał się Eli i od razu zajrzał do kuchni. - Jestem głodny. - Bez pytania zabrał się do jedzenia porcji lidera.
- Yah! Eli! To moje! - SooHyun skrzyczał przyjaciela, ale ten nic sobie z tego nie zrobił tylko wziął miskę i poszedł do salonu. - Eli!
Zakryłam usta dłonią śmiejąc się cicho i patrząc za odchodzącym raperem.
- Za mało chili dodałeś. - Powiedział blondyn na chwilę odwracając się do nas, ale potem usiadł na kanapie i zajadał posiłek.
- Ja ci dam zaraz chili... - Mruknął niezadowolony lider, że zabrano mu jedzenie sprzed nosa.
Zaśmiałam się tylko chłopaka biorąc ze sobą swoją miskę i posyłając mu drwiący uśmieszek.
Usiedliśmy wszyscy na kanapie. Ja i Eli jedliśmy Bibimbap, a SooHyun musiał zrobić sobie coś innego. Niezadowolony ze swojego posiłku usiadł obok rapera i patrzył z zazdrością na jego miskę z jedzeniem, ale nic nie mówił.

(nowa notka)

Powoli zbliżał się wieczór. Chłopcy siedzieli w salonie rozmawiając i śmiejąc się, ja natomiast byłam w swoim pokoju, choć i tu słyszałam, kiedy śmiał się SooHyun. I za każdym razem pojawiał się lekki uśmiech na mojej twarzy. Miał taki specyficzny śmiech i nieraz wydawał odgłosy zwierząt. Nie można było się z nimi nie nudzić. Wystarczyło ich chociażby posłuchać, a i tak człowiek miałby dobry humor.
Siedziałam na łóżku przed laptopem, kiedy usłyszałam głos Hoona.
- Nie ma nic do picia...! - Jęknął niezadowolony. - Trzeba iść do sklepu. To kto idzie?
- Kiseop! - Wykrzyknął lider.
- Yah! Czemu znowu ja? - Odparł smutno.
Zamknęłam laptopa i poszłam do nich, gdyż nie mogli opuszczać dormu bez pozwolenia a tym bardziej beze mnie lub managera.
- Ja mogę pójść. Tylko powiedzcie, co chcecie. - Powiedziałam patrząc na każdego z nich po kolei.
- Nie możesz iść sama. Jest późno. - Rzekł Hoon wychodząc z kuchni. - Ktoś najwyżej musi iść z tobą.
- Okay. - Wzruszyłam lekko ramionami.
- Kto pójdzie? - Zapytał SooHyun patrząc znacząco na Kiseopa.
- Aigoo~ - Westchnął cicho chłopak wiedząc, że jest na przegranej pozycji.
- Chwila! Możemy zagrać. - Odezwał się Eli. - Kto przegra to idzie.
Wszyscy pokiwali głową.
- Han, dul, set! - Zawołał Eli, który razem z liderem i AJ pokazali kamień, Hoon i Dongho nożyczki, a Kiseop i Hoon papier. Uniosłam brwi nie wiedząc jak mają zamiar wyznaczyć kogoś w ten sposób.
- To chyba zły pomysł. - Stwierdziłam zakładając ręce na biodrach.
- Dobra, dobra. Zrobimy to inaczej. - Powiedział Eli. - Na trzy każdy wskazuje osobę, która ma iść. Han, dul, set!
Wszyscy jak na zawołanie wskazali Kiseopa. Chłopak krzyknął i załamał się, ale wciąż miał uśmiech na twarzy.
- Pójdziemy, zjemy, napijemy się i nic nie przyniesiemy! - Wytknął język do reszty grupy i podszedł do mnie.
Pokręciłam lekko głową i poszłam założyć buty. Zaraz za mną szedł Kiseop. Razem wyszliśmy z mieszkania, a po drodze jeszcze spotkaliśmy samochód, w którym siedział manager. Musieliśmy się mu tłumacz, dokąd się wybieramy i dopiero wtedy nas puścił.
Poszliśmy do najbliższego sklepu, kupiliśmy kubki z napojami i trzy paczki chipsów. Po kilkunastu minutach wróciliśmy do dormu i zdziwiło mnie, że było tak cicho. Światło w salonie było zgaszone. Rozejrzałam się, po czym spojrzałam na Kiseopa z pytającym wyrazem twarzy. Ten tylko wzruszył ramionami i poszedł do kuchni wypakować zakupy.
- Poszli spać? - Zapytałam pomagając mu.
- Nie. Pewnie siedzą w pokoju. - Odparł i zaczął się dziwnie zachowywać. Rozglądał się po kuchni szukając czegoś. Patrzyłam na niego zastanawiając się, czemu tak pośpiesznie czegoś szuka aż w końcu wyciągną sól i pieprz.
- Co robisz? - Zapytałam patrząc jak otwiera jeden kubek z napojem i wsypuje do niego sól a potem pierz. W ogromnych ilościach! - Co robisz? - Powtórzyłam przyglądając się jego poczynaniom z delikatnym uśmiechem.
- To dla SooHyuna. - Wyszeptał. Zapewne bał się, że ktoś go usłyszy. Wymieszał wszystko w kubeczku i powąchał czy niczego nie czuć ani czy od spodu nie widać czegoś. - Dobra. Jest okay. - Stwierdził i zamknął z powrotem kubek wsadzając słomkę.
Usłyszałam jak drzwi frontowe się otwierają i do środka wchodzi manager. Poprosił mnie na słówko zostawiając chłopaka samego w kuchni, który zaczął wsypywać chipsy do miski.
Manager poinformował mnie o najbliższym grafiku jaki mają U-KISS, powiedział jeszcze od siebie parę słów, po czym razem poszliśmy do kuchni, gdzie wciąż urzędował Kiseop. Mężczyzna spojrzał na kubki z napojami i wziął jeden by upić łyk.
- Nie, nie, nie, nie, nie! - Powiedział wystraszony i próbował zabrać kubek, ale manager odwrócił się tylko i wziął łyk, a potem skrzywił się i spojrzał na chłopaka nie wiedząc, dlaczego napój jest taki ohydny. Zakryłam usta ręką odwracając przy tym głowę, by nie widział mojego rozbawienia.
- Co wy kupujecie... - Powiedział odstawiając kubek i po prostu sobie poszedł.
Spojrzeliśmy na siebie i od razu parsknęliśmy śmiechem.
- Aigoo, aigoo... - Westchnęłam cicho. - Muszę do łazienki. Tylko nie pomyl kubeczków, jak będziesz im je rozdawać. - Rzekłam, po czym udałam wyszłam z kuchni. Po drodze minęłam się z AJ'em.
- Kupiliście coś do picia? - Zapytał kierując się do kuchni.
- Tak. Są na stole. - Odparłam i weszłam do łazienki zamykając za sobą drzwi.
Po niecałych pięciu minutach, kiedy już załatwiłam swoją potrzebę fizjologiczną i umyłam ręce, wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni skąd dobiegały śmiechy. Była to sypialnia Eliego i Kevina, którzy leżeli pod kołdrą a razem z nimi jeszcze Dongho. Hoon i SooHyun siedzieli na przeciwko nich. Wszyscy już zdążyli przebrać się w piżamy.
Usiadłam na podłodze opierając się o łóżko. Akurat przyszedł Kiseop z AJ'em, którzy przynieśli kubki oraz miski z chipsami. Spojrzałam niepewnie na Kiseopa, ale ten jak nigdy nic postawił miski i położył się na łóżku biorąc kubek. Wzięłam jeden, który rozdawał AJ. Bacznie przyglądałam się, ciekawa reakcji SooHyuna, kiedy tylko weźmie jeden łyk 'pysznego' napoju.
Było jak w zwolnionym tempie. Lider wziął do rąk kubek. Lekko otworzył usta by przez słomkę móc się napić. Widziałam jak ciesz płynie do góry. Już znajdowała się w buzi chłopaka, ale ten nawet się nie skrzywił. Po prostu pił dalej. Spojrzałam ukradkiem na Kiseopa, który również był zaskoczony.
Patrzyłam po kolei na chłopaków chcąc się dowiedzieć, kto jest przypadkową ofiarą, ale niektórzy jeszcze nawet nie wzięli łyka.
Nagle Eli otworzył swój kubek by przyjrzeć się napojowi zaraz po tym, gdy wziął łyk. Patrzył uważnie do środka. Chciało mi się śmiać, bo domyślałam się, że to on natrafił na małą niespodziankę. Aby nie zacząć się podejrzanie uśmiechać wzięłam duży łyk swojego napoju. Od razu pożałowałam! Zasłoniłam usta dłonią odwracając twarz by reszta nie widziała mojego grymasu. Super! To ja byłam ofiarą. To było takie ohydne i pikantne, że chciało mi się krzyczeć. Zakrztusiłam się odstawiając kubek. Chłopacy spojrzeli na mnie zdziwieni, a ja nie mogąc dłużej znieść tego smaku pobiegłam szybko do kuchni, gdzie odkręciłam kran i zaczęłam pić wodę, która przyniosła mi ulgę.
Zabiję Kiseopa!




Kolejny part będzie już niedługo :) 
Podobało się? Napisz komentarz! ^^ Każda opinia mile widziana!

Zostałam nominowana przez Agatę (czarnaaa mamba♥) do Liebster Blogger Award.


(„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”)


Odpowiedzi na pytania:

1. Lato vs. zima ?
Zdecydowanie lato.

2. Jakie jest twoje hobby?
Słuchanie muzyki i pisanie opowiadań.

3. Wolisz włosy proste czy kręcone?
Proste.

4. Przeczytałaś Harry' ego Potter' a ? 
Tak. Wszystkie części.

5. Ulubiony film?
Hm... Mam ich mnóstwo, a jeden z nich to np., "Godziny Szczytu" (wszystkie części)

6.Mieszkasz w mieście czy na wsi?
W mieście.

7. Dlaczego akurat blog na blogspot?
Ponieważ jest więcej możliwości.

8. Długo prowadzisz swojego bloga?
Nie. Niecały tydzień. Może i nawet mniej.

9. Czy patrząc na swoje wpisy na tle czasu uważasz, że się zmieniłaś? (np. styl pisania)
Hm... może coś tam się zmieniło.

10. Ulubiony gatunek muzyki.
K-pop <3333333

11. Co wolisz: laptop, tablet, czy komputer?
Wszystko, jeśli ma się wybór, bo tak to tylko komputer.


Moje pytania do osób nominowanych:

1. Dlaczego założyłeś/aś bloga?
2. Czego najbardziej się boisz?
3. Co chcesz osiągnąć w życiu?
4. Czym się interesujesz?
5. Jakiego rodzaju filmy oglądasz/lubisz?
6. Lubisz czytać książki?
7. Masz aktora/aktorkę, którego/którą podziwiasz?
8. Ulubiona piosenka?
9. Czy płaczesz na jakimś filmie za każdym razem, gdy go oglądasz?
10. Czego w sobie nienawidzisz?
11. Co cenisz najbardziej u ludzi?

Blogi, które nominowałam:
http://naruto-sasuke51.blogspot.com/
http://nie-znam-granic.blogspot.com/
http://katalogujemy.blogspot.com/p/
http://larryisrealbitch.blogspot.com/
http://emily-justin-story.blogspot.com/

czwartek, 18 lipca 2013

"U-Kiss Me" part II

Chłopcy ciężko trenowali na sali. SooHyun jako lider grupy naciskał na nich i kazał ćwiczyć, dopóki efekty nie będą zadowalające. Był wymagający, ale w końcu to poniekąd należało do jego zadań by grupa była na wysokim poziomie.
Późnym wieczorem byli już tak wyczerpani, że leżeli tylko na podłodze i odpoczywali po ciężkiej pracy. Było mi ich szkoda, choć dobrze wiedziałam, co oznacza taki trening, że potem miało się już tylko ochotę zasnąć. 
Ponieważ nie mieli w sali nic do picia, a byłam pewna, że jeszcze przez jakiś czas będą tak leżeć jak placki bez siły by nawet podrapać się po nosie, postanowiłam szybko skoczyć do sklepu po kilka butelek wody. Kilka minut potem wróciłam niosąc siedem butelek prosto z lodówki, które rozdałam chłopakom.
- Proszę. Wypijcie, odpocznijcie i wrócimy do dormu. - Powiedziałam podając ostatnią butelkę Eliemu.
Wszyscy podziękowali cicho, bo nie mogli złapać oddechu. Niektórzy już zamykali oczy i martwiłam się, czy nie zasnął mi tu na podłodze. Cierpliwie czekałam aż odzyskają siły, zbiorą się i w końcu po kilkunastu minutach szliśmy już do ich domu. Rozglądałam się dookoła wypatrując jakichś saesangów, choć miałam nadzieję, że o tej porze to nie będzie żadnej fanki. Jakoś obyło się bez problemów. U-KISS padł w salonie, zajmując kawałek miejsca na podłodze czy kanapie, aby tylko odpocząć. Pomyślałam, że muszą być bardzo głodni zatem poszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać dla nich porządną porcję zdrowego posiłku, który również da im mnóstwo energii. Nie wiedziałam, jaką mają dietę, ale w tej chwili mało mnie to obchodziło. Musieli coś zjeść. Ich żołądki zapewne były puste a woda nie da im siły. 
Jedyne danie koreańskie jakie potrafiłam przygotować było kimchi. Starałam się jak mogłam, aby dobrze i odpowiednio je zrobić. Po kilkunastu minutach w końcu danie było gotowe i mogłam podać je chłopcom.
- Nie trzeba było. - Powiedział SooHyun, ale widać było, że ucieszył się na widok jedzenia.
- Dziękujemy. - Rzekł Kevin i od razu zabrał się za jedzenie.
- Trzeba, trzeba. Widać, że zaraz mi tu z głodu umrzecie. Mam nadzieję, że smakuje. - Odparła z delikatnym uśmiechem przysiadając się do nich i sama z mniejszą, co prawda porcją kimchi, zaczęłam jeść. Aż im się uszy trzęsły. Eli pierwszy pochłoną swoją porcję, zanim AJ i SooHyun. Uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem.
- Dziękujemy. Było pyszne. - Odezwał się Eli, a AJ przytaknął gładząc się po brzuchu.
- Nie ma za co. Cieszę się, że smakowało. Teraz możecie iść położyć się spać. - Powiedziałam kończąc swoje danie.
- Troszczysz się o nas jak noona. - Uśmiechnął się Kevin.
Spojrzałam w miskę i tylko wzruszyłam lekko ramionami. Nie moja wina, że już tak miałam. Często będąc w pracy troszczyłam się o tych 'niewinnych' ludzi, których chroniłam.
- Dobra. Kiseop, możesz posprzątać. - Powiedział lider kładąc miskę na stoli.
- Yah! Czemu znowu ja? - Oburzył się chłopak patrząc na kolegę z niezadowoleniem. - Zmywałem rano!
- Ktoś musi i wypadło na ciebie. - Włączył się do rozmowy Dongho przecierając oko.
- Nie fair!
- Spokojnie. Ja to zrobię, a wy idźcie odpocząć. - Odezwałam się nieco rozbawiona zbierając miseczki. Hoon wyprzedził mnie i zgarnął większość naczyń.
- Pomogę ci. - Powiedział delikatnie się uśmiechając i poszedł do kuchni.
- Dziękuję, ale nie trzeba było. Jesteś zmęczony. Powinieneś odpocząć. - Powiedziałam patrząc na niego ukrywając swoją troskę nie tylko w głosie jak i w oczach. A przynajmniej się starałam.
- Nie martw się. - Uśmiechnął się ciepło i lekko poklepał mnie po ramieniu. - To nie pierwszy raz, kiedy jesteśmy tacy zmęczeni.
- No tak, ale... - Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Nie należało to do moich obowiązków, ale mimo wszystko, mieszkając z nimi czułam się zobowiązana do choćby niewielkiej 'opieki' i pomocy w domu.
- Pierwszy zajmuje łazienkę! - Zawołał SooHyun przemykając przez korytarz i zamknął się w łazience. Pokręciłam tylko lekko głową. Faceci, a nieraz zachowywali się jak dzieci. 
Poszłam do pokoju pozwalając by każdy z nich mógł wziąć prysznic i pójść spać. Nie byłam tak zmęczona jak oni, więc mogłam poczekać. Niespodziewanie przyszedł manager i od razu zjawił się w moim pokoju. 
- Jak tam? Żadnych problemów? - Zapytał mnie przysiadając na skraju łóżka.
- Nie. Na razie nie. - Pokręciłam głową.
- To dobrze. Jutro jedziemy na sesję zdjęciową. O dziewiątej już musimy tam być, więc bądź gotowa by o siódmej już można było ruszyć. - Powiedział drapiąc się po brodzie i patrząc na mnie. Nie wiedziałam, czemu, ale trochę śmieszył mnie manager. Był w nim coś, co już na sam jego widok człowiek chciał się śmiać.
- Dobrze. Stosuję się do grafiku.
Mężczyzna pokiwał głową, a po chwili wyszedł życząc mi dobrej nocy i zostawiając mnie samą w pokoju. 
Po kilku minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi, które zaraz się uchyliły. Kiseop wetknął głowę do środka uśmiechając się lekko. Starałam się nie przejmować tym, że był tylko w samym ręczniku i nie patrzeć nawet kątem oka na jego umięśniony tors.
- Wybacz, że tak długo czekałaś. Łazienka już wolna. - Uśmiechnął się przepraszająco.
- Nic nie szkodzi. Tylko się nie przezięb paradując pół nago. - Zaśmiałam się cicho lekko dłonią zakrywając usta.
- Ah... Już idę coś nałożyć na siebie. Dobranoc. - Pomachał mi nie przestając się uśmiechać.
- Dobranoc.
Kiedy Kiseop zniknął w swoim pokoju ja cicho udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. 

Następnego ranka ciężko było mi się obudzić. Co chwila włączałam 'drzemka' nawet nie otwierając oczu, ale w końcu musiałam wstać by się nie spóźnić. Już słyszałam jak ktoś na korytarzu dobija się do łazienki.
- AJ, pośpiesz się! - Błagał ktoś. Wyszłam w piżamie i zaspanym wzrokiem spojrzałam na Kiseopa, który niemalże cały czas pukał w drzwi łazienki pośpieszając kolegę. - Dzień dobry. - Spojrzał na mnie i uśmiechnął się ciepło lekko podrygując.
- Dobry... - wychrypiałam i przetarłam oczy zastanawiając się czemu 'tańczy' przed łazienką, aż w końcu mój mózg powoli się budził i domyśliłam się sama. - Reszta wstała? - Powiedziałam cicho.
Chłopak pokręcił przecząco głową i wparował do łazienki, kiedy tylko AJ uchylił lekko drzwi i zaraz wypchnął kumpla na korytarz zamykając się w środku.
- Cześć. - Przywitał mnie ciepły uśmiechem.
- Dobry. Reszta wstała? - Zapytałam ponownie, gdyż nie dostałam odpowiedzi.
- Ehm... jeszcze nie. Reszta śpi. Możesz ich obudzić? - Poprosił, na co ja kiwnęłam głową. - Dzięki. Ja przygotuje śniadanie. - Dodał i poszedł do kuchni.
Poprawiłam swoje potargane włosy i udałam się do sypialni, gdzie się okazało, że spał tu Kevin, który tulił się do pleców Eliego. A między nimi był jeszcze misiek. Uśmiechnęłam się na ten widok lekko kręcąc głową. Podeszłam do nich i zaczęłam lekko szturchać Kevina za ramię, gdyż był bliżej.
- Yah... Sunbae. Pobudka. Sunbae.... - Szarpałam go coraz mocniej, ale ten ani drgnął. - Aigoo~ - Przeszłam na drugą stronę łóżka i zaczęłam budzić Eliego. - Sunbae. Sunbae! - Powiedziałam głośniej szarpiąc go lekko za ramię. - No dajcie spokój... - Mruknęłam pierwszy raz mając do czynienia z kimś kto ma taki mocny sen. Poszłam do swojego pokoju, poszperałam w walizce, którą nie do końca jeszcze rozpakowałam i wyciągnęłam gwizdek. Wróciłam do sypialni tej dwójki i zagwizdałam tuż przy ich głowach. - POBUDKA!! WSTAWAĆ ŚPIOCHY!! - Zaczęłam krzyczeć i dopiero wtedy łaskawie otworzyli oczy. Zagwizdałam jeszcze kilka razy klaszcząc w dłonie by ponaglić ich żółwie tempo wstawania. - Wstajemy! Raz, dwa! Raz, dwa! - Wołałam nie przestając klaszcząc w dłonie.
Widząc jak Eli i Kevin przecierają oczy i powoli wstają z łóżka udałam się do następnego pokoju. Tu spał Dongho, zapewne AJ i SooHyun. Słyszałam, że maknae najtrudniej jest obudzić.
Złapałam za kostkę lidera i zaczęłam szarpać go lekko za nogę. Miałam trochę z tego ubaw. Ba! Nawet więcej niż trochę.
- SooHyun...! Wstawaj! SooHyun!
W końcu postanowiłam pociągnąć go za nogę, co od razu sprawiło, że chłopak otworzył oczy i spojrzał na mnie pół przytomny wzrokiem.
- Wstajemy! - Uśmiechnęłam się do niego wesoło. - Albo wstajesz, albo zaraz zwalę cię z łóżka. - Powiedziałam pół żartem pół serio i przeszłam do maknae. Ponieważ spał na brzuchu musiałam przekręcić go by leżał na plecach. Wtedy gwiżdżąc i delikatnie poklepując go po policzku chciałam obudzić chłopaka. Lider widząc, że jakoś kiepsko idzie mi budzenie postanowił przyjść mi z pomocą. Razem jakoś udało się nam rozbudzić Dongho, który przecierał już oczy.
Minęło dużo czasu zanim wszyscy (razem ze mną) się wyszykowali mimo iż nawet trzy osoby naraz używały łazienkę, aby umyć zęby czy doprowadzić do ładu swoje włosy. Jako pierwsza wyszłam na zewnątrz i wsiadłam do busa, gdzie za kierownicą siedział już manager. Kilkanaście minut później byliśmy już na miejscu. Chłopcy byli szykowani do sesji a ja chodziłam tam i z powrotem obserwując wszystko i wszystkich dookoła.
Niestety tym razem nie obyło się bez interwencji, gdyż kilka saesang wtargnęło do środka budynku. Ja razem z innymi ochroniarzami wyprowadziliśmy je na zewnątrz. Dziewczyny nie poddawały się i cierpliwie czekały by choć na chwilę zobaczyć swoich idoli. Wiedziałam, że raczej wolały by ukraść coś z ich osobistych rzeczy, ale nie pozwoliłam na to. Po zakończeniu zdjęć musieliśmy wyprowadzić U-KISS innym wyjściem.





Ciąg dalszy będzie dopiero jutro.
Mam nadzieję, że nie nudzicie się czytając to.
Zachęcam do komentowania.

środa, 17 lipca 2013

"U-Kiss Me"

Siedziałam na parapecie patrząc pustym wzrokiem przez okno pogrążona w swoich własnych myślach. Miałam założone słuchawki na uszach by dzięki muzyce się trochę rozluźnić i poprawić sobie humor. Ostatnio wszystko waliło mi się na głowę i już nie miałam siły by walczyć z przeciwnościami losu, ale poddać się też nie mogłam. Nie w moim stylu. Zawsze sobie powtarzałam by walczyć do końca, bo tylko tak można coś osiągnąć. 
Jakieś trzy miesiące temu przeprowadziłam się do Seoulu. W Seattle już nie wytrzymywałam psychicznie. Wspomnienia za bardzo bolały. W Korei znalazłam pracę dzięki Sandrze, choć gdyby nie moje umiejętności i doświadczenia nie pracowałam bym w największej firmie ochroniarskiej. Przyjęli mnie pomimo mojego młodego wieku. W końcu przeszłam odpowiednie testy, ćwiczenia, egzaminy i inne różne rzeczy by udowodnić im, że naprawdę się nadaje do tej roboty. Z resztą nic innego zbytnio nie potrafiłam robić, a może i nie chciałam. Ochrona niewinnych ludzi była dla mnie czymś przyjemnym, choć czasem bywało ciężko i było się u kresu śmierci. Ale nie wszyscy wiedzieli o mojej tajemnicy, dzięki której właściwie wybrałam taką a nie inną drogę. Niestety musiałam ukrywać swój dar przed prawie całym światem, ale wiedziałam, że w skrajnych przypadkach mogłam liczyć na swoje 'dodatkowe' umiejętności. Co prawda miałam z tym mnóstwo problemów przed prawie pięć lat, ale wszystkie te kłopoty wcale nie zmieniły mojego nastawienia by wciąż iść tą samą drogą.
Usłyszałam wibrację swojej komórki schowanej w kieszeni czarnych spodni. Wyciągnęłam ją i spojrzałam na wyświetlacz. Mój nowy 'szef' akurat dzwonił. Zdjęłam słuchawki z uszu i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Temari? Mam nadzieję, że nie jesteś zbytnio zajęta. Jest mała robota. Jak przyjedziesz to się wszystkiego dowiesz. - Powiedział Chonyung Lim. On zlecał mi każde zadanie. Był trochę dziwny, bardzo zasadniczy i chłodny, ale praca była dla niego wszystkim. Nie miał żony, narzeczonej czy nawet dziewczyny. Z nikim się nie spotykał choć nie wiedziałam dlaczego. Był przystojnym trzydziestoletnim mężczyzną, ale jakoś nie wychodziły mu związki z kobietami. 
- Okay. Zaraz będę. - Odparłam i rozłączyłam się schodząc z parapetu. Rzuciłam MP4 na kanapę, założyłam buty, wzięłam swoją torbę przekładając ją przez ramię i wyszłam z mieszkania zamykając drzwi na klucz. Zbiegłam po schodach. Nie używałam windy, gdyż zawsze ceniłam sobie ruch, zwłaszcza, że musiałam utrzymać kondycję na wysokim poziomie. Wsiadłam do taksówki, która zawiozła mnie do firmy mieszczącej się w centrum miasta. Był nim wysoki budynek i tylko ci, którzy mieli specjalne przepustki mogli przejść przez bramkę i zagłębić się we wnętrzu firmy. Jedynie tutaj korzystałam z windy, gdyż wejście na piętnaste piętro zajmowało trochę czasu no i marnowałabym przy tym mnóstwo siły. 
Gdy drzwi windy rozsunęły się ukazują mi hol, gdzie mnóstwo agentów chodziło tam i z powrotem. Większość z nich byli to mężczyźni, ale kobiety również tu pracowały, jednak musiały wykazywać się niezwykłymi umiejętnościami, aby dostać tu pracę. Praktycznie większy nacisk nakładano na płeć piękną i wymagano od nich znacznie więcej niż od mężczyzn, ale za to każdą kobietę tutaj traktowano z szacunkiem.
Weszłam do gabinetu Chonyunga, który akurat rozmawiał przez telefon. Na mój widok machnął ręką dając znak bym usiadła i chwilę poczekała. Byłam już do tego przyzwyczajona, więc spokojnie zajęłam miejsce naprzeciwko niego. 
- Dobra... - Odezwał się szef odkładając telefon na miejsce. Otworzył kartotekę, w której zapewne były jakieś informacje dotyczące nowego zlecenia. - A więc... Twoja nowa robota to ochrona zespołu. Ostatnio coraz więcej mają saesangów, z którymi się muszą użerać. Poprosili nas abyśmy się tym zajęli i pomogli im, bo zespół nie może normalnie nawet wsiąść do samochodu by gdzieś pojechać. - Powiedział i zaczął przekładać kartki w kartotece jakby szukał jakichś informacji. Myślałam, że będzie to o wiele cięższa robota, ale odkąd tu pracowałam nie dostawałam cięższych zleceń. Nie ufali mi. Musiałam powoli się wspinać i pokazywać, że jestem gotowa przyjąć zadania z wyższej półki.
- Jaki to zespół? - Zapytałam, gdy mężczyzna zbyt długo milczał. Zapewne zamyślił się, co bardzo często mu się to zdarza. Spojrzał na mnie drapiąc się po policzku.
- Ah... zwą się U-KISS. Siedem chłopaków. Będziesz z nimi podróżować, dopóki saesangi nie dadzą im spokoju. Ostatnio fanki pozwalały sobie na coraz więcej i nie miały żadnych zahamowań. - Powiedział zamykając teczkę i spojrzał na mnie. - Mam nadzieję, że dasz sobie radę. 
Kiwnęłam głową lekko zaciskają usta.
- Pewnie. Nic trudnego. - Odparłam lekko wzruszając ramionami.
- Świetnie. Zaczniesz od jutra. Spakuj się i jutro rano pojedziesz do nich. Nie wiem ile ci to zajmie. Pracujesz tak długo aż zespół będzie miał w miarę święty spokój od saesangów. Informacje o nich znajdziesz tutaj. - Podał mi teczkę, którą od razu wzięła. - Powodzenia. Możesz iść. - Rzekł i zabrał się za wypełnianie jakiś papierów.
Wstałam i wyszłam z gabinetu. W windzie przejrzałam teczkę dowiadując się, co nieco o zespole i ich członkach. Wiedziałam, że dam sobie radę, choć trochę dziwiło mnie, że sama miałam ich ochraniać. W końcu ich było siedem, fanek jeszcze więcej a ja byłam sama. Ale musiałam udowodnić, że każde zlecenie jest do wykonania by mieć lepsze stanowisko pracy.
Wieczorem spakowałam się by już następnego ranka pojechać do ich dormu. Poznałam menagerów, którzy zaprowadzili mnie do mieszkania zespołu. Była dopiero siódma i musieli obudzić wszystkich, a zanim chłopcy się zebrali w salonie minęło trochę czasu. Siedziałam spokojnie na kanapie razem z managerem, który objaśniał mi sytuację jakie miały miejsce z fankami no i mówił mi jakie obowiązki należą do mnie. Dziwił się, że przydzielili tak młodą osobę do tego zadania. Nastawiali się na faceta przynajmniej dziesięć lat starszego ode mnie, ale kiedy firma z nimi rozmawiała, zapewniała ich o moich wysokich kwalifikacjach. Zapewne nie wspominali, że jestem młodą dziewczyną, że w ogóle jestem płci żeńskiej, ale zgodzili się na wynajęcie osoby tak zdolnej z wysokim doświadczeniem. 
W końcu przyszedł pierwszy chłopak z zespołu i od razu się z nim przywitałam kłaniając nisko. Zaraz po nim przyszła reszta i z każdym z osobna się witałam. Manager wyjaśnił wszystko, co tu robię i że w najbliższym czasie będę z nimi więc mają mnie dobrze traktować. Wszyscy byli mili i przywitali mnie ciepło. Dobrze, że nauczyłam się koreańskiego, więc swobodnie mogłam się z nimi porozumiewać. Nie umknęło mi jednak uwadze iż trzech z nich mówiło po angielsku. 
Managerowie zostawili nas w końcu samych. Pierwszy raz czułam się trochę skrępowana w pracy. Wszystko przez to, że to był mój pierwszy raz, gdzie gdzie miałam pracować ze sławnymi osobami. W dodatku krępowała ich trochę moja egzotyczna uroda. Wyróżniałam się swoimi blond włosami i niebieskimi oczami.
- Może przygotujemy coś do jedzenia? - Zapytał Kevin patrząc na mnie z przyjaznym uśmiechem. - Pewnie jesteś głodna?
- Ah, nie trzeba, ale wam się przyda porządne śniadanie. Dopiero, co wstaliście. Nie przejmujcie się mną. - Odparłam odwzajemniając delikatnie uśmiech.
- Teraz będziesz mieszkać z nami, więc jesteś też pod naszą opieką. - Odezwał się lider. 
Kevin, Dongho i Eli poszli do kuchni przygotować śniadanie a ja zostałam się z resztą zespołu.
- Nie jesteś za młoda na taką pracę? - Zapytał AJ patrząc na mnie z zaciekawieniem.
- Nie. Od pięciu lat byłam szkolona w tym zawodzie, mam duże doświadczenie i jedynie przeprowadzka do Korei obniżyła nieco moje stanowisko. - Odpowiedziałam, choć trochę naciągnęłam prawdę, ale nie mogłam wyjawić wszystkiego.
- Czemu wybrałaś taki kierunek? Nie wolałabyś zostać kimś innym? - Spytał Hoon. Cała czwórka patrzyła się na mnie, a mnie to trochę peszyło. Co innego, kiedy wróg się na ciebie patrzy, a co innego, kiedy siedzisz normalnie ze 'znajomymi' i rozmawiasz. 
- Uhm... Czasami człowiek wybiera drogę taką, jaka jest mu dana. Polubiłam to, co robię, bo wiem, że dzięki tej pracy mogę zrobić coś dla innych i chronić ich. - Odparłam lekko wzruszając ramionami. Zadawali mi jeszcze inne pytania zanim trójka 'kucharzy' nie przyszła do salonu przynosząc śniadanie. Jedzenie było pyszne.
- Powiedzcie mi, macie na dzisiaj jakieś zajęcia albo coś? Muszę wiedzieć o waszych planach. - Odezwałam się, gdy skończyłam jeść i postawiłam pustą miseczkę na stoliku.
- Dzisiaj mamy jedynie zajęcia tanecznie. Przygotowujemy się do nagrania nowego teledysku i musimy ćwiczyć choreografię. - Powiedział SooHyun, na co ja pokiwałam lekko głową.
- To niedaleko stąd, więc chodzimy pieszo. - Dodał Dongho.
- Ćwiczymy do późnego wieczoru. - Dodał AJ.
W pewnej chwili lider coś zaczął gestykulować wskazując na Kiseopa, który siedział do niego tyłem. Nagle SooHyun, Eli, AJ, Dongho i Hoon wstali, a ja patrzyłam na nich nie wiedząc, czemu nagle chcą opuścić salon. Lider podszedł do Kevina i wyciągnął do niego rękę. 
- Chodź. Musimy pogadać. - Powiedział chłopak, a Kevin złapał jego dłoń choć nie wiedział, o co chodzi przyjacielowi.
AJ podszedł do mnie i złapał mnie lekko za ramię każąc mi w ten sposób wstać. Zdezorientowana wstałam patrząc na nich, chcąc wiedzieć, co się dzieje. Wszyscy ruszyli w głąb korytarza, gdzie znajdowały się pokoje.
- Yaah! - Krzyknął Kiseop, który sam został się w salonie. - Czemu mnie zostawiacie?! - Dodał nieco załamany, na co SooHyun zaśmiał się swoim specyficznym śmiechem.
- Chodź. Pokażemy ci twój pokój. - Powiedział Kevin, który lekko objął mnie ramieniem i zaprowadził do pokoju, gdzie do tej pory spał manager, ale ponieważ byłam dziewczyną nie mogłam dzielić pokoju z jakimkolwiek facetem. Odpowiadało mi to, bo miałam zapewnioną prywatność. W końcu byłam dziewczyną no i potrzebowałam nieraz trochę odpocząć czy pobyć samemu mimo 24h pracy.
Eli i Hoon wnieśli moje bagaże do pokoju i postawili je przy wejściu. Pokój nie był ani duży ani mały. Był w sam raz. Niczego więcej nie potrzebowałam. Było łóżko, szafa, biurko i niewielki telewizor.
- Gdybyś czegoś potrzebowała, daj znać. - Rzekł SooHyun. W odpowiedzi kiwnęłam lekko głową delikatnie się uśmiechając.
- Dziękuje. Na razie niczego więcej mi nie potrzeba. Tylko mam pytanie. Dlaczego zostawiliście Kiseopa samego w salonie? - Zapytałam patrząc na nich.
- Ktoś musi pozmywać naczynia. - Odparł Dongho śmiejąc się cicho.
- Aha... - Trochę źle się czułam, że biedny musiał pozmywać i po mnie, ale następnym razem będę wiedzieć, by posprzątać po sobie zanim 'wyznaczą' kogoś do tego.
- To my się będziemy zbierać na praktyki, a ty w tym czasie możesz się zacząć rozpakowywać. - Klasnął w dłonie AJ, na co resztą przytaknęła zgadzając się z jego pomysłem. 
- Uhm... wolę to zostawić na potem. Nie mogę zostawiać was samych choćby na krok. W końcu jestem waszą ochroną. - Odparłam lekko zaciskając usta.
- Nawet na praktyki? - Zdziwił się nieco Eli.
Kiwnęłam lekko głową. Takie miałam zadanie, aby pilnować ich przez 24h.
- No dobrze. To gdzieś za kwadrans będziemy szli. Do tego czasu masz wolne. - Uśmiechnął się lider i chłopcy wyszli zostawiając mnie samą w pokoju.
Nie wiedziałam, co w tym czasie robić, więc jedynie krążyłam po pokoju machając rękami.



Zachęcam do komentowania jeśli się spodobało ^^