Translate

środa, 23 października 2013

"U-Kiss Me" part XI

Kiseop Lee
Krótka informacja: opowiadanie na zamówienie dodam w środę/czwartek a kolejną część "U-Kiss Me" prawdopodobnie w weekend. Chyba, że zajmę się pisaniem innego opowiadania na mojego drugiego bloga (http://korean-paradise.blogspot.com/) lub będę siedzieć przy photoshopie.
Bądźcie proszę cierpliwi i wyrozumiali :)



- Sunbae! - Zawołałam wesoło i od razu ich uściskałam na powitanie. Miła niespodzianka w ciągu dzisiejszego dnia. - A wy czemu nie u rodziny? - Zapytałam z ciekawości. 
Chłopcy wymienili spojrzenia utrzymując powagę. Od razu uśmiech zszedł mi z twarzy widząc ich miny.
- Coś... coś się stało? - Spytałam niepewnie.
- Eli... leży w szpitalu. - Powiedział Kiseop drapiąc się za uchem.
- Co?! Co mu się stało? Jak dawno tam jest? - Patrzyłam na nich martwiąc się o głównego rapera zespołu.
- Wczoraj wieczorem zawieźli go do szpitala. Otruto go wybielaczem, który wlano mu do napoju. - Odezwał się SooHyun. - Właśnie do niego idziemy.
- Mogę iść z wami? - Zapytałam, choć i tak nawet gdyby mi nie pozwolili to bym poszła odwiedzić Eliego. Na szczęście oboje kiwnęli głowami i razem udaliśmy się do szpitala. Przeczuwałam, że to sprawka saesangów, bo kto inny mógłby to zrobić?
Eli leżał w pokoju i rozmawiał z managerem, więc nie chcieliśmy im przeszkadzać. Jak można uwielbiać swojego idola i tak go potraktować? Przecież to jest chore. Wstrętne małolaty bez mózgu i żadnych uczuć ani rozsądku. Najgorsze w tym wszystkim było chyba to, że nawet nie można było nikogo zaciągnąć do sądu by odpowiedział za ten wyczyn.
- Przecież to mogło skończyć się znacznie gorzej. - Powiedziałam, kiedy manager opuścił Eliego i teraz stał ze mną na korytarzu. Nie mogłam przepuścić takiej okazji do rozmowy. - Trzeba jakoś ukarać te gówniary.
- Nic nie możemy zrobić. To są fani. Nieletnie w dodatku. - Odpowiedział mężczyzna, który sam zapewne niewiele mógł zdziałać w tej sprawie.
- Za takich fanów to ja bym podziękowała. W ogóle jakim cudem ktoś mógł dodać wybielacza do napoju Eliego? - Zapytałam zdenerwowana, że winnemu ujdzie to na sucho i takie wypadki nie skończą się tak szybko.
- Fani wysyłają do nich napoje czy jedzenie okazując w ten sposób troskę o nich. To nic złego...
- Pod warunkiem, że nie ma tam trucizny... - Przerwałam mu i spojrzałam na rapera, który leżąc wciąż w łóżku patrzył na nas i aż szkoda mi się zrobiło, że niewinna osoba musi cierpieć przez czyjś niedorozwinięty mózg. 
- Fani to fani. Dzięki nim zarabiamy. Nie możemy im nic zrobić, bo tracąc ich grupa może się rozpaść. - Rzekł manager i odszedł dając do zrozumienia, że nie można nic zrobić jak tylko dbać o Eliego i wciąż się uśmiechać jakby nic się nie stało.
Westchnęłam cicho i weszłam do pokoju patrząc smutno na rapera. Nawet nie chciałam pytać o to, jak się czuje, bo uważałam, że to raczej nie na miejscu.
- Mam nadzieję, że szybko wyzdrowiejesz... - Powiedziałam cicho i odgarnęłam mu kilka kosmyków, które opadały na jego czoło i wchodziły mu do oczu.
- Spokojnie. Nic mi nie będzie. - Odparł delikatnie uśmiechając się do mnie chcąc pokazać, że ma jeszcze siłę.
Posiedziałam jeszcze jakiś czas z Elim, rozmawiając i wspierając go, po czym niestety musiałam opuścić szpital, bo czas odwiedzin dobiegł końca. Pożegnałam się również z SooHyunem i Kiseopem, którzy pojechali taksówką do swojego dormu.
Szłam akurat ulicą, gdy dostrzegłam już z oddali KyuWona - mojego nowego szefa, który siedział pod moim blokiem na jednej z większych walizek. Zmarszczyłam lekko brwi zastanawiając się, co on też tu robi.
- A ty...co? - Zagadnęłam podchodząc do niego i patrząc badawczo na bagaż Azjaty.
KyuWon spojrzał na mnie i przełknął ślinę.
- Nie mam gdzie spać... - Odparł cicho.
- Co? Dlaczego?
- Dziewczyna wyrzuciła mnie z mieszkania. - Dodał patrząc na mnie jak zbity pies wyrzucony z własnej budy, do której nie mógł wrócić.
- Nie masz... znajomych? Przyjaciół? Rodziny, u których mógłbyś przenocować? - Zapytałam.
- No e... nie. Nie chcąc mnie widzieć. A znajomi... zawsze jest ktoś, kto się nie zgodzi przenocować człowieka.
- A hotel? Cokolwiek?
- Nie mam tyle kasy... - Mruknął pod nosem patrząc na mnie jak szczeniaczek. Myślałam, że zaraz zacznie piszczeć jak piesek, abym tylko pozwoliła mu przenocować u siebie.
Westchnęłam cicho szybko podejmując decyzję. Nie mogłam go tak zostawić i pozwolić by spał na ulicy.
- Jak dasz radę sam wnieść swoje rzeczy do możesz u mnie nocować. - Powiedziałam wyciągając klucze by otworzyć drzwi do klatki schodowej.
KyuWon wziął wszystkie swoje bagaże uginając się pod ich ciężarem, ale dumnie szedł za mną po schodach, dopóki nie dotarliśmy do mojego mieszkania.Wpuściłam go do środka i jedynie, gdy tylko przekroczył próg rzucił wszystkie swoje bagaże na podłogę, a sam położył się wyczerpany na kanapie.
- Przyzwyczaj się, bo to dziś będzie twoim łóżkiem. - Powiedziałam z delikatnym uśmiechem zamykając za sobą drzwi. - Herbaty? Soku? Wody? - Zapytałam ściągając buty i kurtkę, po czym udałam się do kuchni chcąc przygotować coś do picia i jedzenia.
- Wody... - Wysapał KyuWon rozkładając się na kanapie. - Ładne mieszkanko. - Dodał rozglądając się po pokoju. - A tam, co jest? - Wskazał na pokój gościnny.
- Zakaz wstępu dla ciebie. - Odparłam zerkając na niego. Chwilę potem postawiłam szklankę wody i talerzyk z ciasteczkami na stole.
- A tak serio?
- To było serio... - Odpowiedziałam ze śmiertelną powagą chcąc trochę się z nim podroczyć i sprawdzić na ile mogę sobie pozwolić. - Napij się, zjedz ciastka a ja zaraz wrócę. Tylko mi tu nie grzeb po szufladach, bo strzelę po łapach. - Dodałam idąc do pokoju, który niedawno wskazał szef.
- Yah! Jesteś niemiła dla starszego! Trochę szacunku! - Zawołał za mną i duszkiem wypił całą szklankę wody.
W pokoju gościnnym przygotowałam łóżko dla szefa i zajrzałam do wszystkich szuflad i szafek sprawdzając, czy przypadkiem niczego tam nie zostawiłam. Parę minut później wyszłam do salonu, ale ku mojemu zdziwieniu KyuWona nie było, a drzwi do łazienki były otwarte, więc od razu dostrzegłam, że i tam go nie ma. Ruszyłam powoli do swojej sypialni  i stanęłam w progu. Szef już leżał na moim łóżku przykryty kołdrą. Chciałam już się odezwać, ale chrapnął cicho, co znaczyło, że zasnął. Nie chciałam go budzić, zatem wzięłam tylko swoją piżamę i zamknęłam za sobą drzwi zostawiając Koreańczyka samego w pokoju.
Sama poszłam wziąć prysznic a potem tylko już położyłam się spać.

sunbae - zwrot grzecznościowy do starszej osoby

Ah... Przepraszam, że tak długo nic tu nie dodawałam. Brak czasu, chęci i pomysłu na ciąg dalszy, ale na szczęście postój pisarski mam już chyba za sobą. Jednak teraz jedynie będę potrzebowała czasu na dodawanie kolejnych notek. Jak wiecie szkoła jest, prace domowe, sprawdziany i późne wracanie do domu nie sprzyja pisaniu.
Mam nadzieję, że się spodobało i wybaczcie jeśli notka jest za krótka. Liczę na Wasze komentarze.

A i jeszcze jedno: Ktoś by chciał opowiadanie ze swoim biasem w roli głównej? Tylko z k-popu, tylko mężczyźni. Jeśli tak - zostaw komentarz ^^
Pozdrawiam :)
Hwaiting~!

wtorek, 6 sierpnia 2013

"U-Kiss Me" part X

Kyu Won Nam
Nie wiedziałam, co się stało, że szef zabrał mnie do pracy w terenie bym mu towarzyszyła. Coś nowego, ale cieszyłam się gdyż dzięki temu wiedziałam, że będę coraz bliżej awansu na dostanie cięższych zadań. 
Odwiedziliśmy kilka miejsc by wyciągnąć jakieś informacje na temat gangu, który ostatnio sprawiał coraz więcej problemów. Była to świeża grupa przestępcza nieźle rzucająca się w oczy. Nie to, co inne gangi, po których śladu praktycznie nie było. Już myślałam, że obędzie się dzisiaj bez żadnych kłopotów, kiedy to padły strzały, tuż po naszym wyjściu z jednego z klubów. Chonyung pociągnął mnie za samochód, wyciągając w tym czasie broń i zaczął strzelać do przeciwników. Ponieważ mi jeszcze nie wydano broni z powodów mojego młodego wieku, bo w Korei jeszcze nie jestem do końca pełnoletnia, jedynie mogłam rozglądać się by w razie czego chronić mojego szefa.Całe szczęście, że miałam chociaż przy sobie nóż, kunai i kilka szurikenów. W takich chwilach walka w ręcz nie wchodziła w grę a jak miałam pomóc nie mając pistoletu? 
Wcale się nie bałam o to, że mogę jakimś cudem zostać postrzelona. To nie był mój pierwszy raz znajdując się w takiej sytuacji. Denerwowało mnie jednak ta bezradność, choć bardzo kusiło mnie by użyć swojego daru, ale jednak powstrzymałam się, bo nie chciałam wpaść w jakiekolwiek kłopoty. W pewnej chwili dostrzegłam za nami jakiegoś młodego faceta wyciągającego dość spory nóż, którym chciał zaatakować mojego szefa. Natychmiast zareagowałam podbiegając do niego i mocno łapiąc za jego nadgarstek, który wykręciłam, aby wypuścił z dłoni broń. Gdy to mi się już udało jeszcze przez chwilę się z nim szarpałam i dałam cios w gardło, po którym facet padł łapiąc się za szyję. Zaraz potem kopnęłam go w głowę a ten upadł na ziemię nieprzytomny. Niestety nie miał żadnej broni przy sobie, którą mogłabym 'wypożyczyć'.
- Temari! - Usłyszałam krzyk swojego szefa. Odwróciłam się natychmiast, a Chonyung wskazywał na młodego mężczyznę uciekającego po drugiej stronie ulicy. Nie musiał już nic więcej mi mówić. Od razu ruszyłam biegiem za nim omijając jadące samochody na ulicy, które zatrzymywały się z piskiem opon. Przed oczami miałam tylko jeden cel: dopaść faceta. Był przede mną jakieś kilkanaście metrów, ale to z czasem się zmieniało i dystans dzielący nas powoli się zmniejszał. Biegłam ile sił w nogach, aby tylko go dorwać, kiedy ten wbiegał już na pasy i nagle z dużą prędkością potrącił go samochód dostawczy. Mężczyzna odbił się od maski i upadł z jakieś trzy metry na asfalt. Podbiegłam do niego i sprawdziłam puls. Nie żył. Westchnęłam cicho niezadowolona, że to musiało się tak akurat skończyć. Teraz nici, aby go przesłuchać i być może dowiedzieć się czegoś.
Niedługo potem przyjechały radiowozy i karetka, która zabrała ciało już nieboszczyka. Rozglądałam się dookoła szukając wzrokiem swojego szefa, ale nigdzie nie mogłam go dostrzec. Wróciłam na miejsce strzelaniny i tam również stała karetka i kręciło się kilku policjantów. Mój szef trafił paru wrogów, którzy zostali przewiezieni do szpitala. Wszystkich pytałam, czy nie wiedzieli Chonyunga, aż w końcu dowiedziałam się, że jego również zabrała karetka. 
Wróciłam do firmy by złożyć raport, a potem pojechałam do szpitala by odwiedzić szefa, jednak ponieważ nie byłam z rodziny to nie mogłam zobaczyć jak się czuję. Jedynie dowiedziałam się, że wszystko z nim w porządku i za jakiś czas zostanie wypisany ze szpitala.

Następnego dnia zostałam wezwana do pracy. Zdziwiło mnie trochę, że szefa tak szybko wypuścili i pozwolili wrócić do pracy, ale on był twardy i wiedziałam, że nie będzie leżał sobie w szpitalu i się obijał.
Ruszyłam do jego gabinetu i już w oddali dostrzegłam jak ktoś grzebie w rzeczach Chonyunga. Weszłam do środka mierząc wzrokiem młodego mężczyznę i przystanęłam w progu. Pierwszy raz widziałam go w firmie, więc od razu byłam do niego wrogo nastawiona.
- Szuka pan czegoś? - Zapytała chłodno. Odwrócił się do mnie napięcie i uśmiechnął się delikatnie. - Zadałam pytanie. - Powiedziałam, kiedy przez dłuższą chwilę po prostu milczał.
- Tak, szukam dokumentów. - Odparł i znów zaczął wertować stos teczek położonych na biurku mojego szefa.
- A ma pan prawo w ogóle przebywać w tym pomieszczeniu?
Znów się uśmiechnął zerkając na mnie z lekkim rozbawieniem. Patrzyłam na niego w oczekiwaniu na jakąś odpowiedź, ale ten wciąż czegoś szukał, aż w końcu wyciągnął teczkę zaraz do niej zaglądając.
- Ty jesteś Temari, prawda? - Zapytał przenosząc wzrok na mnie. - Chonyung mówił mi o tobie.
- O mnie? Nie rozumiem. Kim pan jest? I czego pan tu szuka?
- Już znalazłem to czego szukałem. - Zamknął teczkę wpatrując się we mnie ze swoim lekkim uśmiechem. - Dwie rzeczy za jednym zamachem. 
- Gdzie jest Chonyung? - Zapytałam chłodno nie rozumiejąc jakim prawem ten koleś grzebie w rzeczach mojego szefa. Nikt nie miał do nich dostępu.
- Myślałem, że wiesz. Jest w szpitalu i trochę tam pobędzie. - Odparł i ruszył do wyjścia, ale ja go tak łatwo nie przepuściłam.
- Wiem to. Myślałam...
- ...że już wrócił? - Dokończył za mnie patrząc mi w oczy. - Przykro mi, że cię rozczarowałem. 
- Ty? - Zdziwiłam się, a ten przemknął obok i szedł już korytarzem do windy. - Yah! - Ruszyłam za nim.
- To ja wezwałem cię tutaj. Chciałem z tobą porozmawiać. - Powiedział wchodząc do windy, a ja musiałam wejść za nim. Czego on ode mnie chciał?
- O czym?
- O tym, że zastępuję twojego szefa na czas jego nieobecności. - Rzekł patrząc na mnie z tym swoim drwiącym uśmieszkiem. - Witaj partnerko.
Spojrzałam na niego unosząc lekko brwi. To chyba jakiś żart?
- Partnerko? Że niby.. my razem mamy pracować?
- Tak. - Odparł, kiedy wtem drzwi widny rozsunęły się i ruszył do wyjścia z firmy. Chcąc nie chcąc poszłam za nim. - Jakiś problem? - Odwrócił się do mnie. - Sprawa już w sumie jest załatwiona, więc... nic raczej z tym nie zrobisz.
Spojrzałam na niego niezadowolona wychodząc za nim z budynku i dotrzymując mu kroku. Nie wiedziałam, gdzie zamierza iść, ale musiałam jeszcze z nim porozmawiać. Dlaczego tak szybko znaleziono mi partnera? 
- Chwila. To znaczy... że z Chonyungiem jest aż tak źle?
- No... powiedzmy, że trochę potrzebuje czasu by wyzdrowieć, a nie możesz zostać bez szefa, bo kto będzie ci zlecał zadania? - Odparł przechodząc przez pasy, po czym zatrzymał się przed jakąś kawiarenką. - Nie jesteś jeszcze pełnoletnia w tym kraju.
- Nie do końca! -Wtrąciłam z oburzeniem kładąc ręce na biodrach.
- Musisz mieć przewodnika, opiekuna, nauczyciela... zwał jak zwał. - Otworzył drzwi chcąc bym weszła do środka. - Sama na pewno nie będziesz prowadzić żadnej sprawy. Nie masz na to zezwolenia.
Zmrużyłam nieco oczy i niechętnie przekroczyłam próg wchodząc do kawiarenki. 
- Co my tu właściwie robimy? - Zerknęłam na niego pytająco. Mężczyzna przeszedł obok mnie i zamówił sobie kawę a dla mnie wziął sok pomarańczowy, po czym usiadł przy stoliku. Podążyłam za nim zajmując miejsce na przeciwko niego. - Powinniśmy teraz tu siedzieć?
- I tak nie masz nic do roboty. - Zaśmiał się krótko i wziął łyk kawy, po czym otworzył teczkę. Od razu dostrzegłam swoje zdjęcie. Tam były moje dane! - Temari Collins. Lat 18...
- Prawie 19! - Wtrąciłam z oburzeniem.
- Masz wysokie kwalifikacje i dużo doświadczenia jak na tak bardzo młody wiek. Nic dziwnego, że cię przyjęli. - Odezwał się w końcu wertując kartki, gdzie miał wszystkie informacje o mnie. - Jak to możliwe? - Spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Nie twoja sprawa. - Wytknęłam język i upiłam parę łyków soku.
- Ale to jest zadziwiające. Dziewczyna po przejściach? Nieźle cię szkolili, co? - Uśmiechnął się lekko i znów spojrzał w teczkę. - Aikido, kung fu...
- Jujitsu. - Dodałam za niego. - Czemu wertujesz w moich aktach? 
- Muszę wiedzieć coś o tobie.
- Może jeszcze zapytaj o ulubiony kolor, bo tego tam nie ma. - Rzekłam ironicznie rozglądając się po kawiarence. - A czemu ja nie mogę przejrzeć twojej teczki? Nawet nie wiem jak się nazywasz. To nie fair!
Mężczyzna zaśmiał się i spojrzał na mnie uśmiechając się.
- Kyu Won Nam. - Przedstawił się. - Były partner Chonyunga. 
- Były? - Zdziwiłam się.
- Uhm. - Kiwnął głową. - Przydzielili mi kogoś innego, kiedy cię przyjęli. Więc zastępujesz mnie. - Uśmiechnął się lekko.
- Więc dlatego... teraz jesteś moim partnerem? Bo kiedyś pracowałeś z Chonyungiem? - Zapytałam, na co mężczyzna pokiwał głową pijąc kawę. Teraz już wszystko rozumiałam. - Nie jesteś... zbyt młody na zajmowanie się... stażystką? - Odezwałam się trochę niepewnie.
- Pół roku temu dostałem awans i zdobyłem kwalifikacje na to stanowisko, więc bez obaw. Uznali, że wzięcie cię pod swoje skrzydła będzie dla mnie dobrym doświadczeniem jak na początek. - Odparł pogodnie.
Po jakimś czasie, kiedy już chyba wiedziałam prawie wszystko i nie miałam żadnych wątpliwości ani pytań do mojego nowego partnera/szefa, wyszliśmy z kawiarenki. Kyu Won musiał jeszcze wrócić do firmy, ale ja na szczęście mogłam już wrócić do domu. Ruszyłam przed siebie i chciałam już skręcić w następną uliczkę, kiedy nagle wpadłam na kogoś. Spojrzałam na kogo wpadłam i od razu uśmiechnęłam się pogodnie.
- Sunbae...!




Podobało się? Zostaw komentarz! :)
Jak myślicie, na kogo wpadła Temari? 
Przepraszam, że tak trochę późno dodaje posta, ale nie miałam weny no i chciałam trochę skorzystać z lata, póki ładna pogoda ^^ I dziękuje za Wasze komentarze. Motywują do dalszego pisania.
Pozdrawiam!

Hwaiting~!

czwartek, 1 sierpnia 2013

"U-Kiss Me" part IX

Ellison (Eli) Kim (główny raper)

Melodia ucichła a razem z nią i my. Zapadła cisza, a ja spojrzałam na chłopaka mając nadzieję, że choć trochę teraz czuje się pewniej. Jego dłonie już tak nie drżały jak wcześniej, a na twarzy starszego widniał delikatny uśmiech. 
- Masz nawet ładny głos. - Zaśmiał się SooHyun przerywając tą ciszę. Wytknęłam do niego język, ale zaraz się uśmiechnęłam i lekko przygryzłam dolną wargę.
- Wolę tańczyć niż śpiewać. - Odparłam cicho palcami delikatnie dotykając klawiszy. Czułam na sobie wzrok lidera, ale nie chciałam na niego spojrzeć. Jakoś peszył mnie taki bliski kontakt wzrokowy z kimkolwiek.
- Ale dziękuje, że ze mną zaśpiewałaś. - Powiedział cicho starszy. - Następnym razem będę pamiętał, że wolisz taniec. Obiecuję. - Dodał, po czym wstał i wyciągnął do mnie rękę. Spojrzałam na niego nieco zdziwiona. - Czas na koncert. Chodź, bo i nas zaczną szukać. - Uśmiechnął się delikatnie, ale ciepło i tak uroczo...
Złapałam jego dłoń, wstałam i spojrzałam na chłopaka. Będzie mi go brakować. 
- Uhm. - Kiwnęłam głową odwzajemniając uśmiech. - Chodź. Trzeba przypudrować ci nosek. - Zaśmiałam się cicho i zmierzwiłam lekko jego włosy.
- Yah...! - Zawołał SooHyun śmiejąc się pod nosem i od razu poprawił swoją fryzurę. 
Razem szybko poszliśmy by dołączyć do reszty zespołu, którzy byli już gotowi. Jedynie lider musiał się przebrać, dostać oczywiście trochę pudru i przyczepić mu mikrofon. U-KISS jeszcze przed wyjściem na scenę krzyknęli 'Hwaiting!' i życzyłam im powodzenia. Ostatni raz, kiedy widzę ich na żywo. Potem pozostanie mi jedynie telewizja i filmiki na YouTube czy stronie wytwórni.
Poczekałam aż zaczęli śpiewać, a potem żegnając się uprzednio z ekipą, wyszłam z budynku i taksówką pojechałam do dormu by spakować swoje rzeczy. Na koniec jeszcze przygotowałam dla nich danie, które po koncernie jak wrócą do mieszkania będą mogli sobie odgrzać i zjeść. Potem mogłam już ze spokojną głową wyjść z dormu, uprzednio zamawiając taksówkę, która teraz czekała na mnie. Pojechałam nią do swojego mieszkania, gdzie ponad miesiąc mnie tu nie było. Dobrze, że nie miałam żadnych roślin, bo inaczej były by chyba w złym stanie.
Zapaliłam światło, kiedy już zamknęłam za sobą drzwi. Zdjęłam buty i od razu udałam się do swojej sypialni, gdzie postawiłam walizkę przy moich dużym łóżku. Położyłam się na nim rozkładając ręce i zamknęłam oczy. Co prawda tęskniłam już za chłopakami, ale teraz jedynie myślałam o tym, by odpocząć.

Obudziłam przed południem całkowicie odprężona i wyspana. Przeciągnęłam się leniwie ziewając przy tym i spojrzałam na zegarek. Było prawie po jedenastej. Niechętnie wstałam, wyciągnęłam jakieś ciuchy z szafy oraz bieliznę, po czym poszłam do łazienki, gdzie wzięłam długi prysznic.
Zdążyłam się ubrać, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi.
- Kogo niesie o tej porze...? - Zapytałam sama siebie i wyszłam z łazienki wciąż trzymając ręcznik w dłoni, gdyż miałam jeszcze mokre włosy. Spojrzałam przez wizjer i od razu otworzyłam drzwi witając gości z uśmiechem.
- Niespodzianka! - Zawołali radośnie.
- Myślałaś, że można tak nas zostawić bez pożegnania? - Zapytał Kevin wchodząc do mieszkania i wręczył mi białego misia, po czym zaraz mnie przytulił delikatnie.
- Nieładnie! - Dodał Kiseop, który również mnie uściskał. Z resztą jak reszta zespołu, którzy weszli do mojego mieszkania od razu mnie przytulając. Czułam się trochę niezręcznie, kiedy tulił mnie Eli i SooHyun, ale przywitałam ich równie ciepło.
- Co wy tu robicie? - Zapytałam w końcu patrząc na ich uśmiechnięte buzie.
- Jak to co? - Wtrącił Dongho.
- Zniknęłaś to przyszliśmy dalej cię zadręczać. - Zażartował Eli.
- Ne. Jadłaś śniadanie? - Zapytał Kevin obdarowując mnie swoim promiennym uśmiechem.
- Nie. - Pokręciłam głową.
- To dobrze, bo zrobiliśmy zakupy i przygotujemy ci śniadanko. - Rzekł wesoło SooHyun i od razu poszedł do kuchni, a zanim ruszył Eli, maknae i Kevin, którzy wzięli torby z zakupami od AJ'a, Hoona i Kiseopa. Ci natomiast zaprowadzili mnie do kanapy, na której usiedliśmy i chłopcy od razu wypytywali mnie, dlaczego nie zostałam na koncercie i potem się z nimi nie pożegnałam. Tak, musiałam się im tłumaczyć, ale nie byli na mnie źli. Zaczęliśmy później żartować i śmiać się, zwłaszcza z Gołąbka i Kiseopa. Eli nieraz wtrącał się w rozmowę, kiedy tylko słyszał, że mówimy o nim. Miałam jedne duże pomieszczenie, gdzie salon był połączony z kuchnią oraz jadalnią, zatem 'kucharze' wszystko słyszeli. Czasem tylko odzywali się przerywając na chwilę gotowanie.
W końcu Eli razem z SooHyunem nakryli do stołu i zaraz zaprosili nas, a przede wszystkim mnie do śniadania. Zajęliśmy krzesła i zaczęliśmy jeść. Posiłek był jak zwykle bardzo smaczny. Chłopcy umieli gotować, nawet bardzo dobrze.
- Mogliście tak po prostu przyjść do mnie? - Zapytałam w końcu przerywając jedzenie. Spojrzałam na każdego po kolei.
- Mamy wolne. Taki urlop, więc robimy,co chcemy. - Odpowiedział maknae.
- Jednak większość z nas jedzie potem odwiedzić swoją rodzinę. Rzadko, kiedy u nich bywamy, więc korzystamy z okazji. - Dodał Hoon patrząc na mnie.
- Ale musieliśmy cię odwiedzić. - Wtrącił Eli. - Nieładnie tak znikać bez pożegnania.
- No właśnie. - Pokiwał głową SooHyun, a ja trochę skuliłam się siedząc na tym krześle i wpatrując się w swój talerz.
- Mianhae. - Mruknęłam przepraszająco, a Kiseop, który siedział obok mnie, lekko poklepał moje ramię.
- No już dobrze. 
- Zamierzamy zabrać cię gdzieś dzisiaj jeśli nie masz nic przeciwko i żadnych planów. - Powiedział Kevin uśmiechając się wesoło.
- Nie, nie mam. - Pokręciłam głową odwzajemniając delikatnie uśmiech.
- Świetnie! - Klasnął w dłonie AJ. 
Po zjedzeniu śniadania pomogłam chłopcom w posprzątaniu i umyciu naczyń, mimo ich chcieli mnie wygonić z kuchni. Musiałam potem na chwilę ich przeprosić by szybko wysuszyć swoje włosy, gdyż jeszcze były trochę mokre. Zrobiłam sobie koka, lekki makijaż i już byłam gotowa do wyjścia. 
- To gdzie idziemy? - Zapytałam pakując do swojej torebki najpotrzebniejsze rzeczy jakie musiałam mieć przy sobie, a potem założyłam buty i mogliśmy wyjść z mojego mieszkania.
- Niespodzianka. - Odparł Hoon uśmiechając się do mnie delikatnie.
- Spodoba ci się. - Dodał Kevin wychodząc jako ostatni, ale to ja musiałam zamknąć drzwi na klucz. Zeszliśmy po schodach by wyjść z bloku i aż trzema taksówkami pojechaliśmy do salonu gier. Było tam dosłownie wszystko. Kilkanaście sal z różnymi atrakcjami i grami. Rozglądałam się dookoła zachwycona, że zabrali mnie w takie miejsce. Uśmiech nie schodził mi z twarzy i zapewne wyglądałam jak głupia, czy nienormalna, ale miałam to gdzieś. 
Chłopcy zabrali mnie najpierw na kręgle i musieli mi wytłumaczyć i pokazać jak w to grać, gdyż wcześniej nie miałam z tym styczności, ale dla mnie ważniejsza była dobra zabawa. Po tym jak Kiseop wygrał, a SooHyun zajął drugie miejsce poszliśmy pograć w bilarda. Lider jakoś nie bardzo był zadowolony, bo tym razem coś kiepsko mu szło, ale pocieszałam go tym, że i ja też nie byłam w tym zbytnio za dobra. Nie obyło się oczywiście bez wstąpienia na karaoke. Koreańczycy uwielbiają taką rozrywkę. Znów z nimi śpiewałam i się wygłupialiśmy jak za pierwszym razem. Tylko tym razem chłopcy obiecali, że nie będą pić soju ani grać w żadną 'grę śmierci'. 
W między czasie robiliśmy sobie śmieszne zdjęcia, a Eli zaśpiewał jeszcze 'gwiyomi song' i nie mogliśmy przestać się śmiać z jego słodyczy i tych minek, które robił. Później poszliśmy coś zjeść, a na zbliżający się wieczór chłopcy wymyślili, że zabiorą mnie do kina na horror bym nie mogła spać. Co prawda były momenty, w których aż podskoczyłam wystraszona, ale tak to film był ciekawy a momentami nawet śmieszny.
Na koniec razem poszliśmy na krótki spacer do parku, gdzie niedaleko był plac zabaw i tam Kevin z Kiseopem zaciągnęli mnie na ślizgawkę. W tym czasie Eli i SooHyun usiedli na konikach na sprężynie i zaczęli się po prostu się bujać na nich. Dongho i Hoon siedzieli na huśtawce, a AJ robił nam zdjęcia. 
Takie duże dzieci z nich. Nie mogłam przestać się śmiać. Tak bardzo poprawili mi humor i świetnie się z nimi bawiłam, ale niestety każda dobra zabawa musi się kiedyś skończyć. Chłopcy odprowadzili mnie pod blok i tam uściskałam wszystkich dziękując za mile spędzony dzień.
- Mamy nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy. - Powiedział Kevin uśmiechając się przyjaźnie.
- Jeśli nie będziecie zbytnio zajęci to może was odwiedzę. - Odparłam odwzajemniając uśmiech.
- A jeśli tego nie zrobisz to my cię nawiedzimy. Znowu. - Dodał poważnym tonem SooHyun, ale zaraz zmierzwił mi lekko włosy.
- Nie mam nic przeciwko. - Zaśmiałam się cicho i na pożegnanie pomachałam im, po czym weszłam do klatki i udałam się do swojego mieszkania nie przestając się uśmiechać. Byli kochani. Miałam nadzieję, że cali i zdrowi wrócą do domu. Już za nimi tęskniłam, ale wiedziałam, że tak szybko znów się raczej nie zobaczymy. Teraz podczas ich urlopu na pewno wyjadą do swoich rodzin i tam spędzą swoje dni wolne.





Podobało się? Jesteś ciekaw, co będzie dalej?
Zostaw komentarz! 
Następny rozdział pojawi się jak będzie więcej komentarzy.
Pozdrawiam!

Hwaiting~!

poniedziałek, 29 lipca 2013

"U-Kiss Me" part VIII

Jaeseop Kim (AJ - drugi raper)
Tego wieczora jakoś ciężko mi było zasnąć. Nie wiedziałam, czy to przez ten całus w czoło od Eliego czy może po prostu z jakiegoś innego powodu. Nie rozmyślałam tak nad tym... no dobra, może trochę. Przecież takie zachowanie nie bierze się z niczego. Azjaci zawsze mają jakiś powód do takich gestów. Tylko, co niby miało by za nim stać? 
Kręciłam się w łóżku jakbym miała w tyłku jakieś robaki, ale w zasadzie rzadko, kiedy leżałam spokojnie. Przysnęłam dopiero gdzieś nad ranem, jednak zbyt długo sobie nie pospałam, bo zaraz obudził mnie budzik. Jak już wstałam to po prostu tęskniłam za tym ciepłym i wygodnym łóżkiem, do którego z chęcią bym wróciła. Niestety nie mogłam. Dziś U-KISS wyruszali w trasę koncertową. Za jakieś dwie godziny mieliśmy już być na lotnisku skąd polecimy do Tajlandii, potem odwiedzimy Hong Kong, Japonię i Koreę na koniec. 
Czułam się jak zombie. Oczy mi się prawie same zamykały. Starałam się wyszykować najszybciej jak tylko mogłam, ale już samochód czekał na nas na dole razem z managerem. Nawet śniadania nie zdążyłam zjeść, ani nic zabrać ze sobą by choć w drodze coś przegryźć. Chłopcy mimo iż ich tempo wyglądało na ślimacze to jednak byli przede mną. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale ostatnia wsiadłam do auta. Do tej pory jakoś mijałam się z Elim, więc nawet nie miałam zbytnio z nim styczności. I całe szczęście. Nie chciałam by doszło do kolejnej niezręcznej dla mnie sytuacji. Byłam ich ochroną a w moich zasadach jak i w pracy nie było miejsca na jakieś amory, choć bardzo ich lubiłam to jednak wciąż byli nieosiągalni. Z resztą... za kilka dni ich opuszczę i już raczej nie będziemy się widzieć. 
O czym ja w ogóle myślę?! Pabo Temari!
Droga na lotnisko tak bardzo mi się dłużyła, że o mało nie zasnęłam, a bałam się nawet zamknąć oczy na chwilę, bo zaraz pewnie bym zasnęła. Chłopcy mogli się zdrzemnąć z tyłu, choć słyszałam, że niektórzy to rozmawiali i śmiali się. Ziewnęłam przeciągle i na całe szczęście w końcu dotarliśmy na lotnisko, gdzie niestety czekały już fanki na swoich idoli. Westchnęłam cicho wysiadając z auta, po czym razem z resztą ochroniarzy pilnowaliśmy by zespołowi nic się nie stało.
Przeszliśmy przez odprawę i mogliśmy w końcu wsiąść do samolotu. Po kilku minutach zajęłam swoje miejsce obok Eliego, a przy nim siedział jeszcze Kevin. Praktycznie z nikim nie rozmawiałam podczas lotu. Eli zawsze czuł się senny w samolocie i zasną zaraz po starcie, Kevin tak samo. Nie wiedziałam jak tam reszta, bo nie miałam ich w zasięgu wzroku. Co prawda nie było tu żadnych fanek, ale i tak nie mogłam zasnąć. Nie płacą mi za spanie tylko chronienie ich wszędzie, gdzie tylko będą. 
W Tajlandii odwiedziliśmy jeszcze po przylocie salę koncertową. Kilka prób, a potem do hotelu by już następnego dnia przed południem spotkać się z fanami, wystąpić przed fotoreporterami i dać krótki wywiad. Jeszcze przed osiemnastą za kulisami przed koncertem krótkie próby, przygotowania i w końcu chłopcy mogli wyjść na scenę i dać z siebie wszystko. Zaśpiewali swoje najlepsze kawałki i oczywiście najnowszą piosenkę z mini albumu. 
Obserwowałam ich zza kulis i podziwiałam ciężką pracę jaką wkładali oraz serce. Byli niesamowici i tacy pewni siebie, kiedy śpiewali. Zwłaszcza SooHyun. On to jakby urodził się na scenie. Był wspaniały i miał piękny głos.
Po koncercie pojechaliśmy prosto do hotelu, gdzie chłopcy od razu zmęczeni poszli spać. Ja też nareszcie mogłam odpocząć i tym razem bez problemu zasnęłam.
Podróż do Hong Kongu szybko zleciała. I było prawie tak samo jak w Tajlandii. Próby, spotkania, wywiady, koncert i hotel a potem lot do Japonii. Tam chłopcy mieli dać aż trzy koncerty. W Tokyo, Osace i Kioto.
To nie był mój pierwszy raz, kiedy byłam w tym pięknym Kraju Kwitnącej Wiśni. Na szczęście tu U-KISS mieli 'trochę' więcej czasu wolnego. Nie wiedziałam, jak wytwórnia czy managerowie sporządzają im grafik, ale mogliby im również wcześniej dać więcej wolności, a nie tylko w Japonii. No, ale cóż... dobre i to. Przynajmniej dla nich.
Im bliżej byliśmy koncertu w Korei tym bardziej czułam smutek wiedząc, że już niedługo będę musiała ich opuścić. Z nimi człowiek się ani nie nudził ani nie potrafił smucić. Choć ciężko pracowali i wiadomo, że w każdej grupie bywały i zgrzyty to mimo wszystko atmosfera była bardzo przyjazna.

W końcu nadszedł ostatni dzień mojej pracy a dla nich był to ostatni koncert w Korei by promować swój mini album. Czułam lekkie zdenerwowanie, gdyż nie wiedziałam jak mam się z nimi pożegnać, bo zawsze przy takich sytuacjach płakałam mimo wszystko. Nie lubiłam żegnać się z kimkolwiek na już na dłuższą metę czy w tym przypadku - już na zawsze.
Wczesnym popołudniem przyjechaliśmy na salę koncertową. Kilka godzin wcześniej przed występem i jak zwykle nie obyło się jeszcze bez kilka prób. Jakąś godzinę później chłopcy zostali zawołani by poszli do garderoby, aby zostać przygotowanym do koncertu. W pewnej chwili dostrzegłam, że brakuje jednego. Rozglądałam się dookoła szukają lidera, ale nigdzie go nie dostrzegłam. W końcu manager kazał mi bym go poszukała, więc zaczęłam odwiedzać wszystkie pomieszczenia, w których mógł być, a było ich wiele.
Skręcając w kolejny korytarz dobiegł mnie dźwięk pianina z któregoś pomieszczenia. Stanęłam w progu wreszcie znajdując SooHyuna, który grał z widoczną pasją. Cicho podeszłam do niego nie chcąc by przerywał, ale nagle odwrócił się do mnie trochę zaskoczony.
- Temari...
- Zniknąłeś. Manager kazał mi cię poszukać. - Wyjaśniłam, delikatnie się uśmiechając do chłopaka. - Grasz przed koncertem?
Kiwnął głową. Dostrzegłam, że jego dłonie lekko drżą.
- Stało się coś? - Zapytałam zmartwiona siadając obok niego. Wcześniej nie widziałam, by mu trzęsły się ręce. - Sunbae...
- Nic. Trochę... się denerwuję. - Odparł uśmiechając się ciepło, ale nie spojrzał na mnie. Wlepiał swój wzrok w klawisze nieco zamyślony. Patrzyłam na niego troskliwie, nie wiedząc jak by dodać mu otuchy i pewności siebie. Zawsze byłam kiepska w pocieszaniu, bo nigdy nie wiedziałam, co mam mówić.
- Zagraj coś. - Powiedziałam chcąc przerwać tą ciszę. Lider spojrzał na mnie wyrwany ze swoich myśli.
- Huh?
- Zagraj coś. - Powtórzyłam uśmiechając się przyjaźnie. Może to mu pomoże w odzyskaniu pewności siebie i złagodzi jego nerwy. - Albo zaśpiewaj. Albo jedno i drugie.
Patrzył na mnie jeszcze przez chwilę w osłupieniu, ale zaraz położył palce na klawiszach i zaczął grać piękną, wolną melodię. Jednak po chwili nagle przerwał i westchnął cicho.
- SooHyun... Co jest? - Zapytałam coraz bardziej zmartwiona jego stanem.
- Zaśpiewasz ze mną? - Spojrzał na mnie, a jego oczy mówiły, że bardzo potrzebuje czyjegoś wsparcia. I choć piosenkarką nie byłam, to dla niego bez dłuższego zastanowienia się zgodziłam się kiwając lekko głową.
- Którą piosenkę? - Spytałam, a starszy w tym czasie wertował kartki by znaleźć jakiś tekst dla mnie.
- Może tą? - Pokazał mi kawałek papieru, na którym widniały nuty i słowa piosenki.
- Okay. To graj. - Powiedziałam cicho zachęcając go.
Znów położył swoje palce na klawiszach i zaczął grać, a ja trochę obawiałam się, kiedy przyjdzie czas na rap, ale miałam nadzieję, że z pomocą SooHyuna jakoś damy radę. Jeszcze ułatwieniem dla mnie było, że to piosenka w japońskiej wersji, gdyż ten język jakoś łatwiej mi było czytać a tym bardziej po romanizacji.
W końcu zaczęłam śpiewać razem z sunbae.

~ Yume o mita ano hi kara
Shoonen no mama kawarazu
Otona ni natta ima mo
Soba ni kimi o kanjite iru

Sukoshi fuan ni natte
Uchi konda rishita toki ni wa
Egao de itsumo 'Que sera sera' to
Utatte kureta yo ne

[ref]
Koko ni iru yo
Kikoeru kai?
Don'na ni tooku hanarete shimatte mo
Koe no kagiri chikara no kagiri kimi ni todoketai
Hikari abite... kagayaku tame

[rap]
Hare no hi wa kimi to warai aitai
Ame no hi wa futari katari aitai
You are the only one
Son'na son zai hoka ni wa inai.

[rap]
Aserazu ni yukkuri
Beacuse we share one dream
Itsuka kitto sekai juuni
Tada step by step like one, two, three

Shinjirarenaku natte
Nigedashitaku naru to hitori
Kimi no chisana gattsu poosu o
Sotto omoidasu nda

[ref]
Koko ni iru yo
Kikoeru kai?
Kon'na ni tooku kite shimatta keredo
Yume no tsuzuki akiramezu ni kimi todoke to negau
Itsu no hi ni ka (itsu no hi ni ka)
Mata aeru yo

[rap]
Kujike-soo demo again and again
No pain no gain mirai e tsunage
Namida wa itsuka niji ni kawari
Tsubomi kara o hana ga mebaeru

Moo naki goto nante iwanai
Tachidomatteru hima wa nai
Hora, mata aratana kyoo ga... hajimaru

Kikoeru kai don'na ni tooku hanarete shimatte mo
Koe no kagiri chikara no kagiri kimi ni todoketai

Kikoeru kai kon'na ni tooku kite shimatta keredo
Yume no tsuzuki akiramezu ni kimi ni todoke to negau
Itsuno hi ni ka (itsu no hi ni ka)
mata aeru yo....

Ooooh  ooh ooh
Whoaaa, whoaah~



U-KISS - A shared dream  (japan version)
(słowa wzięte z tekstowo.pl)


Mam nadzieję, że się podobało. Jeśli tak - zostaw komentarz! Będę bardzo wdzięczna, bo nie wiem, czy mam dalej pisać :( 
I oczywiście dziękuje Wam za wszystkie komentarze!
Pozdrawiam! ^.^


Hwaiting~!

sobota, 27 lipca 2013

"U-Kiss Me" part VII

Yeo Hoon Min

Westchnęłam cicho mocniej tuląc się do czyjegoś ciepłego ciała o miłym zapachu perfum. Czułam jak ktoś jeszcze tuli się do moich pleców, ale nie chciało mi się otworzyć oczu . Im bardziej byłam przytomna tym bardziej odczuwałam niemiłosierny ból głowy. W pewnym momencie przypomniało mi się, że wczoraj graliśmy w 'grę śmierci', a ostatnie co świtało w mojej głowie było to, jak piłam szósty kieliszek soju, a potem... czarna dziura. Nic nie pamiętałam, co działo się dalej. 
Uniosłam powoli powieki i spojrzałam na kogoś, do kogo tuliłam się mocno. Z początku nie wiedziałam kim on jest, ale już po chwili dostrzegłam, że to Eli. Przetarłam oczy by spojrzeć jeszcze raz na śpiącego chłopaka, bo nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Byłam ciekawa jak w ogóle do tego doszło. Kątem oka spojrzałam za siebie i dostrzegłam Kevina, który przytulał się do mnie i do swojego misia, bez którego nie zasypiał. Zawsze miał go przy sobie. 
Czułam się jak w tym filmie "Kac Vegas", bo nic nie pamiętałam, a głowa bolała niemiłosiernie. Nawet nie miałam siły, aby się podnieść i strasznie kręciło mi się w głowie. To był mój pierwszy raz, kiedy się tak upiłam. To wszystko przez Eliego, który zaproponował całą tą zabawę. Następnym razem skopię im tyłki jeśli znów będą kazać mi w to grać. 
Spojrzałam jeszcze raz na śpiącego rapera i coś  przyszło mi do głowy. Wiedziałam, że mają mocny sen, więc tak szybko się nie obudzą. Musiałam jedynie jakoś uwolnić się z uścisku Kevina i jego misia, wstać i cicho przemknąć do swojego pokoju.
Kiedy już mi się to udało, wyciągnęłam ze swojej kosmetyczki kredkę do oczu i błyszczyk o najciemniejszym kolorze jaki posiadałam choć i tak był jasny w porównaniu jakie mogły być w sklepach. Nie robiąc zbytnio hałasu wróciłam do sypialni Eliego i Kevina, po czym zaczęłam malować po twarzy Eliego. Najpierw kredką pomalowałam mu brwi i zrobiłam by wyglądał jakbym je miał zrośnięte. Dorysowałam wąsy i różne dziwne wzorki na jego policzku. Na koniec użyłam błyszczyka do jego pełnych ust. Spojrzałam na moje 'arcydzieło' i zaśmiałam się cicho pod nosem. Chciałam to samo zrobić Kevinowi, ale ten akurat przebudził się i spojrzał na mnie nieco nieprzytomnym wzrokiem.
- Temari...? - Wyszeptał, a ja od razu przyłożyłam palec do ust chcąc mu pokazać, aby był cicho.
- Śpij, śpij. - Szepnęłam i wyszłam jak gdyby nigdy nic z ich pokoju. Nie wiedziałam, co stało się z resztą grupy, ale ponieważ łazienka była wolna, postanowiłam skorzystać z tej okazji i poszłam wziąć prysznic. 
Przyjemnie było czuć gorące krople wody spływające po swoim trochę obolałym ciele. Odprężyłam się nieco, ale ból głowy nie ustępował niestety. Będę musiała zażyć tabletki, które choć trochę powinny pomóc. Umyłam włosy i zaraz potem wyszłam spod kabiny prysznicowej owijając się ręcznikiem. Ubrałam się, umyłam zęby i w mokrych włosach wyszłam z łazienki. W pokoju zrobiłam sobie delikatny jak na mnie makijaż, po czym udałam się do kuchni. Tam natknęłam się na Hoona, który już przygotowywał sobie śniadanie. Widząc mnie w progu uśmiechnął się delikatnie, ale ciepło i przyjaźnie. Chyba ze wszystkich członów U-KISS był najbardziej dojrzały i spokojny. 
- Dzień dobry. - Przywitał mnie. - Co ci zrobić na śniadanie?
- Nie, nic. Dziękuje. Sama coś zrobię. - Uśmiechnęłam się i zaczęłam szukać jakichś tabletek na ból głowy. - Wiesz... co może wczoraj się potem działo? No wiesz... kiedy wypiłam soju? Nic nie pamiętam... - Zapytałam patrząc z ciekawością na chłopaka mając nadzieję, że od niego dowiem się czegoś.
Hoon spojrzał na mnie siedząc przy stole i uśmiechnął się nieco szerzej. Zmrużyłam oczy czując, że coś wie a ja obawiałam się, że wczoraj się musiałam nieźle wygłupić.
- Nic nie pamiętasz? - Zapytał chłopak z nutą rozbawienia w głosie.
- Nie. - Pokręciłam głową i łyknęłam tabletkę popijając ją zaraz wodą. - Powiedz mi, co zrobiłam? - Zapytała będąc coraz bardziej zdenerwowana i przerażona, że mogłam zrobić coś niestosownego. Usiadłam na przeciwko chłopaka patrząc na niego w oczekiwaniu na jakieś wyjaśnienia.
- No cóż... Trochę wypiłaś, zaczęłaś gadać jakieś głupoty... - Zawahał się zerkając na mnie niepewnie. - No i... zaczęłaś przystawiać się do Eliego. 
- Co?! - Zawołałam przerażona.
- O mało nie porwałaś mu koszulki. Potem na chwilę przysnęłaś, a jak cię zabieraliśmy to śpiewałaś w drodze do domu. Przy wyjściu zaczęłaś gadać do kwiatka. - Zaśmiał się cicho. - A jak dotarliśmy już tu, to się uczepiłaś Eliego i trzymałaś się jego kurczowo mówiąc, że go nie puścisz i chcesz spać z nim.
Jęknęłam głośno i przeciągle nie mogą uwierzyć, że coś takiego mogłam odwalić. Więc dlatego spałam przytulona do rapera, a za mną Kevin. On pewnie też był nieźle wstawiony, zatem zbytnio mu to nie przeszkadzało. 
- Powiedz, że żartujesz. Powiedz, że żartujesz...! - Jęknęłam zdruzgotana patrząc na starszego.
- Nie. Mieliśmy ubaw, zwłaszcza jak o mało nie porwałaś mu koszulki. No i... prawie, że go pocałowałaś.
- Słucham? - Spojrzałam na niego z jeszcze większym przerażeniem.
- No... to było... lekkie muśnięcie. Tak na sekundę tylko delikatnie dotknęliście się wargami. - Powiedział chłopak i zaraz zaczął jeść swoje śniadanie by już chyba więcej nic nie mówić o moim wczorajszym pijackim zachowaniu.
Nigdy więcej nie zagram z nimi w 'grę śmierci'. Nigdy! Mam nadzieję, że zapomnieli o tym. Może wypili tyle, że teraz już nic nie pamiętają i mają taki sam ból głowy jak ja? Oby...!
- Niemożliwe... - Jęknęłam znowu i zaczęłam lekko uderzać głową o stół. - Pabo, pabo, pabo...
- Yah... przestań. - Rzekł Hoon podstawiając mi pod nos talerz ze swoim jedzeniem, że w razie gdybym znów chciała to zrobić miałabym jedzenie na twarzy. - Nikt tego nie brał na poważnie. No, nie wiem jak Eli....
- Sunbae...! Nie dobijaj mnie jeszcze. - Odparłam błagalnie ukrywając twarz w dłoniach. Akurat usłyszałam jak ktoś wchodzi do mieszkania. Już po głosie, a właściwie po śmiechu mogłam rozpoznać tego kogoś.
- Dzień dobry. - Przywitał nas SooHyun z szerokim uśmiechem. - Jak się spało? 
Zmierzyłam go wrogim spojrzeniem. Głupie pytanie.
- Wspaniale, jak już musisz wiedzieć. - Wytknęłam do niego język, no co lider tylko się zaśmiał krótko i zaczął przygotowywać jakieś danie dla siebie. - O której macie występ w telewizji? - Zapytałam patrząc na Hoona. 
- O trzynastej, ale musimy tam być przed dwunastą. - Odparł chłopak kończąc powoli swoje śniadanie. - I lepiej żeby zaraz reszta wstała, bo zanim wszyscy się zbiorą to minie trochę czasu.
- Uhm. - Kiwnęłam lekko głową i chciałam już wstać, gdy niespodziewanie lider z powrotem posadził mnie na krzesło stawiając przede mną talerz z jedzeniem. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Najpierw śniadanie. - Powiedział łagodnie, ale stanowczo. Usiadł obok mnie ze swoim posiłkiem i zaczął jeść. - Jedz. Będziesz później głodna.
Jeszcze patrzyłam na niego przez chwilę, ale zaraz wzięłam pałeczki i zaczęłam jeść razem z nim. 

Pół godziny przed występem w telewizji chłopcy byli już w studio. Trochę, a może nawet bardzo się spóźnili, ale ponieważ oni zawsze dbają o wygląd, potrzebowali jedynie szybkiej i krótkiej poprawki włosów i trochę kobieta przypudrowała im czoła oraz nosy. Potem mogli już wejść na plan i zaczęli nagrywać show. Niektóre pytania jakie dostawali od fanek były tak głupie i bezsensowne, że U-KISS nie wiedzieli z początku jak na nie odpowiedzieć tak, aby nie zrujnować sobie reputacji. 
Podczas, gdy zespół odpowiadał na pytania, ja zostałam zawołana przez managera. Chciał ze mną chwilę porozmawiać, a ja coś przeczuwałam, że to nie będzie miła rozmowa.
Okazało się, że po ich trasie koncertowej chłopcy będą mieli dwa tygodnie wolnego, a ponieważ przycichła sprawa z saesangami, wytwórnia zrezygnowała z mojej współpracy. Zatem po powrocie do Korei przyjdzie czas się z nimi pożegnać. Przyznam, że zrobiło mi się smutno. Zdążyłam się już do nich przyzwyczaić i zaprzyjaźnić, ale w sumie wiedziałam, że któreś dnia będę musiała wrócić do swojego dawnego życia. 
Po krótkiej rozmowie z managerem, wróciłam na swoje miejsce obserwując chłopców. Za niecałe dwa tygodnie będę musiała opuścić ich. Manager obiecał, że nic im nie powie o tym, że po powrocie do kraju zostaną już sami. Ale myślę, że nawet zbytnio nie będą tęsknić. W końcu mieli wokół siebie dużo ludzi, znajomych a ja jedynie przez jakiś czas u nich pracowałam.
Po nagraniu wywiadu ruszyliśmy do samochodu by pojechać na kolejny wywiad. Tym razem do radia. Oczywiście nie obyło się bez ich wygłupów i śmiechów. Nawet na antenie.
Dopiero wieczorem wróciliśmy do dormu. Chłopcy wciąż tryskali energią i dobrym nastrojem siedząc w salonie. A ponieważ mało, co jedli w ciągu dnia, postanowiłam zrobić im jakiś posiłek. Nawet wygoniłam Kevina i Eliego, kiedy chcieli mi w tym pomóc. Może i było to trochę niegrzeczne, ale chciałam sama coś dla nich przygotować. Oni ciężko pracują i nie mają zbyt dużo wolnego czasu, dlatego póki byłam mogłam im choć trochę pomóc, aby choć przez chwilę zajęli się sobą. 
Po kilkunastu minutach nakryłam do stołu i zawołałam chłopców, którzy przyszli siadając i zaraz po podziękowaniu mi za posiłek, zabrali się do jedzenia. 
- A takie pytanie - odezwał się Eli. - Kto mnie dziś rano pomalował? - Zapytał i spojrzał po kolei na każdego, nie pomijając przy tym również i mnie. Zrobiłam niewinną minę i udałam, że nie wiem, o co mu chodzi. 
- Co ty chcesz? Wyglądałeś ślicznie! - Zaśmiał się SooHyun podkradając jedzenie Dongho, który nawet nie zareagował tylko patrzył się, co lider mu zabiera. 
- Jak człowiek z jaskini o błyszczących ustach. - Dodał Kiseop uśmiechając się delikatnie do kolegi. 
Słysząc "o błyszczących ustach" przypomniało mi się, co powiedział Hoon dzisiejszego ranka. Jak mogła prawie, że pocałować Eliego? Miałam nadzieję, że nie zaczną rozmawiać o wczorajszym wieczorze. Szybko dokończyłam posiłek i umyłam swój talerz.
- Wybaczcie. Pójdę wziąć prysznic, żeby potem wam nie przeszkadzać. - Ukłoniłam się lekko wychodząc z kuchni. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie, ale nic nie powiedzieli tylko pokiwali głową. 
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w swoją piżamę i wsunęłam się pod kołdrę włączając zaraz potem swojego laptopa i szukając czegoś ciekawego do czytania, by zając się po prostu czymś. W pewnej chwili usłyszałam pukanie do drzwi a zaraz potem wszedł Eli. Był trochę skrępowany, ale zamknął za sobą drzwi i przysiadł na skraju łóżka. Patrzyłam na niego zastanawiając się, co go tu skierowało.
- Temari... Chyba... nie unikasz mnie z powodu... wczorajszego... wieczoru? - Zapytał nieśmiało drapiąc się z tyłu głowy. Tego właśnie się bałam. Czemu musi wspominać o tym?
- Ja...? Nie...! - Odparłam uśmiechając się delikatnie. - Nawet nic nie pamiętam.
- Ale Hoon mi mówił... że wiesz, co...
- Tak, wiem! - Przerwałam mu. - I przepraszam za to. To pierwszy raz, kiedy się tak upiłam. Nie wiedziałam, co robię. Przepraszam. To się więcej nie powtórzy. - Zapewniłam go czując się głupio rozmawiając z nim o tym. 
- No... nic takiego wielkiego... się nie stało. Dobrze, że nie zdarłaś ze mnie koszulki. - Zaśmiał się, a ja ukryłam twarz w dłoniach. Było mi tak głupio... - Nie przejmuj się tak. Nie jestem na ciebie zły czy coś. - Zmierzwił lekko moje włosy śmiejąc się cicho. Rozchyliłam palce by przez nie spojrzeć na rapera. - Głowa do góry! - Rzekł wesoło uśmiechając się uroczo. - Następnym razem jeśli nie będziesz chciała grać, to się za tobą wstawię. Zgoda?
- Następnym razem? - Zapytałam bardzo cicho i od razu nieco posmutniałam. Dobrze, że zakryłam twarz. Przynajmniej nie mógł dostrzec mojego smutku. 
- Co się stało? - Zapytał troskliwie.
- Nie. Nic! - Od razu uśmiechnęłam się udając, że jestem wesoła. Dobrze mi to wychodziło i nikt nie mógłby odgadnąć, że coś jest nie tak. A tym bardziej Eli. 
- To dobrze. A teraz idź lepiej spać. Jutro rano trzeba wcześnie wstać. - Rzekł pogodnie mierzwiąc znów moje włosy.
- Uhm. - Kiwnęłam głową uśmiechając się przyjaźnie i ciepło. Niespodziewanie Eli przysunął się do mnie i delikatnie pocałował mnie w czoło. Zamarłam. Co się z nim dzieje? Czułam jego miękkie i ciepłe usta na swojej skórze. Po moim ciele przeszedł mały dreszcz. Przyjemny, co prawda, ale nie wiedziałam jak mam na to zareagować.
- Dobranoc. - Wyszeptał i wyszedł z pokoju. Patrzyłam na drzwi ze zdumieniem i tysiącem pytań w mojej głowie. 
- Branoc... - Wychrypiałam, choć tego chłopak nie mógł już usłyszeć. - Co to było? - Zapytałam cicho sama siebie.


pabo - głupek
sunbae - zwrot, który używa się do starszej osoby

Podobało się? Zostaw komentarz! ^^ 
Tak, jednak zmieniłam tytuł, ale mam nadzieję, że się nie gniewacie i to Wam nie przeszkadza :)
Bardzo dziękuje za wszystkie Wasze komentarze! Motywują mnie do dalszego pisania. Wpadajcie, czytajcie i komentujcie. 
Pozdrawiam! =^.^=


Hwaiting~!

środa, 24 lipca 2013

"U-Kiss Me" part VI


Wieczorem siedzieliśmy wszyscy w salonie rozmawiając i śmiejąc się. Kiseop bawił się dużym misiem, maknae jedynie trzymał drugą maskotkę przy sobie jako taką poduszkę, SooHyun siedział w rogu kanapy opierając się ramionami, przez co wyglądał jak król czy władca mieszkania lub kanapy. AJ akurat brał prysznic a Hoon siedział na podłodze przed telewizorem i oglądał sobie jakąś dramę. Ja natomiast pomagałam Eliemu i Kevinowi w przygotowaniach do kolacji.
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Ponieważ jeszcze się nie odwdzięczyłam Kiseopowi za jego ostatni niewypalony numer postanowiłam zrobić dwie miski z jedzeniem dla niego. Jedną z czymś specjalnym a drugą normalnie przyrządzoną. Eli i Kevin przyglądali się moim poczynaniom jak dodawałam ostre przyprawy, keczup i pieprz. Jeszcze pomagali mi przy tym! Wymieszałam to wszystko tak, żeby ładnie wyglądało i zadowolona popatrzyłam na jego posiłek. 
Gdy wszystko było już przygotowane zanieśliśmy kolację do salonu, gdzie postawiliśmy miski na stoliku. Usiadłam obok Kiseopa, który od razu wziął swoją miskę z moją niespodzianką i teraz tylko czekałam na jego reakcję. Próbowałam powstrzymać swój śmiech zaczynając powoli jeść swój posiłek. Chłopak wziął do buzi dość sporo jedzenia, ale zaraz szybko odstawił miseczkę. Widzieć jego wyraz twarzy w tym momencie - bezcenne! Nie wiedział, co zrobić, aż w końcu pobiegł do kuchni. Zaczęłam się cicho śmiać, a reszta (oprócz oczywiście Eliego i Kevina, którzy również się śmiali) patrzyli za Kiseopem nie wiedząc, co z nim jest.
- Na stole masz drugą miskę! - Krzyknęłam do niego nie przestając się uśmiechać. - Nie bój się. Tamta jest bez niespodzianek! - Zachichotałam patrząc jak chłopak łapczywie pije wodę.

Następnego ranka obudził mnie głośny śpiew SooHyuna, który brał prysznic. Ostatnio coraz częściej śpiewał, kiedy brał kąpiel. Widocznie już nie krępowała go moja obecność. Miał ładny głos i nic by nie było, gdyby nie ta wczesna pora! Niechętnie uniosłam powiekę i spojrzałam na zegarek. Dochodziła siódma rano a ten wył jak do księżyca. Westchnęłam cicho opadając na poduszkę.
- SooHyun... - Jęknęłam cicho zakrywając sobie uszy. Wiedziałam, że lubi śpiewać i dbać w ten sposób o swój głos, ale no dajcie spokój. Schowałam głowę pod poduszkę, ale i to nic nie dało. 
Zabiję go...
W końcu nie wytrzymałam i wstałam, po czym stanęłam przed drzwiami do łazienki czekając z oburzeniem aż wreszcie wyjdzie. Trochę, co prawda sobie postałam, ale kiedy usłyszałam, że woda już przestała lecieć zapukałam głośno do drzwi.
- Mógłbyś ściszyć swoje gardło? Ludzie jeszcze chcą trochę pospać! - Powiedziałam nieco chłodno, ale nie znosiłam jak mnie coś budziło z samego rana. Wtedy byłam wulkanem złości.
Drzwi nagle się otworzyły i przede mną stanął lider w samym ręczniku owiniętym w pasie a do tego jeszcze nawet nie wytarł ciała przez, co kropelki wody spływały z niego. Dodatkowo te mokre włosy... Pierwszy raz odkąd tu jestem poczułam jak moje policzki lekko pieką z zawstydzenia. Nie zmieniłam wyrazu twarzy choć tak bardzo chciałam nie myśleć o tym, że stoi przede mną pół nagi przystojny facet.
- Obudziłem cie? - Zapytał z lekkim uśmieszkiem.
- Nie pogrywaj sobie ze mną. - Odparłam chłodno mrużąc oczy i łypiąc na niego groźnie. - Do łazienki ubierać się i nie śpiewać tak głośno! - Pchnęłam go lekko do środka, po czym zamknęłam mu drzwi przed nosem i pomaszerowałam do swojego pokoju kładąc się zaraz na łóżku. Westchnęłam cicho i za wszelką cenę chciałam pozbyć się tego widoku SooHyuna mokrego w samym ręczniku.
- Aigoo~ - Westchnęłam ciężko i schowałam głowę pod poduszkę próbując znów zasnąć, ale nici z moich planów. Jedynie przeleżałam godzinę i dopiero wtedy wstałam znowu. Słyszałam, że chłopcy również zaczęli powoli się zbierać, więc głupio mi było zostać w tyle. 
W dzisiejszym grafiku U-KISS mieli próbę do zbliżającego się koncertu by promować swoją nową piosenkę. Ciężko pracowali na scenie, aby potem wyszło wszystko idealnie. Obserwowałam ich siedząc na widowni.
Nim wszystkie próby się skończyły było już późne popołudnie, a chłopcy byli wykończeni, choć nie chcieli się do tego przyznawać. Poszłam za kulisy razem za managerem, który powiedział swoje uwagi i pochwalił ich za dobrą i ciężką pracę, ale raczej zrobił to od niechcenia. Jednak aby jakoś zrekompensować zespołowi i odprężyć ich po próbach i przed koncertem, dał im wolny wieczór. To i tak coś w porównaniu z tym, że mają bardzo napięty grafik i naprawdę bardzo mało czasu wolnego.
Chłopcy jeszcze zanim wyszliśmy z sali koncertowej zagłosowali, dokąd się wybiorą i wyszło w końcu, że pójdą na karaoke. Eli jakoś nie bardzo był z tego zadowolony, ale zrezygnowany szedł za przyjaciółmi. W środku budynku wynajęliśmy niewielką salę z karaoke, gdzie była plazma, oczywiście mikrofony, niewielki stolik i sofa. Chłopcy od razu zamówili sobie soju a ja jedynie sok. Wolałam nie ryzykować i nie pić alkoholu zwłaszcza, że to było podobne do wódki, jedynie nieco słodsze. 
Na początku usiedliśmy na sofie czekają aż przyniosą nam picie, ale SooHyun od razu zabrał się za wybieranie piosenki, którą chciał śpiewać. W połowie jego poszukiwań natknął się na ich piosenkę "Stop girl". Zaraz wcisnął przycisk potwierdzający i rozległa się muzyka w sali. Lider uwielbiał śpiewać i dbać o swój głos wszędzie, gdzie tylko był zawsze coś podśpiewywał. Zaraz do niego dołączył Kevin i Kiseop biorąc w dłonie mikrofon i zaczęli śpiewać. Nawet nie potrzebowali zbytnio tekstu, gdyż dobrze już go znali na pamięć. Patrzyłam na nich z delikatnym uśmiechem lekko kiwając głową w rytm muzyki i stukając palcami o swoje kolano. 

~Stop girl, in the name of love
 Stop girl, in the name of love Eh Eh
 Stop girl, in the name of love
 kkumeun anil kkeoya
 I know your love isn’t real~

Do następnej ich piosenki dołączył się AJ, Hoon i Dongho. Śpiewali i tańczyli oczywiście śmiejąc się przy tym oraz popijając soju. Eli nie przepadał za karaoke, więc jedynie siedział, pił i obserwował swoich przyjaciół. A ja razem z nim. Co jakiś czas zasłaniałam usta dłonią by ukryć swój uśmiech, kiedy któryś albo się pomylił w tańcu albo pogubił się w tekście i zaczął śpiewać całkiem coś innego.
W pewnej chwili SooHyun, Kevin i Kiseop złapali mnie za ręce i zaciągnęli na środek sali pomimo mojego sprzeciwu. Wręczyli mi mikrofon, wybrali "Stop girl" w wersji angielskiej i nie mając innego wyjścia zaczęłam śpiewać oczywiście chłopcy pomagali mi na przykład AJ i Dongho, kiedy nadchodziła kwestia rapu. Próbowałam z nimi i nawet nadążałam, ale i tak było dla mnie trochę trudno jak na pierwszy raz karaoke. Wymyślałam sama swoją choreografię do tej piosenki. Nie bałam się, gdyż uwielbiałam tańczyć i przede wszystkim potrafiłam się nieźle ruszać. 
Świetnie się z nimi bawiłam. Tańczyłam i śpiewałam kolejne piosenki, nawet jeśli leciały po koreańsku i nie znałam zbytnio tekstu. Co jakiś czas jedynie upijałam parę łyków soku i znów wracałam do wygłupiania się z chłopakami. 
W pewnej chwili postanowiliśmy iść gdzieś, aby zjeść zmęczeni po tych wszystkich wygłupach. Po drugiej stronie ulicy znajdował się przyjemny bar. Usiedliśmy przy jednym stole i zamówiliśmy sobie różne dania oraz soju. Tym razem chłopcy nie pozwolili mi pić soku, gdyż Eli zaproponował 'grę śmierci', w której musiałam też uczestniczyć. Jednak dałam warunek, że zagramy dopiero, kiedy zjemy, bo nie tylko ja miałam już pusty żołądek, a picie alkoholu w tym przypadku raczej nie było dla mnie dobrym pomysłem.
Podczas posiłku zaczęliśmy rozmawiać na przeróżne tematy, aż w końcu ktoś zadał pytanie: "Gdybyś był dziewczyną z kim byś się umawiał z grupy?". Co prawda zatkało mnie trochę, bo nie spodziewałam się, że może paść takie pytanie, ale z zaciekawieniem czekałam na wypowiedz członków zespołu.
- Zaczynamy od maknae. Z kim byś się umówił? - Zapytał lider, a wszyscy spojrzeli na Dongho, który zmieszał się trochę, że to on pierwszy musi odpowiadać.
- Uhm... Jeśli miałbym wybierać to chyba wolałbym się umawiać z Elim. - Powiedział najmłodszy z zespołu i przetarł oko. - Jest męski.
- Nasz Pigeon! - Zawołał wesoło SooHyun, który poklepał po ramieniu rapera. - A Gołąbek z kim by poszedł na randkę?
Eli uśmiechnął się od razu i podrapał po policzku spoglądając na wszystkich po kolei.
- Nie wiem. Może Kevin...? - Rzekł i zaśmiał się cicho, po czym przygryzł wargę. W tym momencie przyniesiono nasze dania. Na sam widok talerza pełnego jedzenia zrobiłam się jeszcze bardziej głodna i od razu wzięłam pałeczki by w końcu zapełnić swój pusty żołądek.
- Ja na pewno nie chciałbym spotykać się z SooHyunem. - Powiedział AJ, który nie dostrzegał jak lider podkrada mu jedzenie. Zasłoniłam swój uśmiech ręką, bo ten złodziej jedzenia tak śmiesznie spoglądał na przyjaciela i szybko wziął do buzi to, co ukradł. - Z was wszystkich tu obecnych wybrałbym Temari, bo jako jedyna jest prawdziwą dziewczyną.
- Ale ja nie należę do grupy! - Zaśmiałam się spoglądając na AJ'a.
- Ale teraz jakby należysz do nas. Mieszkasz z nami, więc... - Dodał Dongho, na co reszta przyznała mu rację. Miło było, bo ja uważałam ich za swoich starszych braci i już zdążyłam się przyzwyczaić.
- Tak jakbyś była naszą młodszą siostrą. - Wtrącił Hoon uśmiechając się do mnie delikatnie.
- Dziękuje. Jesteście mili. - Powiedziałam czując to przyjemne ciepło, którym mnie darzyli. Takich braci to mogłam mieć. Byli wspaniali.
- Dobra! - Klasnął w dłonie SooHyun. - Gramy! 
Zaczęłam się trochę denerwować, bo nie chciałam to grać, ale nie mogłam ich przekonać żadnymi argumentami. Byli tacy uparci...
- Temari, pamiętaj, że ty też grasz. - Przypomniał mi lider, a ja od razu spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. To wcale mi się nie podobało. - Gotowi? 
Wszyscy kiwnęli głową. W duchu modliłam się by na mnie tylko nie wypadło. Nie chciałam iść na pierwszy ogień.
- Han, dul, set! - Zawołał lider i od razu każdy patrzył, na kogo jest większość palców wskazanych, aby pił. 
- Kevin! - Krzyknął Eli, zadowolony klaszcząc w dłonie.
"Wybraniec" wcale się nie ucieszył, ale mimo to z godnością podjął się zadania. Kelnerka przyniosła kilka butelek soju, a Kiseop, który siedział obok chłopaka tylko polewał mu każąc pić, dopóki ten, nie będzie dobrze wcięty. 
Z lekko otwartymi ustami patrzyłam ile ten najdrobniejszy chłopak z zespołu może wypić. To było coś niemożliwego. W końcu przestał wlewać do siebie alkohol i uśmiechnął się promiennie jak jeszcze nigdy dotąd. Chciał sięgnąć po kolejnego kieliszka, ale Hoon szybko go zabrał sprzed jego nosa. Kevin natychmiast zrobił szczenięce oczy do kolegi, wydał wargę i trzepotał swoimi rzęsami.
- Hyung. No proszę... daj jeszcze jednego. - Kevin przymilał się do Hoona, by dostać kieliszek z soju, ale ten tylko pokręcił głową śmiejąc się cicho.
- Nie. Wystarczy ci. - Odparł i poklepał chłopaka po ramieniu.
Kevin odwrócił się do Kiseopa wyciągając do niego ręce chcąc się przytulić, co mu poniekąd się udało, ale zaraz potem próbował dotknąć jego bioder.
- Yah! Kevin! Zabieraj te łapy! - Zawołał Kiseop odsuwając się od przyjaciela, który zrobił smutną minę. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu z resztą jak cała reszta. 
Dopiero po kilku chwilach nabijania się z pijanego Kevina zaczęliśmy głosować na kolejną osobę.
- Han, dul, set!
Zamarłam. Większość głosów padła na mnie. 
- Aniyo! - Jęknęłam niezadowolona, ale wyjścia nie miałam. Hoon i Eli przygotowali dla mnie kieliszek i butelkę soju. Bałam się, że będę mogła zwymiotować już po trzech kieliszkach, gdyż nie byłam przyzwyczajona do takiej ilości alkoholu. Mało piłam i to jedynie szampana czy wino, ale nie wódkę. Wzięłam kieliszek, zamknęłam oczy i zaczęłam pić. Pierwszy, drugi, trzeci jakoś przeżyłam, ale po czwartym już mi się zaczęło kręcić w głowie. Powiedziałam sobie, że wypiję jeszcze dwa i koniec, bo inaczej bym chyba nie dała rady.



aniyo - nie
hyung - zwrot, który używa chłopak do starszego chłopaka; oznacza "starszy brat"



Mam nadzieję, że się podobało ^^ 
Jesteście ciekawi, co się potem zdarzyło? Kolejny part już niedługo :) Zapraszam!

Dziękuje bardzo za Wasze komentarze! Wiele dla mnie znaczą i dają motywację do dalszego pisania :) Oczywiście wzięłam pod uwagę wszystkie opinie. Postaram się robić tak, aby Wam się podobało i dobrze czytało, przede wszystkim.
Jeśli macie jakieś uwagi, sugestie czy pytania - śmiało pisać! 


Pozdrawiam! ^.^

Hwaiting~!!

poniedziałek, 22 lipca 2013

"U-Kiss Me" part V

Woo Sung Hyun (Kevin)
Wszyscy razem poszliśmy na miasto w dobrym nastroju, śmiejąc się i żartując. Udaliśmy się na plac, gdzie była ogromna fontanna i małe dzieci biegały wszędzie całe mokre od wody, która tryskała z ziemi. Co prawda było gorąco i człowiek sam z chęcią by się przebiegł, aby trochę się zamoczyć i ochłodzić, ale jakoś nie chciałam potem wyglądać tragicznie, zwłaszcza, że miałam dziś nieco mocniejszy makijaż niż zazwyczaj. Chłopcy jednak nie musieli się tym przejmować i natychmiast niemalże zaciągnęli Kevina na sam środek placu. Jednakże zanim tam dotarli cała czwórka była już mokra, a potem śmiejąc się powrócili do nas. SooHyun co chwila śmiał się swoim specyficznym śmiechem, który rozbawiał mnie jak nic innego. Tak się nim wyróżniał...! 
Kevin wrócił cały mokry i trochę niezadowolony wyciskał wodę z koszulki.
- Jesteście niemili. - Mruknął pod nosem i przeczesał swoje mokre włosy chcąc doprowadzić je jakoś do ładu. 
- Wyschniesz! - Rzekł Hoon powstrzymując śmiech. Sam był mokry.
Chwilę potem usiedliśmy na trafie. Chłopcy, którzy wzięli 'kąpiel' zdjęli koszulki i buty, które położyli obok siebie na słońcu, aby wyschły. Przyznam, że trochę mnie peszyło, że normalnie się przy mnie rozebrali, a mieli czym się pochwalić. Widać nieźle trenowali, skoro mieli takie torsy. No, może oprócz Kevina, który był nieco chudszy od reszty.
Usiadłam obok nich obserwując bawiące się dzieci i nastolatków biegających tam i z powrotem przez fontannę. Nawet nie zauważyłam, kiedy zniknął Eli, SooHyun i AJ, którzy wrócili po jakimś czasie rozdając wszystkim lody. Wzięłam jednego od Eliego zadowolona, że dostałam o smaku czekoladowym i od razu zaczęłam go jeść.
- Aigoo~ - Jęknął ktoś. Spojrzałam, który to już marudzi. Oczywiście Kiseop już ubrudził koszulkę lodem. SooHyun zaśmiał się i kiedy jego przyjaciel chciał ugryźć (tak, ugryźć, nie polizać), to szturchnął jego rękę, że ten miał na twarzy lód. - Hyung! - Zawołał, nie wiedząc, czym się wytrzeć.
Pokręciłam głową wyciągając chusteczkę i podałam ją chłopakowi, który podziękował i zaczął się wycierać. 
Kiedy chłopcy trochę się już wysuszyli ruszyliśmy dalej i w pewnym momencie Dongho dostrzegł dwa gołębie.
- Patrzcie! Rodzina Eliego! - Zaśmiał się wskazując na ptaki. Reszta uśmiechnęła się i zaraz zaczęli naśmiewać się z rapera.
- Nie, to raczej Eli i jego dziewczyna! - Zażartował SooHyun.
- Nie wiedziałem, że masz dziewczynę Eli! Urocze z was gołąbki! - Roześmiał się AJ.
- Gratuluję wybranki! - Uśmiechnął się Kevin lekko obejmując przyjaciela ramieniem.
- Yah! Dajcie spokój...! - Odparł Eli odsuwając się od chłopaka.
- Czemu mówicie na niego gołąb? - Zapytałam z ciekawości patrząc na resztę czekając na odpowiedź.
- Bo to Pigeon. - Odparł lider śmiejąc się. - Pokaż Eli swoją naturę. - Dodał do przyjaciela poklepując go po ramieniu. 
Eli przystanął na chwilę, odwrócił w moją stronę, zamknął oczy i zaczął udawać gołębia. Roześmiałam się głośno zasłaniając usta dłonią. Naprawdę nieźle mu wychodziło udawanie gołębia! Śmiesznie poruszał głową a jego chód trochę przypominał mi kurczaka, ale i tak to było genialne. Nie mogłam przestać się śmiać.
- Aha. Rozumiem. - Powiedziałam nie przestając się naśmiewać z rapera, który chwilę potem pokazał jak udaje słonia. 
Wszyscy się śmiali, ale i tak najlepszy i najgłośniejszy w tym był lider. 
- Nie myślałam, że jesteś taki utalentowany Eli. - Zażartowałam patrząc na jego nieco speszoną minę. Teraz wyglądał naprawdę uroczo. 
- Woah!! Patrzcie! - Krzyknął AJ wskazując na niewielkie wesołe miasteczko, gdzie stał 'straszny dom'. - Idziemy?! Idziemy! Chodźcie! - Zawołał i ruszył na przód, reszta ruszyła za nim.
- Nie chce iść tam... - Mruknął smutno Kevin. - Tam jest strasznie. - Dodał i wydął wargę.
Mimo próśb Kevina i Kiseopa, poszliśmy do wesołego miasteczka od razu idąc do 'strasznego domu'. Zapłaciliśmy za wejścia i już parę dziewczyn rozpoznało U-KISS zatrzymując się przed wejściem i robiąc im zdjęcia.
- Hwaiting! - Krzyknął AJ zadowolony i jako pierwszy wszedł do środka.
SooHyun krzyknął, ale zaraz to przerodziło się w jego 'małpi' śmiech. Kevin i Kiseop udawali, że płaczą. W środku domu było strasznie ciemno. Praktycznie nic nie widziałam. Trzymałam się blisko Eliego i gdy tylko rozległ się głośny huk wszyscy krzyknęli przerażeni, ale zaraz potem zaśmiali się cicho. Co chwila któryś krzyczał natykając się na jakieś dziwne rzeczy, albo kiedy niespodziewanie gdzieś głośno huknęło czy strzeliło. 
Nagle rozległ się pisk i krzyk Kevina, Kiseopa i jeszcze kogoś, ale nie mogłam ani zobaczyć ani rozpoznać po głosie a właściwie krzyku. Na oślep udałam się do nich, ale ci zaraz zaczęli uciekać w pośpiechu piszcząc, krzycząc a zarazem się śmiejąc. Nie wiedziałam, na co się natknęli. Gdy poszłam tam, gdzie jeszcze przed chwilą byli chłopcy w tym mroku dostrzegłam jakąś kobietę wyglądającą jak z horroru. Ciemne włosy, jasna szata i ten wyraz twarz, którego nie mogłam do końca dostrzec. Palcem dotknęłam jej dłoni, a ta nagle się ruszyła i złapała moją rękę.
- YAH!!! - Wrzasnęłam przerażona wyrywając się z uścisku. Kobieta mnie puściła i zaraz potem zaczęła mnie gonić. Krzyczałam przerażona i rozbawiona zarazem uciekając przed nią. Minęłam chłopaków biegnąc dalej. Zaraz potem i oni zaczęli krzyczeć i uciekać. 
Wbiegliśmy do innego pomieszczenia wystraszeni, ale zaraz zaczęliśmy się śmiać z samych siebie. Nim mogliśmy złapać oddech ktoś wybiegł dosłownie ze ściany krzycząc i trzymając zakrwawiony nóż w dłoni. Wszyscy oprócz Eliego i SooHyuna zaczęli krzyczeć (w przypadku Kevina był do to raczej pisk albo dziewczęcy krzyk). Lider śmiał się na cały głos, ale kiedy nieznajomy mężczyzna podchodził do nas to się odsuwał. 
Ruszyliśmy dalej i w pewnym momencie weszłam w pajęczynę. Natychmiast zaczęłam skakać i machać rękoma jak szalona, bojąc się, że jakiś pająk może akurat chodzić gdzieś po moim ciele. Dopiero po chwili się uspokoiłam i sama z siebie zaczęłam się śmiać. AJ i Eli pomogli mi pozbyć się pajęczyny z twarzy i włosów (oczywiście musiała być sztuczna, ale i tak była jak prawdziwa). 
W końcu doszliśmy do kolejnego pomieszczenia, gdzie były cztery przejścia przysłonięte czarnymi zasłonami.
- I gdzie teraz? - Zapytałam rozglądając się i zastanawiając się, do którego przejścia ruszyć.
Kevin podszedł do jednej zasłony i po chwili znikł za nią, ale zaraz szybko wybiegł z niej piszcząc i uciekając. Schował się za kolegami oddychając ciężko. Wszyscy spojrzeliśmy na niego rozbawieni.
- No doprawdy... - Jęknął cicho. - Chce już wyjść!
Zaśmiałam się razem z liderem i ruszyliśmy w głąb ciemnego korytarza. Oczywiście i tam nie obyło się bez krzyków, bo co chwila rozlegał się huk albo coś gdzieś wyskakiwało nagle tuż przed nami. Ale koniec i tak był najlepszy.
Doszliśmy w końcu do drzwi prowadzące do wyjścia z tego domu. Szłam na czele grupy więc musiałam otworzyć drzwi. Widząc, co wisi za drzwiami od razu wrzasnęłam i cofnęłam się o kilka kroków. W moje ślady podążyli i chłopcy.
Za drzwiami wisiała sama głowa, a z niej sączyła się sztuczna krew. Wyraz twarzy tego 'mężczyzny' była przerażająca. Oczy o mało nie wyszły mu z orbit. To wszystko wyglądało jak prawdziwe.
- To jest okropne! - Jęknęłam, ale mimo to na mojej twarzy zawitał uśmiech. Byłam już zmęczona tymi wszystkimi niespodziankami wrzeszczeniem, co chwila. Szybko przemknęłam pod tą zwisającą głową i w końcu mogłam odetchnąć świeżym powietrzem.
Reszta grupy, a przede wszystkim Kevin i Kiseop odetchnęli z ulgą czując już się wolni i bardziej bezpieczni.
Powoli zbliżał się wieczór, więc ruszyliśmy do dormu śmiejąc się z dzisiejszych wydarzeń.




Mały słowniczek, bo może nie wszyscy wiedzą, co oznaczają niektóre wyrazy, które się tu pojawiają.

hyung - zwrot, który używa chłopak do starszego chłopaka; oznacza 'starszy brat'
hwaiting - okrzyk w stylu 'walcz!', 'powodzenia!' itp.
maknae - najmłodszy członek zespołu, grupy
sunbae - zwrot, który używa się do osoby starszej
yah - coś w stylu 'ej!'
aigoo - coś w stylu 'aww' lub 'ugh' w zależności od sytuacji
aish - taki okrzyk, np. kiedy coś boli 
saesang - fanki-prześladowczynie, które nie znają zahamowań. Chcą np. podarować idolowi swoją bieliznę lub jak w przypadku innego koreańskiego zespołu zdarzało się, że niektóre wysyłały swoją krew z miesiączki. Nie wiem, czy to prawda w 100% ale z czegoś to się musiało wziąć.
oppa - zwrot, który dziewczyna używa do starszego kolegi/chłopaka (oznacza 'starszy brat' po prostu)
pabo - głupek, idiota


Mam nadzieję, że się podobało. ^^ Jeśli widzicie jakieś błędy, albo macie drobne sugestie - śmiało pisać! :)
Zachęcam do komentowania, bo wtedy wiem, czy mam dalej pisać :)
Od jutra niestety rzadziej będę wstawiać posty, ale i tak macie, co czytać, jeśli nie zaczęliście od pierwszego postu lub tego nie nadrobiliście jeszcze. :)
Pozdrawiam!

sobota, 20 lipca 2013

"U-Kiss Me" part IV

W końcu przyszedł czas na nakręcenie nowego teledysku U-KISS. Wczesnym rankiem pojechaliśmy na plan, chłopacy zostali wizualnie przygotowani do zdjęć, dostali instrukcję od reżysera i mogli zaczynać kręcić MV'ke. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu podczas nagrywania, ale według mnie i tak zachowywali się bardzo profesjonalnie. Ciężko pracowali i dawali z siebie wszystko. Na sam koniec dnia zaczęli kręcić teledysk z tańcem, a mieli kilka scenerii zatem dużo się napracowali. Nie wspominając, że mieli kilkanaście powtórek. Musiało być idealnie. 
Dopiero późnym popołudniem skończyli pracę, zmęczeni i wykończeni, ale zadowoleni. Niewielka grupka fanek jakimś cudem dowiedziała się o miejscu nagrywania i teraz stały wołając "U-KISS!". Miałam nadzieję, że nie będzie żadnych saesangów, ale niestety... Trzy dziewczyny były tak nachalne, że za wszelką cenę chciały zbliżyć się do choćby jednego członka zespołu. Chłopcy jak przystało, machali do fanek z uśmiechem. Nie mogli zrujnować sobie reputacji i przejmować się zbytnio saesangami. 
- Eli! - Krzyknęła jedna i zaczęła biec do swojego idola. Natychmiast zareagowałam i w połowie drogi zatrzymałam ją mocno ściskając ramię dziewczyny, po czym zaczęłam ciągnąc ją do wyjścia. Strasznie się ze mną szarpała, ale miałam znacznie więcej siły niż te rozwydrzone chucherko.
Przed wyjściem zgromadził się większy tłum fanek jak i saesangów, ale nie było innego wyjścia by dotrzeć do samochodu. Z pomocą managerów i kilku ochroniarzy, zrobili przejście dla zespołu. Fanki piszczały i krzyczały chcąc za wszelką cenę przebić się przez 'bramkę'. U-KISS szybko przemknęli do samochodu, choć nawet wtedy nie byli bezpieczni. Szłam za nimi jako ostatnia, gdy nagle dostałam czymś ciężkim w głowę. Zatoczyłam się lekko i przez chwilę zakręciło mi się w głowie, ale na szczęście nie straciłam przytomności. Czułam jedynie silny ból głowy. Natychmiast Eli i SooHyun wyskoczyli z samochodu, wzięli mnie pod ramię i zaprowadzili do samochodu. Wszyscy na raz zaczęli mówić a ich słowa zlewały się w jeden wielki szum.
Czując ciepłą ciecz spływającą mi od skroni po policzku, dotknęłam palcami głowę i syknęłam cicho z bólu. Lider wyciągnął chusteczkę i zaczął wycierać krew z mojej twarzy.
- Nie lubię krwi... - Jęknął Kevin z tyłu samochodu. 
- Nie marudź. To nie ty jesteś ranny. - Odparł chłodno SooHyun.
Uśmiechnęłam się delikatnie do nich chcąc pokazać, że jakoś się trzymam i nic mi nie będzie. Akurat manager wsiadł za kierownicą i ruszył by jak najszybciej oddalić się od fanek.
- Musimy jechać do szpitala. - Powiedział mężczyzna, co chwila zerkając we wsteczne lusterko.
- Nic mi nie jest. - Odparłam cicho czując pulsujący ból głowy. To nie pierwszy raz, kiedy jestem ranna. Bywały gorsze sytuacje i jakoś z nich wychodziłam.
- Już majaczy. - Stwierdził Kiseop na, co się uśmiechnęłam delikatnie.
Czułam na sobie wzrok wszystkich w tym samochodzie. SooHyun nie przestawał wycierać mojej krwi, a Eli patrzył na mnie troskliwie. Nie chciałam by się przejmowali mną. Przecież to nic wielkiego. 
Po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się przed szpitalem. Lider i raper nie odstępowali mnie ani na krok trzymając mnie mocno bym w razie czego nie upadła. Reszta szła za nami komentując całe zdarzenie. Dzięki managerowi przyjął nas a właściwie mnie jakiś lekarz, który wykonał kilka podstawowych badań. Po prawie godzinie dopiero pozwolili mi opuścić szpital. Założyli mi dwa szwy na czole i tyle. Wiedziałam, że to nic takiego, a wszyscy od razu panikowali. Nie tak łatwo było mnie załatwić. Byłam tylko ciekawa czym dostałam i od kogo.
Powrót do dormu strasznie mi się dłużył. Co chwilę któryś się pytał jak się czuję, nie przestawali komentować zdarzenia, a ja nie chciałam się nawet do tego włączać. Czułam zmęczenie. Powoli zamykałam oczy, choć tak bardzo nie chciałam zasypiać. Niestety, zmęczenie i ból wzięło nade mną górę i zaraz przed moimi oczami pojawiła się ciemność.
Przebudziłam się jedynie czując jak ktoś bierze mnie na ręce i niesie do mieszkania, gdzie położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą. Byłam czujna nawet, kiedy przysypiałam, więc czułam mniej więcej, co się ze mną dzieje, jednak czując miękkość na jakiej leżałam i ciepło kołdry prawie natychmiast zasnęłam głębokim snem.
Miałam dziwne i przeróżne sny, ale kiedy się ocknęłam dokładnie pamiętałam ostatni, który mi się przyśnił. Był dziwny, ale miły i z uśmiechem otworzyłam oczy. Słońce przedzierało się przez zasłony, ale drobny strumień świecił mi prosto w twarz. Przeciągnęłam się leniwie i syknęłam cicho czując lekki ból głowy. No tak... zapomniałam już, że zostałam lekko ranna. Rozejrzałam się po pokoju i moją uwagę przykuła taca będąca na szafce obok łóżka, a na niej były owoce, sok i jakieś koreańskie danie, którego jeszcze nie znałam. Uśmiechnęłam się na ten widok. Chłopcy byli naprawdę kochani. Podźwignęłam się do siadu, oparłam o ścianę kładąc sobie tacę na nogi i zaczęłam jeść. Danie było pyszne, choć miałam drobne trudności z użyciem pałeczek, ale dałam radę! Na koniec zostawiłam sobie owoce i sok. 
Gdy wszystko na tacy świeciło pustkami, wstałam z łóżka, które zaraz pościeliłam. Byłam jeszcze w swoich wczorajszych ciuchach, więc bez obaw mogłam wyjść z pokoju by zanieść tacę do kuchni. Tam z szerokim uśmiechem przywitał mnie Kevin i Hoon. Gdy tylko postawiłam tacę na blacie natychmiast mnie oboje przytulili.
- Jak się czujesz? - Zapytał Kevin patrząc na mnie z troską.
- Jesteś głodna? - Spytał Hoon.
- Dobrze i nie, nie jestem głodna. - Odparłam łagodnie uśmiechając się do nich przyjaźnie. - Śniadanie, które przygotowaliście wystarczyło mi. Dziękuje bardzo. - Ukłoniłam się nisko w podzięce za ich troskę i opiekę.
- To nic takiego. - Odparł Kevin obejmując mnie lekko ramieniem nie przestając się uśmiechać promiennie. - Ważne byś się dobrze czuła.
- Jesteś pod naszą opieką. Musimy o ciebie dbać tak, jak ty o nas. - Dodał Hoon i lekko zmierzwił moje i tak nieco rozczochrane włosy. Przecież nic takiego nie zrobiłam, a moim zadaniem było chronić ich przed saesangami. 
- O, nasza królewna już wstała? - Usłyszałam za sobą pogodny głos lidera. Odwróciłam się do niego a chłopak przytulił mnie delikatnie.
- Tak i ma dużo siły by cię walnąć jak jeszcze raz powiesz 'królewna'. - Odparłam z uśmiechem chcąc się trochę z nim podroczyć. 
- Widać wróciłaś do zdrowia.
- A byłam chora? - Zapytałam z chytrym uśmieszkiem i wytknęłam do niego język, na co lider uszczypnął mnie lekko w talii. - Yah! Mówiłam, żebyś więcej tego nie robił? - Pogroziłam mu palcem. Chłopacy się tylko śmiali cicho.
- Może pójdziemy dzisiaj gdzieś na miasto? Jest ładna pogoda a świeże powietrze dobrze zrobi Temari. - Powiedział wesoło Kevin. Taki pogodny i uroczy z niego chłopak.
SooHyun zastanowił się przez chwilę, bo od niego poniekąd zależała decyzja. On musiałbym pójść potem do managera i przekonać go do dnia wolnego i wypadu na miasto.
- Nie jest taki zły pomysł. Tym razem my będziemy cię ochraniać. - Rzekł lider obejmując mnie ramieniem z ciepłym uśmiechem. Czułam się jakoś dziwnie stojąc tak i będą obejmowaną przez lidera dosyć długo, co prawda. Trochę mnie to krępowało, ale zarazem było miło poczuć znów, że ktoś silny jest przy mnie.






Podobało się? 
Jakieś błędy? 
Zostaw komentarz! :)